Monthly Archives: Wrzesień 2005

Koniec tygodnia

Ostatni dzień w pracy, a potem praca domowa. Muszę posprzątać, bo przez tydzień zrobił się taki syf (głównie zapracowałay na to ciężko papużki), że mnie już wkurza, a jak wkurza, to już jest tragicznie…
Popracowałam wczoraj nad stronką – i prywatną, i Najemnej… siedziałam do prawie 1 rano… wstałam bez budzika przed 7…  6h snu nie jest zbyt małym wynikiem dla mojego organizmu. Jest wręcz akurat…
Pogoda nam się popsuła: pada,  chmur pełno, ni krzty słońca… smuto, ciemno i buro… niby mieli grzać od wczoraj, ale nic z tego… dogrzewam się piecykiem elektrycznym.
Najgorzej ma Rokuro kubi, który pozbawił się piór i tym samym ochrony przed zimnem, ale jest nadzwyczaj zdrowy mimo takiej … niedogodności…
Pewnie się zahartował 😛
Ciemno to pti nawet nie ćwierkają… trochę polatają to tu, to tam, do karmniczka, do poidełka, na półeczkę, na żerdkę… ot, cała ich praca… ale bez nich smutno by było… cicho… nudno…
Ech… trzeba wstać, obudzić się i rzucić wyzwanie nowemu dniu… tylko… kiedy mnie się nie chce rzucać czegokolwiek? 😉

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under papużki, praca zawodowa, rozrywka, życie

Ot… i tyle…

Kolejne dni, kolejne tygodnie, godziny i minuty… wleką się wtedy, kiedy mogłyby szybko przeminąć, a lecą na łeb na szyję, kiedy chciałoby się, by stanęły w miejscu… to chyba normalne?
Włosy rosną, paznokcie się łamią, a życie kopie po rzyci… cała filozofia życia…
Ptaki się wydurniają, łapiąc ostatnie promienie ciepłego, jesiennego słońca… zimowe już je tak nie nagrzeje. Szukają jedzenia na podłodze woliery, choć w karmniku pełno… kto je zrozumie?
Lith – półstandard – nauczyła się wychodzić z klatki, w której siedzi na kwarantannie. Tak długo gryzie, dziobie i szarpie, póki zewnętrzny karmnik nie wypadnie, potem spokojnym krokiem wychodzi i czyni loty na wolności pokojowej… ale szczęście, że nie trzeba ją łapać – przychodzi sama na palec… a nikt jej nie oswajał… może to taki typ?
Wracam chyba do siebie… napisałam wreszcie pierwsze od kilku opowiadanie… ciężko mi powiedzieć, czy jest dobre. Mnie się wydaje jakby niedokończone… ale tak mam ze wszystkimi swoimi „wypocinami”…
Opowiadanie przepisuję do kompa i za niedługo powinno pojawić się na mojej prywatnej stronie – kto chce, niech czyta.
(Przypominam o prawach autorskich :P)
No nic… czas się szykować, żeby zdążyć na PKS… a tak mi się nie chce….

Dodaj komentarz

Filed under papużki, rozrywka, życie

Kolejny dzień, kolejne wyzwania…

Kolejny dzień w pracy… sterta czasopism do wpisania, opracowanie standardów nauczania patrzy z wyrzutem, a mnie trafia, bo nie mam sił na czytanie i myślenie… chciałabym zrobić co innego, coś, co pomoże mi się rozwinąć w kierunku, który bardziej mi odpowiada… ale cóż, życie, to nie bajka …
Jestem nieco zmęczona… nie swoim życiem, lecz problemami innych… przekleństwo empatii…
Pti trzymają się dobrze i zdrowo. Piripiri nażarł się prosa i jabłka (teraz na działce są jesienne, słodziutkie jabłka o bordowej skórce) i siedzi zadowolony, okrąglutki i trzeszczy dziobem. Reszta przysypia i ćwierka przez sen… no cóż wszak późno i na sen czas najwyższy.
No właśnie…

1 komentarz

Filed under papużki, praca zawodowa, życie

Sprint czy maraton?

