Monthly Archives: Listopad 2009

Powrót na studia

Człowiek uczy się przez całe życie.
Bezspornie się zgadzam z tym powiedzeniem. Aby się zgodzić jeszcze mocniej i dobitniej, za namową koleżanki zapisałam się na studia.
Studia tyczą informatyki i tego, jak ją przybliżać innym.
Po pierwszym zjeździe jestem nieco zawiedziona. Nudy. Powtarzanie tego, co już na „atarynkach” w podstawówce się uczyłam, a utrwalałam w liceum już na „ajbijemach”. Nihil novi… nudno, ciemno, ponuro i do domu daleko. Przynajmniej zabawa była na laboratoriach – chwila na zrobienie zadania i reszta czasu do dyspozycji własnej.
Owszem, są na roku tacy, którzy wiedzą chociaż, gdzie się włącza komp, jak odpala programy i je używa (w wersji okrojono-podstawowej), ale nic ponad. Przeciętny uczeń podstawówki wie więcej.
Mam nadzieję, że kolejny zjazd okaże się być ciekawszym, bo jak na razie, to czuję, iż czas poświęcony, to czas stracony…
Reklamy

3 Komentarze

Filed under podróże, życie

Genesis

Wszystko opiera się na domysłach, na plotkach, wspomnieniach wygrzebanych gdzieś z głębin niemłodej pamięci, wyblakłe, jak stare fotografie zbyt długo wystawione na działanie słońca.
O swojej rodzinie wiem niewiele. Ciężko mi też spamiętać wszystkie powiązania rodzinne. Podziwiam ojca, że potrafi z taką gracją się wśród nich poruszać i nigdy nie popełni błędu. Strzępki informacji zrywa wiatr codziennych zdarzeń i unosi gdzieś poza granice pamięci.
Kiedy oglądam, jak to ludziom pomagają odnaleźć korzenie, włącznie z podróżami do miejsc, gdzie żyli przodkowie. Czasem to naprawdę egzotyczne podróże. Nie, nie marzę o takich wycieczkach, ale chciałabym móc poznać swoje korzenie, ale tak dogłębnie. Poznać niedostępne aktualnie detale. Niestety, nie mam na zbyciu paru tysięcy, by zapłacić detektywowi za prześledzenie rodzinnej przeszłości. Ani sama nie mam czasu i „wejść”, by zrobić to własnoręcznie.
Zatem pozostaje mi czekać na strzępki albo znaleźć bardzo dobrze płatną pracę lub dużo wolnego czasu, by odszukać wszystkie części genealogicznej układanki…

8 Komentarzy

Filed under życie

Pierwszy śnieg.

Z początku myślałam, że to Prima Aprilis, kiedy usłyszałam, że śnieg padał i jest go mnóstwo na dworze. Niestety, nie był to żart. Pierwszy śnieg, zwiastun nadchodzącej zimy już leżał na trawnikach, ławkach, chodnikach, przykleił się do liści drzew, całkowicie niwelując jesienne złoto i czerwień.
Przeprosiłam się z zimowym kożuszkiem i ciepłymi trepami. I swetrami – oczywiście.
Jak ja nie lubię tego okresu… bleh…
Kiedy będzie lato?

4 Komentarze

Filed under zaokienne życie

I tak wszystko rozbija się o kasę

Cokolwiek by się nie zrobiło, nie pomyślało, w pewnym momencie pojawia się szlaban z fosforyzującym napisem „ZAPŁAĆ”. Nie, nie piszę tu o pirackim ściąganiu filmów, muzyki, czy innych plików. Nie, chodzi mi o to, że jeśli nie ma się pieniędzy, to nie ma się szans na nic. Całkowicie. A marzenia spełniają się tylko w snach.
Z ilu rzeczy musiałam zrezygnować, nie zliczę i nie wspomnę. Z rzeczy, które wcale nie są jakimś wydumanym dobrem, zbytkiem, sportowym samochodem, egzotyczną wycieczką, domkiem na plaży gdzieś w Miami, czy innej Grecji. Rzeczy może innym bardzo potrzebne, ale dla mnie nie mające wielkiej wagi.
Jeśli napiszę jakąś powieść, czy wywód naukowy, nie jestem w stanie się tym podzielić z innymi, jeśli nie mam jakiegoś opiekuna, który będzie w stanie zapewnić byt temu, co ja nabazgrałam.
Jeśli skomponuję muzykę, nie będę w stanie pokazać się na zewnątrz bez kogoś, kto będzie w stanie zapłacić za wypromowanie kogoś nowego i nieznanego.
Do tego dochodzą niebotyczne (dla mnie) ceny oryginalnych programów, na które mogę tylko popatrzeć łakomym wzrokiem, bo kosztują więcej, niż jestem w stanie zarobić w rok. Może przesadzam, ale niewiele. Bo i niewiele zarabiam.
I tak próbuję wyszarpnąć się z więzów współczesnych zależności, ale nie jestem w stanie. A im więcej się szarpię, tym głębiej się zapadam.
Może zacznę nałogowo grać w Lotto?

4 Komentarze

Filed under życie