Monthly Archives: Luty 2016

Takie tam zawiadomienie

Wszyscy, a przynajmniej większość z Was już wie, że ledwo się trzymam na nogach, ale jeszcze daję radę… Pragnę jednak zawiadomić, że przez najbliższe trzy tygodnie (od 29 lutego do 20 marca br.) będę odbywać praktyki zawodowe, nie zaniedbując pracy i szkoły, co łączy się z tym, iż całe dnie będę poza domem. Jak po siódmej rano wyjdę na praktyki, tak po dwudziestej drugiej wrócę z pracy.

Dlatego zwracam się z prośbą o wyrozumiałość i cierpliwość, bo mogę być marudna, irytująca, nieosiągalna (telefonicznie, mejlowo, fejsbukowo etc.) i w ogóle nie ogarniać rzeczywistości.

Jestem pomiędzy zajęciami właśnie… ręce mnie bolą, mięśnie karku próbują się boleśnie skurczyć, ograniczając mi możliwość ruchu… a tu tyle do zrobienia! Ale zamiast zabrać się za robotę siedzę i piję herbatę, przeglądam fejsika i myślę, że się lenię. I mam z tego powodu wyrzuty sumienia… może jutro uda mi się trochę robotę nadgonić…? W czasie „pomiędzy”…

Nic, nie będę po próżnicy siedzieć przy komputerze, pójdę upleść trochę sznurków…

Reklamy

6 Komentarzy

Filed under hobbystycznie, nauka, ogólnie, życie

Jak mnie tu dawno nie było!

Aż muszę uprzątnąć pajęczyny na blogu, bo się pająki rozmnożyły.

Praca zabiera mi naprawdę sporo czasu. Dodatkowo nauka w szkole, by przyswoić sobie nowy, całkiem odmienny zawód wysysa ze mnie resztkę energii. Moje dni często wyglądają tak, że zwlekam się rano z łóżka, szykuję na szybko do wyjścia, pełznę na autobus, w którym czytam kilka stron książki, wysiadam na właściwym przystanku, idę do budynku, w którym pracuję, próbuję przez osiem godzin wykonać swoje obowiązki najlepiej, jak potrafię, nie patrząc na to, jaką jałmużną za to mnie wynagrodzą (zbyt demotywujące), po czym znów wsiadam w autobus, czytam parę stron książki i wracam do domu. Nie mam sił, żeby zrobić porządny obiad, więc jem cokolwiek. Często zasypiam na siedząco, a jeśli nie zasypiam, to nie jestem w stanie zrobić niczego konstruktywnego.

W weekendy jest jeszcze lepiej: w takie piątki zwlekam się z łóżka przed świtem, szykuję do wyjścia (szybkie mycie, minimalny makijaż, długie czesanie, bo i włosy są długie), pełznę na przystanek, wsiadam w autobus, czytam parę stron książki, wysiadam, gdzie powinnam, robię, co powinnam zrobić w pracy i po jej zakończeniu wsiadam w autobus, czytam parę stron, wysiadam przystanek wcześniej (niekiedy zdążam jeszcze wskoczyć do domu, żeby wymienić plecak na torbę z notatkami i książkami) i pełznę na zajęcia, gdzie siedzę do wieczora. W sobotę wstaję trochę później niż zwykle, szykuję się na zajęcia, często jeszcze powtarzam zagadnienia, sprawdzam, czy mam wszystkie prace i referaty potrzebne na dziś i idę się uczyć. Po lekcjach (a niekiedy i w trakcie) idę na autobus i jadę do pracy, gdzie zostaję aż do godziny dwudziestej drugiej. W niedzielę mam powtórkę. A w poniedziałek zaczynam pierwszą zmianę.

Powyższe piszę nie po to, by się skarżyć, ale po to, by wyjaśnić co niektórym, że naprawdę nie mam sił na spotkania, na rozmowy nawet, czy pisanie przez Internet. Tęsknię za czasami, kiedy praca nie zabierała mi wszystkiego (sił, energii, czasu), a była po prostu jednym z obowiązków, które należało wykonać najlepiej, jak się potrafi.

