Monthly Archives: Listopad 2005

Złość… wściekłość… rozpacz…

Gotuje się we mnie wciąż… jak w wulkanie… lawa wściekłości tylko czeka na sposobność, by buchnąć wielkim gejzerem…
Czemu tak?
Bo znów czuję, że stałam się własnością… czyjąś własnością…
Mój właściciel narzuca mi swą wolę w sposób okrutny. Nie, nie bije… nie fizycznie… tortury psychiczne są po stokroć gorsze…
Nie mogę zrobić nic, nie mogę decydować o sobie, o swoich posunięciach, nie mogę nic…
Moi znajomi są straszeni, jeśli znajomość przebiega nie po Jego myśli… i już się nie odzywają… za niedługo pozostanę sama… a potem to tylko okno, parapet, dachówka mokra od deszczu i śliska jak rybi brzuch i krótki lot ku śmierci…
…….
….

nie… nie jestem w stanie tego zrobić… zbyt mocno się boję, zbyt mocno chyba kocham życie, jakiekolwiek ono jest… ponadto… moje papużki… kto by się nimi zajął? Kto by im dogadzał?… w najlepszym razie trafiłyby do ZOO… w najgorszym – do piachu…

Jestem zła, wściekła i… zrozpaczona…
Straciłam chęć do czegokolwiek… ech…

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under życie

Pod mieczem…

Tak… o wiele bezpieczniej się czuję, kiedy u mego boku wisi miecz. Gotowy do użycia. Może nie ostry, ale swoje potrafi.
Nie boję się już wychodzić wieczorem, po zmroku. Mam miecz. Swój miecz. Miecz, który jest zrobiony specjalnie na moje możliwości. Miecz, który jest idealnym przedłużeniem moich rąk. Miecz… moja druga dusza…
Miecz… moja odwaga…
Miecz… w stal zakute uczucie…

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie

No i znów zaległości…

… się narobiły… praca, praca praca… ech…
Zrobiłam stronkę dla potrzeb DoHa – Bibliotekę Galimoryjską. Co  dzień parę nowych utworów się pojawia. Strasznie mnie to cieszy, bo – prawdę mwiąc – nie liczyłam się z takim zainteresowaniem.

Czeka mnie praca nad stroną internetową biblioteki szkolnej. Nie będzie to trudne od strony kodów, ale trochę brakuje mi koncepcji na całość… chciałabym, żeby strona ładnie wyglądała, ale i była przejrzysta dla potencjalnego użytkownika.

Już późno… idę spać…

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie, praca zawodowa, rozrywka

New image jeszcze raz

Poprawiłam nieco tło – tamto było za małe w stosunku do długości strony. To powinno już wystarczyć…

1 komentarz

Filed under ogólnie

New image

Parę zmian na szybko, bo zaraz uciekam na PKS.

Jak się podoba?

Dodaj komentarz

Filed under ogólnie

Jestem… bo muszę…

Wyprawa do Strzelec Opolskich zakończyła się sukcesem. Już mam wezwanie na komisję i teraz myślę już bardziej pozytywnie… palec jest na wpół sztywny, siny i zimny, ale nie martwy. Nie służy najlepiej, więc chyba coś dostanę… zawsze każdy grosz się przyda…

Świat Galimoru żyje własnym życiem… coś ktoś próbuje zrobić, ktoś inny go stopuje… ot, zwykłe prawa… dżungli…

Najemna jakby pogrążała się w letargu… razem ze mną… próba ożywień spełza na niczym… nie mam już zbyt wiele sił na ciągnięcie wszystkich za sobą…  każdy koń, nawet najsilniejszy może zostać zagoniony na śmierć…

Ptaki mają się w miarę dobrze. Pogoda im chyba służy, bo ćwierkają bez ustanku – od rana do ciemnej nocy. Lith kombinuje – jak zwykle. Nightwish schudła. Perła straciła imponujący czub. Chico nauczył się nowych tonów jęków i gwizdów. Suzume stracił ogon i większą część piórek na łebku – pierzy się. Totoro wciąż udaje mechanicznego słowika – z niezłym skutkiem: nawet piszczy i skrzypi. Może faktycznie jest mechaniczna?

W pracy – praca. To chyba norma?
W domu – praca. To chyba pracocholizm?

Dziś szłam na przystanek i tak jakoś mi się patrzyło wokół… tak sobie biegłam truchtem i patrzyłam… tu płot, tam płot, dalej – siatka. Odgrodzeni ogrodzeniem od siebie, od ulicy, odgrodzeni wściekłym psem spuszczonym z łańcucha. Okna zamknięte, okiennice zaciągnięte… gawron wrzeszczący na krzyżu dzwonnicy… liście spadają, drzewa linieją… pustka… wymarłe miasto, po którym przechadzają się duchy przechodniów… pustka… migoczące wspomnienia… mglista przeszłość… to chyba jesień już, prawda?

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie, papużki, podróże, praca zawodowa, rozrywka, życie