Monthly Archives: Wrzesień 2007

Stres

Demon pożera wszystkie siły, jakie jeszcze gdzieś się we mnie tlą. Pożera i strawia je, resztkami każąc zająć się mnie.
Zapomniałam już, co to satysfakcja, zadowolenie i radość z wykonywanej pracy. Czuję się odrzucona, oszukana i sponiewierana. Psychicznie.
Jedzenie mnie też nie chce… a może raczej na odwrót: to mój żołądek nie chce jedzenia. Cud, że jeszcze herbatę, czy kefir przyswoi.
Kończę się…
Zamieram powoli, jak biedronka na oknie.
Widzę wolność, lecz by doń dotrzeć, pokonać szyby najpierw muszę, poczekać na kogoś, kto okno otworzy. A okno w opuszczonym domu nigdy nie zostało otworzone.
Tedy leżę tak, z łapkami pod siebie pokulonymi i z odwrotnej perspektywy grzbietu patrzę na to, co mieć mogłam, a czego nigdy nie osiągnęłam…
Biedronka z wypłowiałymi kropkami…

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under życie

Pustka

Za oknami złoci się jesień w ciepłych promieniach słońca. Liście na klonach rudzieją coraz mocniej i mocniej.
Melancholia dopada… niebo takie błękitne, liście takie rude, słońce takie ciepłe…
I tak  jakoś czas pomiędzy palcami przecieka, myśli płyną wraz z chmurami gnanymi wiatrem…
I tak jakoś pusto w środku… taka cisza jakaś dziwna zamieszkała…
I tak jakoś zimno wewnątrz, jakby ogień zgasł, a wiatr popioły wywiał…
I tak jakoś… nijak…

Dodaj komentarz

Filed under zaokienne życie, życie

Rozmowy nocą

Późna noc. Siedzimy przed kompem, ledwo patrząc na oczy, by przeglądnąć ofertę sklepów internetowych. Firma musi działać. Aby działała musimy się zaopatrzyć w wiele urządzeń i materiałów służących do wykonywania dóbr wszelakich. Często właśnie noc zostaje na takie sprawy…
Błądząc wzrokiem po biurku natknęłam się na stare kartki żywieniowe z jakiegoś pokazu, czy turnieju.
– Kiełbasa ze smalcem plus ogórek – przeczytałam mechanicznie na głos, zupełnie nie myśląc, co czytam.
– Nie, tu tego nie ma – odparł senne G., ślipiąc w ekran, na którym wyświetliła się oferta jednego ze sklepów. – Jest tylko jakiś klej…
Tak… zmęczenie, późna pora nie dodają inteligencji…

Dodaj komentarz

Filed under życie

Puszek

Ot, papużek ćwierka już cała, równa trzydziestka.
Oliwkowa znajda na razie siedzi zdenerwowana w klatce, na osobności.
Duży jest, niemal jak Papiółek, takie coś po standardzie. A jakie ma korale, jakie oko. Ślicznotek.
Jeno… okropnie nerwowy. Niech no tam co za oknem przefrunie, niech no ptaki w wolierce zaczną się trzepać, ten już sapie, już skrzydła rozkłada, jakby mu gorąco było. Przyzwyczai się, rozćwierka. Jak wszystkie.

Dodaj komentarz

Filed under papużki