Monthly Archives: Sierpień 2005

Nie umiem wyrazić szczęścia…

Nie umiem wyrazić szczęścia… nie potrafię opisać słowami… przy tymi i tak każdemu wyda się to głupie…
Dziś na zajęciach rehabilitacyjnych poruszyłam palcem… naprawdę… samym koniuszkiem i ledwo-ledwo, ale ruszyłam… moze jest jednak nadzieja…?

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under życie

Strach i ból

Staram się pozbierać, poskładać kawałki, w które się rozpadłam i połączyć je razem… połączyć, by znów być całością…
zaczęłam rysować… dawno już nie miałam ołówka w dłoni… pierwsze próby, bochomazy, zniszczone kartki papieru… skrawki rozwiewane przez wiatr…
Dłoń się nie słucha, nie chce robić tego, co jej każę, jakby żyła własnym życiem, miała osobną duszę…
Moje ciało również nie chce poddać się mej woli… energia witalna przypływa i odpływa w jednej chwili, bez jakiejkolwiek przyczyny…
Rzeczywistość mnie dogania… rzeczywistość mnie przytłacza… boję się…
zwijam się w kłębek, ręką nakrywam głowę… nie ma mnie, nie widzę was, więc wy też mnie nie widzicie… zapomnijcie o mnie… zostawcie…

2 Komentarze

Filed under ogólnie, życie

Back to the past…

Grunwald zaliczony… co się tam działo! Każdy każdemu do gardła skakał… od 22 nie można już było normalnie wejść do obozu przez bramę, bo puścić nie chcieli… jedno bractwo zostało wydalone z imprezy za fryzury i głupią słowną przepychnkę…
Na polance, gdzie obozowaliśmy aż się gotowało… od zadawnionej wściekłości… Unter der linden… zamordowani w bitwie, której nie było… wojownicy bez mieczy, bez twarzy, bez członków, kipiący wściekłością, szukający zemsty… i chłód… zimno… cienie… szepty… ptaki wołające nocą w polach pełnych kłosów… ptaki które tylko ja słyszę… obłęd… a może nie…
Nie było bitwy wtedy, dawno temu… nie było nic, czym można by się chwalić… niczym nieusprawiedliwiona rzeź przechodzi krwią na potomków… to im przydażają się przykre wypadki…
A cóż bliżej… w tych czasach… ano, kość zrasta się okrutnie wolno… dół nie mija… boję się wrócić do pracy, bo tam bajzel, który trzeba uporządkować, a na pewno ktoś coś będzie chciał ode mnie… a mnie naprawdę nie chce się z nikim rozmawiać… nie chce mi się myśleć… jestem zmęczona… wykończona… chcę zamknąć się na cztery spusty i nawet nie śnić… być… tylko być… nic ponad to…

1 komentarz

Filed under praca zawodowa, turnieje, życie