Monthly Archives: Czerwiec 2011

Słowo się rzekło…

… kobyłka u płotu…
Opublikowałam drugie opowiadanie.
To jednak mieści się mocno w klimatach fantasy. Jest napisane trzy lata po pierwszym. Myślę, że to tylko dodaje mu jakości. Wiadomo, że wszystko się polepsza w miarę, jak się ćwiczy.
Jeśli ktoś zatem ma ochotę poczytać, podaję link: http://wydaje.pl/ebooks/show/280/Moc-rodzi-Moc
Moc rodzi Moc, czyli czym grozi igranie z ogniem.
 
Serdecznie zapraszam do lektury.
Dziękuję wszystkim, którzy już przebrnęli przez „Zwiad”, nawet we fragmencie. 🙂

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie

Doniesienia z placu boju

Opowiadanie przekroczyło dziś liczbę 300 odwiedzin. Chętnych na wydanie dwu złotych znalazło się aż pięciu.
Tak, dla mnie to „aż”.
W tym tygodniu planuję opublikować kolejne opowiadanie, ale jeszcze nie zdecydowałam, jakie. Pewnie już bliżej fantasy niż SF. Na pewno nie zapomnę o tym Was powiadomić.
Tymczasem zachęcam do zapoznania się z opowiadaniem „Zwiad” pod adresem: http://wydaje.pl/ebooks/show/265/Zwiad

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie

Nowość

Mam nowy mebelek!
Konkretnie biurko.
Doczekałam się w końcu wygodnego biurka, przy którym mogę odpoczywać i pracować.
O Międzyrzeczu napiszę później.
Mebelkiem musiałam się pochwalić 😛

2 komentarze

Filed under życie

No to ziuuu…

Za kilka godzin wyruszam na turniej.
Jadę po raz pierwszy od wielu lat bez G.
Jakoś tak dziwnie…
Wrócę dopiero w niedzielę…
Jakoś tak dziwnie…

2 komentarze

Filed under turnieje

Strach ma wielkie oczy O.O

Wczoraj pisałam, że boję się krytykanctwa, a tu dziś zaskoczenie! Moje opowiadanko otrzymało 5,5 punktów na 6 możliwych! I już trzy osoby skusiły się, by je nabyć…
Nie spodziewałam się. Naprawdę.
Dziękuję wszystkim, którzy zaglądnęli na stronę i ocenili moją pracę. Dziękuję też tym, którzy zechcą to zrobić w przyszłości. 😉
Podrzucam link jeszcze raz: http://wydaje.pl/ebooks/show/265/Zwiad
Jeśli ktoś ma ochotę zerknąć, ocenić, skomentować…

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie

Źródło wymarzonego dochodu…

Przypadkiem, z „pomocą” FB odnalazłam stronę, gdzie mogę publikować swoje wypociny bez dodatkowych kosztów, a jeszcze na tym zarobić. Może z początku nie będą to kokosy, ale od czegoś trzeba zacząć, prawda?
Na pierwszy ogień rzuciłam jedno z moich starszych opowiadań. Nieco je zredagowałam, poprawiłam bardziej kwadratowe zdania i dopisałam kilka nowych tytułem uściśleń. Wyszło tego raptem jedenaście stron, więc na jedno posiedzenie na tronie powinno wystarczyć ;P
Nawet okładkę sama zrobiłam!
 
Obawiam się krytykanctwa. Nie – normalnej krytyki i pokazania, co źle, a co dobrze, ale takiego gadania dla samego zdołowania i pojeżdżenia po autorze. A to mi się bardzo nie podoba.
W razie, jakby ktoś chciał wesprzeć moją TFUrczość symboliczną kwotą dwu złotych, zapraszam pod adres: http://wydaje.pl/ebooks/show/265
Za wszystkie recenzje, uwagi i wpłaty, serdecznie i z góry dziękuję 🙂
Milej lektury życzę 🙂