Teraz jest dla mnie najgorszy czas, bo sesja egzaminacyjna ciągnie się już chyba półtorej miesiąca. W każdy weekend kilka egzaminów, z każdego przedmiotu należy napisać pracę zaliczeniową i sporządzić po parę referatów oraz być aktywnym na zajęciach, by zdobyć jak najwięcej ocen. Nie dosypiam i ledwo trzymam się na nogach. Czuję jednak, że poświęcenie da pozytywne skutki, bo póki co w moim indeksię nie ma „trójek”, przeważają natomiast piątki. Na razie. Zobaczymy, jak to będzie dalej, bo przedmioty coraz trudniejsze nam dają, coraz więcej materiału jest do opracowania… mieliśmy mieć wolny nadchodzący weekend, który miał być swoistą przerwą międzysemestralną, takimi pseudo feriami. Niestety, okazało się, że mamy za mało godzin wyrobionych w jednym przedmiocie (i to nie dlatego, że wykładowca, czy my, uczniowie sobie zbagatelizowaliśmy problem, ale szkoła dała ciała i zaczęliśmy jeden z ważniejszych dla nas przedmiotów tuż przed zakończeniem semestru. I teraz ni dość, że trzeba nadrabiać godziny, to jeszcze na szybko przygotowywać się do egzaminu. A tak liczyłam, że będę mogła odpocząć już od „rycia”. A tu nie ma tak lekko…

Muszę się jednak pochwalić Wam czymś jeszcze… Otóż z dumą zawiadamiam, iż zaliczyłam kurs antycelulitowego masażu bańkami chińskimi, otrzymałam certyfikat i mogę taki masaż wykonywać pełnoprawnie. Tylko brakuje mi stołu (muszę uzbierać na niego trochę pieniędzy) i samych baniek (te akurat są dość tanie). Oto rzeczony certyfikat:

Certyfikat01

Wymazałam nazwiska, żeby nie było mowy o kryptoreklamie. No i mamy w końcu ustawę o danych osobowych. Oryginał jest zawsze do wglądu dla każdego, kto chciałby zweryfikować, czy to na pewno moje nazwisko widnieje na rzeczonym dokumencie.

Tak na zakończenie, zmieniając nieco temat, chciałabym zareklamować Wam nasze niekomercyjne radyjko: AROL (Amatorskie Radio On Line), które można posłuchać w internecie w tym miejscu: KLIK. Staramy się tam umieszczać utwory niekomercyjnych i mało znanych wykonawców. Zaskoczyła nas mnogość takich ludzi, którzy tworzą naprawdę świetne kawałki i pozwalają je odtwarzać całkowicie za darmo (jeśli nie czerpie się z odtwarzania korzyści majątkowych). Muzyka jest naprawdę wysokiej jakości i jest tak różnorodna, że można jej słuchać bez przerwy. I nie piszę tego, bo jestem emocjonalnie związana z projektem, ale słucham tych utworów nawet poza czasem antenowym i póki co nie nudzi mi się ona. Nawet przypadła do gustu na zajęciach praktycznych masażu koleżankom i wykładowcy, więc nie jest to tylko moje subiektywne zdanie. W tygodniu nadajemy od 17 do 21, w weekendy – do 22. Króluje w nim muzyka elektro dance, trance, folk, metal, new age, celtic, country, a także muzyka filmowa. I na tym nie przestajemy, bo wciąż szukamy nowych zespołów i nowych stylów muzycznych, by trafić w gusta, jak najszerszej społeczności. Jeśli macie jakieś pomysły, propozycje, czy też chcielibyście się podzielić swoimi utworami, które skomponowaliście i leżą sobie w szufladzie, też możecie do nas podsyłać. Wszystko na pewno będzie wzięte pod uwagę i wyemitowane na antenie.

Uciekam już spać, bo jutro na rano do pracy, a organizm domaga się snu i odpoczynku…

Dodaj komentarz

Filed under domowo, hobbystycznie, praca zawodowa, rozrywka, życie