Monthly Archives: Lipiec 2005

Grunwstock

DoH już zamknięty… pożegnania zakończone… teraz tylko się pakować, przygotowywać do drogi i do całego tygodnia, który spędziny na polach Grunwaldu…
Namiotu historycznego nie mamy… rzemieślnik dupa i nie zrobił… niech go dunder świśnie…
Tak po prawdzie ni cholery nie chce mi się tam jechać, znów patrzeć na te zalane mordy, na pijaństwo, chamstwo itp. ale cóż… obiecałam… słowa trzeba dotrzymać…
Palec się nie zrasta… w ranie zebrała się ropa… mam nowy gips i antybiotyki… i doła…
Idę się popakować…
eeeeeeeech…

Dodaj komentarz

Filed under rozrywka, turnieje, życie

Parszywy pech

Tak… wczorajszy dzień mogę zaliczyć do jednego z mniej, bądź najmniej udanych… najpierw zdarzenie w przychodni, potem zwis DoHa, wieczorem miał być konkurs bardów, lecz się nie odbył, bo szanowna komisja się nie zebrała, no i na dobranoc Khazur… eeech… nic tylko się pociąć szarym mydłem…
Tracę powoli chęć do czegokolwiek… tracę siły, które wyciekają ze mnie jak krew z przeciętych żył… i mieszają się z kroplami czasu…
Wciąż nie mogę się otrząsnąć… wciąż przeżywam… śnię, choć nie chcę… wspominam, choć chcę zapomnieć…
Zamykam się w sobie, jak w skorupie… odtrącam wszystkich i wszystko… ranię gestem i kąsam słowem… emocje… chaos… strach… niepewność…

1 komentarz

Filed under rozrywka, życie

Ciężka, zmurszała rzeczywistość…

Wczoraj przeszłam ponad 6 km na piechotę…  musiałam… PKS nie jeździ co godznę, więc trzeba było kombinować… po tym „spacerku” w stanie skrajnego wyczerpania wróciłam do domu  bogatsza o pożyczkę i o pęcherze na stopach… i kilka kolejnych pomysłów na opowiadania… tylko kiedy ja je napiszę? I jak?…. z szyną na dłoni… eeech…
W poniedziałek ruszamy na pola grunwaldowe… jakoś mnie to nie cieszy… albo mam takiego szmatławego doła, albo mam już dość woodstockowatości tej imprezy… chlania do porzygania, ćpiania, pieprzenia i wyklinania… walających się wszędzie butelek, puszek, platikowych kufli… no klimat średniowiecznego obozu wojskowego jak jasna cholera! Jeszcze zużyte prezerwatywy na gałęziach… brak słów… po prostu ręce opadają…
Próbowałam od tygodnia dostać się o ortopedy… zapomnij, że ci się uda… jeszcze dziady i baby oczy ci wydrapią, bo oni mają większe prawa i do leczenia, i do obrażania ciebie… po prostu chamstwo… i to u starszych… skąd młodsi mają brać przykład? A potem się dziwią, że młodzież taka niewychowana…
Mam dość…
Rzeczywistość jest plugawa…
Wracam do DoHa…
może się załaduje…

Dodaj komentarz

Filed under rozrywka, turnieje, życie

Sen – jawą, jawa – snem…

Rzeczywistość wydaje mi się coraz mniej rzeczywista… i to nie tylko za sprawą DoH, czy bezsenności… zbyt dużo pomysłów rozsadza mi wręcz czaszkę… nie mogę ich spisać, przerysować, bo lewą ręką nie potrafię… a komputer?… bezduszny… do jego pamięci można przepisać, ale nie napisać… przynajmniej ja nie umiem…

Cienie coraz częściej przemykają pod moim spojrzeniem… postaci w avatarach zaczynają żyć własnym życiem, niezależnie od intencji ich twórców…

przekraczam granicę realności…

jeszcze nie wiem, czy mi się to podoba…

1 komentarz

Filed under rozrywka, życie