Monthly Archives: Październik 2006

Poranna herbata

Wstaję teraz razem z ptakami: skoro świt. Nie da się spać, kiedy zaczynają swoje trele…
Wstawiam wodę, idę do łazienki, wracam, włączam komputer, zalewam herbatę… na wpół śpiąc, na wpół ożywiając swe szare komórki do działania rozgrzewam nieco zaspane ciało ciepłym płynem…
Kubki smakowe też śpią… jeszcze…
Świt zmienia się w dzień. Wyłączam lampkę nad biurkiem. Chwytam kubek i zaglądam w jego ciemną czeluść, by sprawdzić ile jeszcze herbaty pozostało, by nie udławić się pływającą torebką…
A w kubku… woda. Żadnej torebki nie widać…
Tak, to była najmocniejsza herbata, jaką kiedykolwiek piłam…

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under ogólnie, życie

Koniec…

Koniec…
Umarł mój wirtualny świat, w którym żyłam.
Na Galimor został zesłany przez sTwórców Armagedon. Ot tak nagle świat przestał istnieć… po prostu. Jednym dotknięciem klawisza tysiące osób zostało bez domu. Bez znajomych. Bez przyjaciół. Bez rodziny…

Galimor umarł, lecz my żyjemy, pamiętamy i pamiętać będziemy. O świecie, o przyjaźniach, miłościach i miłostkach, o znajomościach, o wrogach…

Może zobaczymy się w innym świecie…

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie

Świat promocji

Zamówiłam kartony do pakowania wyrobów mojej, naszej firmy.
Ot, zwykłe kartony. Niestandardowe. Długie i wąskie, bo wszak strzały muszą pomieścić.
Czekamy na kartony. Klienci czekają na zamówienia.
Stukanie do drzwi. Za drzwiami kurier. Z naszą przesyłką.
Tylko jest jeden problem. Kartony zmieniły się w kompletne drzwi samochodowe.
Ot, promocja…

Ciekawe, co pomyślał sobie człowiek, który dostał kartony? Że ma sobie Trabanta zbudować? Ale jak? Bez taśmy klejącej?

1 komentarz

Filed under życie