Monthly Archives: Lipiec 2008

No i się nacieszyłam…

Ano, nacieszyłam się okrutnie swoim nowym, drewnianym łukiem. Raptem dwa treningi, jedynie sześćdziesiąt dwie wystrzelone strzały…
Suchy trzask wymownie skończył jego żywot w moich ramionach.
Żeby dalej ćwiczyć muszę wrócić do rzuconego w kąt, ohydnego starocia, który jeno ból zadawać potrafi i z przekorą słać strzały gdziekolwiek.
Ech… jak pech, to pech…

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie

Rozmowy wykręcone cz. 4

W pewnym sennym miasteczku rzecz się miała. Miasteczko ładne, chyba powiatowe. Na rynku wybór knajpek niewielki: raptem bar „mleczny” i sezonowy „ogródek”.
Idąc za głosem przyklejającego się niemal do kręgosłupa żołądka wybraliśmy bar, by pustkę w brzuchu zapełnić.
Obsługa była tak samo senna, jak i całe miasto. Zanim wreszcie przyjęto zamówienie, zdążyłam policzyć dwa razy kafelki na podłodze. Za każdym razem wyszedł inny wynik…
W pewnym momencie padło pytanie:
– Przepraszam, w jakim smaku są herbaty, bo widzę, że są różne?
I padła odpowiedź:
– W szklance podam…
Nastąpiła chwila konsternacji…
– Ale… Jakie smaki ma herbata, która tam stoi w pudełku?
– Normalnie, w szklance będzie.
No i się zawiesiło…
W konsekwencji otrzymałam nie to, co zamówiłam: ani posiłek, ani herbata nie były takie, o jakie prosiłam.
Głód był silniejszy….

2 Komentarze

Filed under życie