Monthly Archives: Październik 2011

Takie tam :P

Wreszcie podniosłam się z łóżka. Nie, to nie szczyt lenistwa. To tylko mój kręgosłup wywołał falę tak silnego bólu, że położyło mnie na trzy dni. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie działają na mnie Apapy i inne Ibupromy. A jeśli już, to potrafią tylko spotęgować i tak już mocno irytujący ból. Także się trochę wymęczyłam, ale już wracam na prostą.
Przeleciałam wpisy na blogach (nie wszystkich jeszcze) i na jednym z wpisów pojawił się link do zabawy w określanie, jak nick używany przez daną osobę ją określa.
Według mnie trochę się pomylili w pewnych aspektach, ale – wszak to jedynie zabawa.
A oto moje wyniki:

Rzeczy które Ci sprzyjają

kolor pomarańczowy
owoc gruszka
kamienie kwarc
cyfra 6
liczba 58

Rodzaje posiadanej inteligencji

emocjonalna

6%

psychoruchowa

13%

logiczna

24%

werbalna

19%

wizualna

20%

twórcza

18%

Kilka faktów na Twój temat

  • Zaliczasz się do niewielkiego grona ludzi, na których przyjaciele zawsze mogą liczyć kiedy są w potrzebie
  • Jesteś wymagający wobec innych ale tez dajesz bardzo dużo od siebie
  • W życiu kierujesz się ustalonymi zasadami, jesteś wierny swoim wartościom
  • Dobrze czujesz się w grupie, lubisz współpracować z innymi ludźmi
  • Jesteś indywidualistą, nie lubisz kiedy ktoś traktuje cię szablonowo
  • Trudno zdobyć twoje serce, ale kiedy się już zakochasz to na całego

Jak ktoś chce sobie też taki „quiz” zrobić, to zapraszam na stronę: http://nick.uwzr.org/

Wesołej zabawy 😀

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie

Zestarzałam się po raz kolejny

Jak co roku się zestarzałam. Norma. Każdy tak ma.
W tym roku jednak trafiło mnie na półokrągło i aż się zdziwiłam, że to aż tyle. Bo tak po prawdzie, to ja matematykiem nie jestem i obliczeń żadnych nie prowadzę. Nawet z rocznicami u mnie ciężko, bo jakoś tak nie zawsze policzę dobrze.
No ale…
Gdyby nie rodzice, ten dzień nie różniłby się od innych w ogóle. Przywieźli tort truskawkowy i świeczki i siebie też przywieźli. I było naprawdę przyjemnie.
Każdy kto pamiętał i znał datę, to życzenia złożył. Kto nic nie wiedział – siedział cicho. I nikomu tu nic nie mam za złe.
Jakby ktoś chciał, to pół tortu jeszcze zostało.
Jest naprawdę słodki 😉

2 komentarze

Filed under życie

Bliżyn… Tkactwo z bliska

Miało być nas troje. Została dwójka. G. i ja.
Wczesnym rankiem załadowaliśmy się do Szkapy i pojechaliśmy na Kielecczyznę. Aż pod Skarżysko Kamienną. Do Bliżyna na dni Tkaczki.
I wiecie co? Wcale w tym kieleckim nie piździ. Było niesamowicie gorąco, słonecznie i wspaniale.
Ludzie są tam zachwycający: otwarci, pełni pasji i radośni.
Okolica: lekko pofałdowana, urzekająca i… jakby to nazwać… przaśna..? Zdrowa? Nieskażona?…
Dzień spędzony w takim przyjaznym towarzystwie na rozmowie, śmiechu i opowieściach z okolic płynął leniwie i wesoło. Bliżyn ma wspaniałych radnych (przepraszam, że nie przytoczę nazwisk, ale po prostu ich nie pamiętam), którzy wiedzą, gdzie leży źródło sukcesu i dążą do tego, by tę cudowną okolicę ubogacić finansowo. Mieliśmy okazję zobaczyć niesamowitą kolekcję rzędu końskiego z każdego chyba zakątka świata dzięki właścicielowi owej kolekcji. Staliśmy tak pomiędzy siodłami, uzdami, kantarami, strzemionami pamiętającymi czasy jeszcze przed I wojną światową i słuchaliśmy zaczarowani opowieściami pana Stanisława (https://sites.google.com/site/naszekonieprzyjaciele/jazda-w-zabytkowym-siodle). Sam wspomniany przybył do Domu Tkaczki, gdzie się Dni Tkaczki odbywały (http://jakiecudne.pl/zdjecie/blizyn-dom-tkaczki) w stroju ułana, dosiadając siwej arabki Nerudy.
 
Oczywiście skwapliwie skorzystałam z propozycji pana Stanisława, by na owej klaczce się przejechać. To drugi koń, którym jestem zachwycona: jak miękka w pysku! Jakaż delikatna w łydce! No po prostu poezja, a nie konna jazda.
 
Długo na niej nie siedziałam, bo się bałam, że jej krzywdę zrobię, bo przecież ja na takich wspaniale ułożonych koniach nie jeździłam, a przyzwyczajona jestem do topornych, mocnych i wrednych konisk, z którymi trzeba grać w ciuciubabkę.
Nie omieszkałam potkać chwilę na ogólnie dostępnym krośnie, ale okrutnie ciągnęło mnie czteronicielnicowe stojące w osobnym pomieszczeniu z zaczętą robótką.
 
I tylko dlatego nie usiadłam tam do tkania. W końcu zepsuć jest łatwo…
Objadłam się wspaniałymi rogalikami z przepysznym nadzieniem, zapiłam swojskim winem i równie wspaniałą herbatą, a to wszystko na świeżym powietrzu w zacienionej altance o wyglądzie chłopskiej chaty.
 
Wieczór spędziliśmy oglądając krótkie filmy z okolic Bliżyna, wykonane metodą poklatkową. Pokazano nam również zdjęcia z dzikszych części okolic, gdzie masowo znajduje się pozostałości po neolitycznych osiedlach, a także uraczono nas masą opowieści na temat przeszłości bliskiej i dalekiej tych terenów. Noc zakończyła się ogniskiem i pieczeniem kiełbasek.
 
Mimo pierwszego wrażenia, jakie sprawiały luźno rzucone gałęzie, ogień był solidny i piekielnie gorący tak, że nie dało się stać przy nim zbyt blisko. Nawet pieczenie kiełbasek mogło zakończyć się poparzeniem dłoni.
Po ciemku i „na czuja” trafiliśmy do Gospodarstwa Agroturystycznego „Zagroda królów”(http://www.zagrodakrolow.pl/), gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg. Po zaspokojeniu wieczornego pragnienia herbatą, poszliśmy na zasłużony odpoczynek.
Z „Zagrody” ciężko było wyjechać. Prowadząca ten biznes pani Gabriela była niesamowicie otwarta i rozmowna, a jej dzieci bardzo sympatyczne i uczynne, no i mocno już wyrośnięte. Gdyby nie grupa konnych rajdowców oczekująca na naszą gospodynię w leśnej głuszy, pewnie wyjechalibyśmy bardzo późno, a tak, już o jedenastej byliśmy w drodze.
Cudownie nam się odpoczywało.
Z utęsknieniem czekam na kolejne Dni Tkaczki, by móc się tam znów zjawić się odprężyć.
Wszystkie zdjęcia można obejrzeć w albumie: https://picasaweb.google.com/b.mokiejewska/BlizynDzienTkaczki2011

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie, podróże, prace ręczne