Monthly Archives: Październik 2015

W tak zwanym międzyczasie

W tak zwanym w międzyczasie (między pracą, nauką a kuchnią) wzięłam się za lekkie porządki, bo zaatakowały nas mole. Te złote. Co żrą wełnę. A jak powszechnie (chyba) wiadomo, wełny u nas dostatek pod wszelką formą i postacią. Do tego jeszcze skóry, futra i inne takie rzeczy z molowego menu, które nam w rekonstrukcji są niezmiernie przydatne.

Gdzieś skądś się cholerstwa przytarabaniły, bo od dawien dawna nic takiego u nas nie latało, a wszystko, co wełniane i futrzaste było tak obśmierdziane antymolowymi wkładkami, że żaden owad nie chciał się do tego przytulić. Był spokój, a teraz mamy wyrój.

Ale znalazłam główne gniazdo… cóż, wspominałam kiedyś, że nie mogę znaleźć swojej czesanki, którą po jakimś pokazie utknęłam nie wiadomo gdzie? No to już ją znalazłam… I zaraz po znalezieniu, w trybie natychmiastowym powędrowała do śmietnika. Niestety… nie byłabym w stanie jej uratować… teraz mam nadzieję, że powolna bitwa z molami będzie już wygraną. Dla mnie. Wszystkie szafy zostały zabezpieczone śmierdzidłami, które do tej pory działały wyśmienicie. Rzeczy składowane w szafach powoli przeglądam i przepieram, żeby je odświeżyć i napachnić płynem do płukania, żeby się też ich mólstwa nie czepiały. Przy okazji spróbuję się pozbyć ubrań, których raczej już nie założę… ale z tym mogę mieć problem… ech, ja i moje sentymenty…

Reklamy

2 Komentarze

Filed under domowo