Monthly Archives: Wrzesień 2006

Nudno mi…

Tak na prawdę nie jest mi nudno, lecz przypomniała mi się piosenka-skecz kabaretu Potem. Zdecydowanie uśmiałam się przy niej do łez. Najbardziej w momencie, kiedy „znudzony” i wiercący się na kreśle pianista, owo krzesło połamał. W wyniku czego nastąpiły pewne dość nieprzewidziane sytuacje, czyli zachwianie równowagi… pianina, aż w końcu jego jękliwy upadek… cóż, zdaje się, iż nuda nie zna granic…

Tak po prawdzie to nie lubię się nudzić i siedzieć bezczynnie. Wymyślam tysiąc rzeczy, by tylko coś robić, czymś zająć i ciało, i umysł. Skończyłam produkcję sznurków. Na razie, ale nie całkowicie. Muszę popracować nad stronką b-ki i szkoły. W końcu członkowstwo w Zespole ds. Promocji Szkoły do czegoś zobowiązuje, prawda?

Uczę się na nowo klawiatury. Poprzednia odmówiła dalszej współpracy, a ta (również nie młoda) ma problemy w działaniu i nieco poprzestawiane klawisze… cóż, jakieś urozmaicenie, nieprawdaż? Nigdy nie wiadomo, co nagle wyskoczy, co się włączy, gdy naciśnie się dany klawisz… co prawda, kiedy człek się spieszy, to może być zdecydowanie denerwujące, ale na dłuższą metę… to JEST denerwujące… na razie – niestety – trzeba się przemęczyć. Póki nie postawi się nowego kompa, z nową klawiaturą.

Ptaszyska, jak zwykle, dokazują. Przez ostatnie trzy tygodnie miały akcję oświeżbiania. Wolierka też. Mam nadzieję, iż nasze wysiłki okazały się brzemienne w pozytywne skutki.
Rokuro został odłączony od stada. Jeszcze chwilę, a w miłosnym amoku zadziobałby Chico. A co najmniej pozbawił większości piór. Siedzi teraz samotnie w kuchni. A raczej w pomieszczeniu, które w domyśle jest kuchnią, bo remont…

No tak, remont. Jest. Po prostu jest, istnieje w tej samej czaso-przestrzeni, co my. Jest też niezaprzeczalnym faktem. I powoli rusza z miejsca. Przy dobrych wiatrach finansowych. Wstawiamy nowe okno, potem – myślę – przyjdzie kolej na płytki podłogowe, następnie ozdobi się ściany panelami, by pod koniec zamontować wszelkie meble i urządzenia i wreszcie cieszyć się nową, świeżą kuchnią, jak z prospektu reklamowego.

1 komentarz

Filed under ogólnie

Remont w pełni

No i się zaczęło…
Rycie w ścianach, kurz, hałas, ogólny bajzel, mający na celu stworzenie nowego ładu.
Łazienka przypomina komórkę, kuchnia wygląda, jak po przejściu huraganu…
Podczas wykuwania ze ścian rur, „odwiedziliśmy” dwa kominy wentylacyjne. Miło było w łazience poparzeć na niebieskie niebo i poczuć na twarzy łagodną pieszczotę wiatru… Dziury zostały skutecznie zamurowane. Wraz z nowymi rurami. Stare można było łamać w rękach bez większego wysiłku.
Junkers też już jest nowy. Nie grozi nam już zatrucie gazem, czy spalinami. Nie będzie już gazowej bomby w łazience. Jest za to ciepła woda.
Kuchnia czeka na meble i sprzęt AGD. I na okno. Nowe. Takie małe, między łazienką a kuchnią. I na nową podłogę, i ściany.
Potem tylko zmiana mebli w pokoju dużym, dokupienie tychże do małego pokoju, przerobienie łazienki i odnowienie przedpokoju. I to by było wszystko.
Czyli „zabawa” na najbliższe 10 lat?…

1 komentarz

Filed under ogólnie, życie