Monthly Archives: Maj 2006

Znów szybko…

… szybko, byle tylko zdążyć słów kilka zapisać…
Wakacje zaczną się za 37 dni, za 4 dni mamy reportaż, za 10 – jedziemy do Będzina… za 15 dni skończy się maj… za chwilę będę musiała wyjść do pracy…

Ptaki korzystają z wiosny: a to warzywko, a to trochę zielonki, tyle, co na szybko uda mi się im upichcić i podrzucić… wyrodna opiekunka jestem…
Perła pod naszą nieobecność weekendową zniosła kolejne jajo. Nie siedziała na nim w ogóle. Zniosła i poszła soboie spać na gałęzi. Rokuro kubi pastwi się nad Chico – przegania go z miejsca na miejsce. Chyba za zaistniały stan rzeczy albo za całokształt.

Kiecę średniowieczną skończyłam… prawie.
Wczoraj prałam giezła… po średniowiecznemu. W rękach. Pralka padła. Jedyne, co udało mi się zetrzeć, to skórę z palców. Brud na giezłach pozostał. Chyba będę musiała wygotować to badziewie…
Jeszcze dublet zrobić dla Geralta, jeszcze giezło kolejne uszyć, bo jedno niedługo tylko na szmaty nadawać się będzie. Już i tak  jest łatane, by sie kupy trzymało. Może sezon. Może dwa…

Skodzinka-Szkapinka wróciła do zdrowia. Ma sie bardzo dobrze. Trasa Kędzierzyn – Wrocław – Kędzierzyn zaliczona bez problemów. Nie to, co przy wyjeździe do Krzywdy, gdy silnik umierał rzężąc, dzwoniąc i wyjąc…

Czas kończyć spisywanie tych słów kilku… ptaki czekają na śniadanie. A PKS czekał nie będzie…

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under papużki, prace ręczne, życie