Dziś… nie dziś, wczoraj… chyba najgorszy dzień w moim życiu… wszystko się posypało: rano padła mi baza danych adresowych oraz wsiąkły e-maile z 2 lat… potem dowiaduję się, że Geraltowi to samo stało się ze skrzynką e-mailową…. potem przeczytałam o śmierci amazonki, mojej znajomej i załapałam doła…. wszystko się chrzani….
Wypróbowałam z przymusu swoją wytrymałość – sprint do PKSa… udało się zdążyć, ale myślałam, że zwymiotuję… jeszcze kierowca kurzył, jak lokomotywa, a nad nim błyszczał obrazek przekreślonego papierosa… ech… analfabetyzm… nawet piktogramów nie potrafić odczytać…
Trening przegiegł normalnie i spokojnie, deszcz padał, wrzosy śmierdziały, karaluchy stukały obcasami…
Plakat maborowy zrobiony. Nawet zgrabnie mi wyszedł. Mam nadzieję, że w listopadzie przybędzie nam trochę sensownych ludzi, którzy będą chcieli czegoś dokonać, a nie się byczyć.
Mam tak dużo zaległości… strona Najemnej, własna strona, praca… jeszcze chciałabym zrobić stronę z prozą, nie tylko swoją oraz grafiką. Niech się ludzie chwalą tym, co potrafią, a co! Trochę roboty jednak przy tym by było…
Ech… pożyjemy zobaczymy… teraz znikam spać…

Dodaj komentarz

Filed under podróże, praca zawodowa, rozrywka, życie

Zmęczenie…

Dopiero trzy dni w pracy, a ja już wysiadam… za dużo na raz… tyle jest do zrobienia, nadgonienia… a ja mam tylko dziewięć sprawnych palców, dwoje wysłużonych oczu i jedną głowę… może na karku….
Ptaki wariują i dokazują jakby wciąż było lato… dzisiejsza pogoda chyba tak je nastroiła, bo faktycznie było słonecznie i cieplutko. Babie lato? Nie wiem…
Dostałam dziś paczkę, a w niej…. książkę o papagajach! I to z dedykacją! Dla mnie! Od mojej znajomej, która się świetnie zna na papagajach. I to jest jej książka.
Przeglądnęłam ją nieco pobieżnie, ale już mi się gęba śmieje: tyle tam rzeczy, które wreszcie zostały usystematyzowane i pozbierane w jedno. Takie forumowe porady zebrane w książkę.
Postaram się, by dzięki temu moim wróblom i gołębiom australijskim żyło się jak najzdrowiej.
Ech… idę zaprojektować plakat naborowy… a nie mam na niego pomysłu….

Dodaj komentarz

Filed under papużki, praca zawodowa, życie

Powrót do rzeczywistości

No i  muszę wracać… z Lipowca, do pracy, do treningów, nauki… a kiedy nie chcę wracać? Chcę zostać zagubiona wśród kamieni, murów, ścian lipowieckiego zamku, zapomniana i eteryczna… pozostać pomiędzy… pomiędzy wszystkim…
Rzeczywistość gna z każdą sekundą przybliżając przyszłość i zmieniając ją w teraźniejszość. Wobec tego faktu nie pozostaje mi nic innego jak tylko wstać i pognać za nią…

2 Komentarze

Filed under turnieje, życie

Co nagle, to po diable…

Dziś dostaliśmy informację, że mamy zrobić oprawę artystyczną. Na turnieju. Na lipowieckim zamku… śpiew na estradzie… z mikrofonem… chyba nie dam rady… mikrofom miałam dwa razy w dłoni i tylko raz, gdy śpiewałam. Horror.
Ze strachu już mnie gardło boli…
Zobaczymy… może nie będzie tak tragicznie…

Dodaj komentarz

Filed under rozrywka, turnieje