2 komentarze

Filed under hobbystycznie

Lato się zbliża

Ha! Lato faktycznie coraz bliżej. To będzie nieco inne od poprzednich, bo to już nie będą wakacje, tylko urlopy. Pracowite, jak zawsze, ale urlopy.
Jakie mam plany? Oczywiście turnieje. To po pierwsze. Potem praca. Na tych turniejach…
Uwielbiam obozowanie i całe to zamieszanie, mimo, że przez nieodpowiednie miejsce noclegowe zdycham przez następnych kilka dni od bólu głowy (mam pokrzywiony kręgosłup i stąd to wszystko). Ale nie zamieniłabym tego na wielogwiazdkowe hotele. One są nudne. A pod namiotami, w obozie zawsze coś się dzieje: ktoś się przysiądzie do ognia, pogada, pożartuje, samemu też można się do kogoś wybrać w odwiedziny, a w takim hotelu? Nic ciekawego. Każdy zamknięty w swoim pokoiku z kablówką. Słowem: nuda.
Co z Domkiem na Uroczysku?
Nic.
Odpuściłam.
Nie mam sił, finansów i ochoty, by przekonywać kobietę do sprzedaży tego domu nam akurat. Przy tym wyszły przy okazji takie hocki-klocki, że naprawdę całkiem mi się odechciało nakręcać ten temat. Okazało się bowiem, że działka, na której stoi dom ma co najmniej trzech właścicieli. Nie w całości, ale w częściach, które dodatkowo na siebie zachodzą. Do tego stan map w geodezji jest zdecydowanie inny niż w opowieści Pani Właścicielki.
Może lepiej, że nie kupiliśmy tego domku? Teraz mielibyśmy nerwy z dochodzeniem praw własności…
W sferze pracy nic pozytywnego. Nie widuję się z menadżerem, bo przesadził z musztrowaniem mojej skromnej osoby. Niekiedy zastanawiam się, czy nie ma skłonności do schizofrenii… albo ma cholernie krótką pamięć. Poszło o to, że podesłał mi kilka kontaktów do firm, z którymi kiedyś firma rozmawiała i nic z tego nie wyszło. Miałam zadzwonić, żeby uderzyć ponownie. Umówiłam spotkania. Nie były zbyt udane, ale dające nadzieję na przyszłość. Mnie tam się podobało,a le menadżer miał zdecydowanie odmienne zdanie. Kazał odwołać mi ostatnie spotkanie, wydarł się na mnie, że umawiam gówniane spotkania i mam się natychmiast za siebie wziąć, a jemu nie chce się już ze mną jeździć, bo nie ma po co.
No super, że nie chce jeździć, bo samej z klientami rozmawia mi się lepiej i swobodniej. Może popełniam błędy (bo kto ich nie robi?), ale przynajmniej się nie stresuję, że zaraz wejdzie mi z jakimś głupim docinkiem albo zacznie ironizować na mój temat. Niekoniecznie przy obcych.
Ot, nie zgraliśmy się pod względem charakterów i stąd te problemy. Mówi się trudno. I tak od samego początku musiałam radzić sobie sama, o wszystkim się dowiadywać od innych, więc straty żadnej czuć nie będę, kiedy zabraknie (i tak marnej) jego pomocy.
Nawet mi z tym lepiej.
Teraz ogarniam trochę mieszkanie, przygotowując się do kolejnych wyjazdów. Muszę siąść i nadgonić zamówienia z Gildii, a potem zająć się już tylko uzupełnianiem rzeczy na kram. Szycie, tkanie, haft, splatanie… mnie tam się to podoba. Uspokaja i daje satysfakcję. Zwłaszcza, kiedy to, co robię dobrze służy innym. A że tak jest, to słyszę od swoich klientów.
Ostatnio byłam na III Festynie Historycznym w Raciborzu. Dobrze, że wzięłam krem ochronny z filtrem +50 i się nim wysmarowałam, bo wróciłabym, jak raczek, czerwona. I mimo tego filtru i tak się troszkę opaliłam. Słońce naprawdę ostro grzało. Gdyby nie wiatr, upiekłabym się na kramie – to pewne.
A to nasz kramik:
 
Ta z tyłu w niebiesko czarnej kiecy i słomianym kapeluszu, to ja.
W przyszłą sobotę jedziemy do Tarnowskich Gór. Będzie tam uroczysta feta z okazji otwarcia świeżo wyremontowanego zamku. Na zdjęciach sprzed napraw wygląda dość ciekawie. Zobaczymy, jak będzie się prezentował w nowej szacie.
Mam nadzieję, że pogoda będzie bezdeszczowa, chociaż pogodynki internetowe mówią inaczej. W sumie nie ma się na razie co przejmować, bo prognoza może się okazać chybiona, jak w przypadku Raciborza: miały być burze, a było gorąco i słonecznie. Zatem – wszystko przed nami.
Trzeba tylko uzupełnić towar na kram i będzie super.

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie, turnieje