Monthly Archives: Styczeń 2009

Kombinacje alpejskie

Życie papużki jest ciężkie. Życie papużki jest trudne i pełne problemów nie do rozwiązania.
Najgorzej się rzecz ma, kiedy Natura przyciśnie i czas nadejdzie na złożenie jajek, a czasu tego ani nie rozumie, ani nie popiera opiekun. A niepopierając, zawiesza rzeczy idealne na dziuplę w tak głupi sposób, iż nie można zeń w ogóle skorzystać.

 

Ileż to się trzeba nastarać i nakombinować, żeby dziuplę choć dziobem sięgnąć!

 

Oto, jak wredne, stare smoczysko utrudnia życie swoim skrzydlatym podopiecznym.
Reklamy

1 komentarz

Filed under papużki

Kluski, cholery i inne papiółki

Brak czasu nie pozwala tak często zaglądać i dodawać czegoś od siebie w tym notatniku.
Niby net teraz mam zawsze przy sobie (jeśli tylko) chce mi się dźwigać ponad kilowego gniotbuta*, ale zawsze znajdzie się coś ważniejszego do zrobienia, niż pisanie.
Ostatni tydzień chyba dla większości tych, którzy teraz doczekali się ferii zimowych, był pod znakiem urwania głowy: zaliczanie, sprawozdania, poprawki, podliczania, wyciągania. Średnich też. Za uszy. I wreszcie są. Ferie. Upragnione dwa tygodnie niczym nieskrępowanej laby. Zależy dla kogo.
Ale najważniejszym jest to, że coraz bliżej do wakacji.

Papużki mają się bardzo ćwierkliwie. Dni mijają w całkowicie normalnej atmosferze przy wtórze gzegzania, ćwierkania, przeganiania, czyszczenia, jedzenia, tracenia piór i pozycji społecznej. A to Chibi dostanie takie baty, że ledwo może chodzić (nie wróci już do wolierki, jako prowokator wszystkich niesnasek i bójek); a to Kongo wsadzi łapę pomiędzy druty, wykręcając sobie boleśnie palec; a to Żółtko w poszukiwaniu dogodnej dziupli wciśnie się przez szparkę i ugrzęźnie pomiędzy ścianką a bambusem; a to Kaśka rozpracuje wszelkie możliwe zabezpieczenia i dotrze swym wiecznie nudzącym się dziobem do miejsc łatwo rozdziobywalnych. Ot, życie codzienne w wolierce.
Kongo i Bongo wyrosły, jak na drożdżach. Wielkością ustępują tylko Papiółkowi.
Nightwish odkłada znów sadełko. Zakluszczyła się do tego stopnia, że potrafi tylko podfruwać na pobliskie gałęzie. Wczoraj z ciekawości ją zważyłam: 76 gram. Nawet wyrośnięta Kongo waży tylko 61 g. Im więcej samców kręci się wokół Nightwish, tym więcej samej Nightwish.
Lemon nie może się pozbyć świerzba. Co się ładnie dziób, oczka i łapki wygładzą, za chwilę wraca choroba, jak bumerang. Skacze więc nadal w osobnej klatce. Może za kolejnym cyklem leczenia wreszcie wredny pasożyt go opuści na dobre?

Ot, kilka tygodni w jednym ciągu opisałam…
Mam nadzieję, iż przez ferie będzie nieco więcej czasu na pisanie. Nie tylko na blogu.

2 Komentarze

Filed under papużki, praca zawodowa