Monthly Archives: Październik 2007

Odnowienie wiary…

… w ludzi.

Wieczór… ciemno, mglisto, chłodno.
Przystanek autobusowy. My i kilka innych osób.
Ciche rozmowy tłumi mgła.
Z parkingu na przeciw wyjeżdża jeden z samochodów: białe Audi 100. Kierowca zdawał się nas wołać… Zrzuciliśmy to na karb przywidzenia… ciemno, mgliście…
Białe Audi 100 zatrzymało się w zatoczce tuż przed nami. Drzwi uchyliły się, a z wnętrza auta padły słowa kierowcy:
– Jedziecie państwo do K…? Podrzucę, bo też tam jadę.
Spojrzeliśmy po sobie zdziwieni, przeszukując przy okazji wszystkie pliki pamięci w naszych mózgach. Rysopis nie był nam znany.
– Wyście pomogli mnie – kontynuował kierowca, wprowadzając nas w coraz większe zdziwienie – to i ja pomogę Wam. Proszę, wsiadajcie.
Z pewną taką nieśmiałością, zajęliśmy miejsca w samochodzie.
Okazało się, iż Pan nas z kimś pomylił, mimo to jednak dowiózł nas w pobliże miejsca zamieszkania.

Chciałabym tu, na forum podziękować owemu miłemu Nieznajomemu za tę pomoc.

Doprawdy, są jeszcze na tym świecie ludzie prawdziwie uczynni!

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under życie

Kuchenne wariacje

Kuchnia jest miejscem, gdzie… nie, nie zawsze jest tak, jak myślimy. Nie dajcie się zwieść schematom.
Kuchnia służy do wielu celów: do spotkań (jest ciszej niż w pokoju przy 30 papugach), do pracy (warsztat kaletniczo-szewski) i w ostateczności do pichcenia.
Dziś chcę się zająć tym ostatnim aspektem.
Otóż po raz pierwszy udało mi się upiec ciasto.
Ciasto z normalnych składników, a nie z gotowców, jakich pełno na hipermarketowych półkach.
Owo ciasto, to jabłecznik.

Pachniało cudnie przy pieczeniu, wygląda… znośnie, za to smakuje pysznie.
Posmakować przezornie pozwoliłam mężowi, jako pierwszemu… przeżył.
Mnie też na razie Kostucha nie nawiedza.

2 Komentarze

Filed under kuchennie

Nowa rasa papug

Ostatnio odkryto nową rasę papug.
Żyją one głównie w symbiozie z ludźmi, zamieszkują ich domostwa, rzadko ich pobliże. Charakteryzują się upodobaniem do obdziobywania ścian, dlatego nazwane zostały „Walls parrot”, co w wolnym tłumaczeniu na język polski znaczy „Papuga naścienna”.
Papugi owe mogą się zupełnie przypadkiem przyczynić do powiększenia metrażu pomieszczenia, w którym przebywają. Niekiedy ich działania mogą spowodować katastrofę budowlaną, jeśli metraż powiększą za mocno.
Przypatrzcie się zatem, czy w Waszej okolicy nie żyją Papugi naścienne. Poznać to można łatwo, po wydłubanych dziurach najczęściej przy oknach.

1 komentarz

Filed under papużki

Mały krok, wielkie oczekiwanie

Zebrałam w sobie resztki odwagi i… wysłałam.
Wysłałam do wydawnictwa trzy ze swoich opowiadań.
Teraz siedzę i czekam.
Siedzę i myślę: „A co będzie, jeśli…?”
A jeśli żadnego „jeśli” nie będzie?
Czekanie jest takie trudne…
Takie denerwujące…

2 Komentarze

Filed under hobbystycznie, życie

Śnieżenie

Oj, jeszcze jesień nie ogołociła drzew z liści, a tu zima wyciąga po świat swoje pazurki. Niebo zaciągnęła grubą, siną kołdrą z chmur, pogoniła swego rumaka, Wichra, by gałęzie i konary poprzyginał, ponadwyrężał i jęła trzepać swe pierzyny i poduszki, aż lepki, mokry, biały puch opadł na ziemię.

