Monthly Archives: Czerwiec 2006

Brak słów….

Zawsze tonę w słów potoku, lecz czasem nadchodzi taka chwila, iż nie ummiem żadnych słów dobrać…
Potrafię zachować zimną krew, by wiedzieć, co zrobić… teraz nie wiem…
No bo jak pomóc komuś, kto stracił kochaną, bliską osobę?
Co powiedzieć komuś, kto stracił matkę, kochaną żonę?
Co zrobić, kiedy samotny wraca do domu, w którym wszystko przypomina właśnie JĄ?
Jak odpowiedzieć na zadawane z bólem pytanie: „Jak mam teraz żyć?”
Tu kończy się moja wiedza. Kończą się słowa…
Mogę tylko… uśmiechnąć się pocieszająco…

Reklamy

3 Komentarze

Filed under życie

Kolejny długaśny weekend…

No i zafundowano nam kolejny długaśny weekend. Za PRLa wszyscy pracowali, wolnych dni było tyle, co kot napłakał i jakoś nikt nie narzekał. Przynajmniej nie słychać było tych narzekań w moim środowisku. Trzy soboty w miesiącu robocze, jedna wolna, święta – też były wolne. I te państwowe, i te kościelne.
Teraz, zdaje mi się, że co nie przyjdę do pracy, to za chwilę wolne. Tydzień popracuję, tydzień wolnego… cóż, może głupio to zabrzmi, ale tak na prawdę mnie to pasuje – nie robić, a zarobić. I pewnie nie tylko mnie.
Wczoraj wywiązała się na ten temat rozmowa w PKSie. Kierowca był wkurzony, że w piątek nie może pracować, że 2 maja też miał wolne. Dlaczego? Bo mu to z dni urlopowych zabierają. Tacy mądrzy.
A co z tymi, co jednak pracują? PKS nie jeździ, to zapinkalają na piechotę albo rowerem… a drogi są wąskie, bez pobocza, bez chodnika… a za kierownicą nawalony „niedzielny” kierowca…
Ech…

Muszę sobie jakoś te dni dobrze rozplanować, żeby wszsytko ładnie nadgonić, porobić, poskładać… póki mam chęć i siłę…

1 komentarz

Filed under ogólnie, podróże, życie

Terapia zajęciowa

W ramach odstresowywania i robienia przyjemnego z pożytecznym zajęłam się pleceniem sznurków. Co prawda zrobiłam dopiero jeden… nie wygląda za pięknie, ale pierwsze koty za płoty.
Tak oto wygląda moja nieudolna próba:

Wakacje coraz bliżej, człowiek myśli już o zagospodarowaniu wolnego czasu, żeby zbyt wolnym nie był.
Jest tyle rzeczy do zrobienia, że nie wiadomo za co złapać się najpierw.
Dom, papużki, Najemna, Gildia – to wszsytko wymaga opieki, a opieka wymaga czasu… tego ostatniego nie posiadam w nadmiarze…
Jestem tak padnięta, że nawet nie wiem, co pisać… zupełne zacięcie umysłu…
Dobra… idę sobie… może więcej wpisów będzie na wakacjach….

4 Komentarze

Filed under hobbystycznie, prace ręczne