Za wcześnie, za szybko… wszak góry daleko…

Dodaj komentarz

Filed under zaokienne życie

Kraków…

Najlepsze miejsce do spotkań wszelakiej maści, to Kraków. Obojętnie, czy to będzie krakowski Dworzec PKP, czy Rynek, czy Galeria Kraków. Ogólnie rzecz ujmując Kraków przyciąga wszelkie spotkania. Nie tylko ze względu na ilość knajp, żarłodajni i zabytków. Kraków ma w sobie to „coś”, czego inne miasta mogą tylko pzazdrościć. Ma Duszę.
Przyjemna podróż zakończyła się na przyjemnym peronie. Winda zwiozła nas uprzejmie na dół, byśmy mogli wyjść spokojnie z dworca.
Skoro już tu  jesteśmy, to poczekamy. Zaraz dojedzie papużkomanka, której wieki nie widziałam. Galeria Kraków i jej fontanna, to wyznaczone miejsce spotkania.

Potem śniadanie w  barze sushi i powolne (niestety, mam wciąż tempo ślimaka na wyścigach) przemieszczanie się do punktu zbiorczego, jakim była milutko urządzona pizzeria na Małym Rynku, gdzie już nas z niecierpliwością oczekiwano.
A potem rozmowy, rozmowy o papużkach, o ich problemach, znajdowanie rozwiązań, żarty, wspominki i rozważanie na temat smaków karm ptasich i granulatów.
Tak, następne spotkanie koniecznie trzeba będzie odpowiednio urządzić. Postarać się o żerdki (koniecznie z naturalnych gałęzi, bo kołki montażowe robią odciski), trochę zieleniny, granulatów i ziarenek. No, może na deser zamówimy jajeczko?

Dodaj komentarz

Filed under podróże

Pciopciong…

Jedzie pciopciong z daleka…
I daleko jeszcze jechać musi. I ludzie w nim wiele godzin spędzą, nim dojadą do swego celu. Normalna kolej rzeczy, czyż nie?
Wszak pociągi są po to, by wozić, jeździć po szynach i się spóźniać. Niekiedy taranować pozostawione nieopatrznie na przejeździe samochody. Często z zawartością jednostek żywych, przerażonych, a potem martwych.
Ale nie o tym…
Rzeczony pciopciong o urzekającej nazwie „Przemyślanin” wozi w swym składzie „stałego bywalca” – jak twierdzą konduktorzy pracujący na składzie. Otóż ten „stały bywalec” roztacza wokół siebie aurę, w której żyć i wytrzymać mogą tylko bakterie beztlenowe.
Lojalnie ostrzegam wszystkich pasażerów, którzy zechcą okazać współczucie i zrozumienie owemu „stałemu bywalcowi” ze względu na jego ułomności, iż decydując się na oddanie mu miejsca, oddajecie mu cały przedział. Dzięki temu siedmiu pasażerów podróż musi kontynuować na stojąco, w korytarzu. Cały przedział staje się strefą zagrożenia biologicznego i nikt przy zdrowym powonieniu nie wytrzyma w nim długo. Nawet osoby, którym katar zwiększył odporność na zapachy wszelakie wychodziły ze strefy zagrożenia, twierdząc, iż szczypie ich coś w oczy. Ów „stały bywalec” bilet ma aż do ostatniej stacji, zatem nie liczcie, iż zostanie on usunięty w świetle prawa…
Zatem, jeśli gotowi jesteście, mili pasażerowie „Przemyślanina”, spędzić całą podróż na korytarzu, stojąc i marznąc, spokojnie możecie wpuszczać owego „stałego bywalca” do przedziału i wykazywać dobre odruchy serca.
Gdy wychodziliśmy już na świeże, nocne powietrze peronu, usłyszałam jeszcze zdanie: „Jeśli są wagony dla palących i dla niepalących, to może by tak zrobili wagony dla śmierdzących?”

Jedzie pciopciong z daleka…

5 Komentarzy

Filed under podróże