Monthly Archives: Październik 2004

Pti działają na baterie słoneczne….

Od wczoraj jest u nas nowe pti 🙂

Śliczna, perłowa, cynamonowa nimfka 🙂

Na razie siedzi tylko jak papuzi posąg ze sztywno postawionym czubem i szeroko otwartymi, czarnymi oczkami obserwuje, co się wokół niej dzieje.

Dzikus z niej straszny.

Perła – tak ją nazwaliśmy – nic na razie nie jadła ani nie piła 😦 trochę mnie to martwi, ale z drugiej strony cieszy. Bo jeśli by od razu wleciała do karmnika i łapczywie zabrała się za jedzenie, to nie wróżyłoby to jej długiego życia, a tak to znak, że jest zdrowa, tylko okropnie przestraszona. W końcu ma za sobą lot ze znanego w nieznane, obijanie się o ściany w biurze, łapankę i 12 h w kartonowym pudełku 😦 no i jazda samochodem…

A oto i ona:

 

A reszta pti? Działają na baterie słoneczne 🙂 jak tylko słońce pokaże pierwsze promienie zaczyna się ogólne ćwierkanie, frytanie i dokazywanie – głównie niszczenie wolierki 😛

Pućka, Olivier i To-no doshi wydają się być zdrowe jednakże co rano słyszę kichanie… to Olivier kicha 😦 nie wiem czemu, bo przez cały dzień nic mu nie jest. Zawsze kicha nad ranem 😦

Pućka już nie ma świżba na dziobku. Łysinka zarosła, ale „fiołek” pozostał. Śtrasznie zadziornie dzieki niemu wygląda 😛

Dziś cały dzień spędziłam na sprzątaniu byłego papuziego pokoju. Ależ tam naśmieciły! Ileż brudu po sobie zostawiły! Ale teraz już czyściutko, świeżutko i pachnąco 🙂 Nawet przez szybę widać drzewa 😛

Jestem padnięta… idę spać…

Dodaj komentarz

Filed under papużki, życie

No subject….

Tyle zawsze mam planów – co zrobię w pracy, co zrobię w domu i nigdy nie udaje mi się ich wykonać do końca… z braku czasu… niekiedy z braku chęci… eeeech… dlaczego doba nie ma 72 godzin?

Robimy coroczny nabór do NKGK… 5 listopada… ciekawe kto przyjdzie, czy przyjdzie i ile wytrzyma, i czy będzie taki sam odsetek jak w tamtym roku tych, którzy są i którzy zrezygnowali.

Plakaty są lepsze niż z poprzedniego roku – postarałam się 😛

Ludziska porozwieszają po swoich szkołach i odpowiednich miejscach i będzie git 🙂

Muszę znikać…

Aha! Będzie chyba nowe pti 😀 dziś lub jutro 😀 ciekawe jakie przyleciało tym razem 😀

2 komentarze

Filed under podróże, życie

Dzień Edukacji Narodowej

No właśnie, dziś tzw. Dzień Nauczyciela… wczoraj dostałam bukiet

i złożono mi życzenia… dziwnie się czułam… tak  po drugiej stronie…

Zawsze to ja składałam życzenia nauczycielom, a teraz uczniowie składają je mnie… strasznie dziwne uczucie.

Próbowałam zainstalować program, żeby nadrobić i przyspieszyć naprawianie bazy danych, ale niestety – zabezpieczenia nie zezwalają na zaistalowanie drugiej kopii na moim komputerze 😦

Syf… czyli 4 dni do tyłu… czemu 4? Ano: dziś wolne, jutro wycieczka, potem sobota i niedziela… po prostu syf… 😦

A już się tak cieszyłam, że będę mogła katalogi udostępnić na czytelnianym komputerze,a tu – niestety… uzupełnianie wszystkiego na nowo 😦

Mam nadzieję, że nie będzie to trwało 2 lata,  bo się wścieknę.

Z racji wolnego czasu, który miał być przeznaczony na pracę pewnie posprzątam mieszkanie 🙂 albo zrobię coś innego – bardziej lub mniej pożytecznego 😛

Dodaj komentarz

Filed under praca zawodowa, życie

Robota czeka a czas ucieka…

Tak właśnie jest…

Pracy dużo a czasu malutko… czemu doba ma tylko 24h, a nie na ten przykład 72h? Prawda, że byłoby łatwiej, prościej, ekonomiczniej? Człowiek mógłby spokojnie popracować, odpocząć, rozerwać się, oddać zainteresowaniom… a tak – nim zaczniesz cokolwiek robić, już trzeba kończyć 😦

No i jak się czegoś nie zdąży (o co wcale nie tak trudno), to rosną zaległości… i tu właśnie zaczyna się pojawiać nawarstwiający się problem.

Pti wolierkowe zgodnie sobie latają, a pti kwarantannowe nie wykazują chęci zachorowania na cokolwiek. I dobrze. 🙂

Jesień już na dobre zagościła w naszym klimacie, a i już zimą zaczyna pachnieć powietrze. Drzewa przybrały piękne kolory odcieni złota i czerwieni… prześlicznie… gdyby tak jeszcze nieco cieplej było, to bym sobie do lasu poszła na spacer, ptaki i wiewióry popodglądać.

Na osiedlu dziś widziałam zimorodka. W ogóle się mnie nie bał. Prawie mogłam mu piórka na piersi policzyć – tak był blisko. Żałuję, że nie miałam apatartu. Piękne zdjęcie by było…

W weekend pozwoliliśmy sobie pojechać do Krakowa – na spotkanie forumowiczów. Było świetnie! Pooglądaliśmy zdjęcia różnych pti, pogadaliśmy o pti no i – główna atrakcja – pobawiliśmy się z Bellą, przedstawicielką gatunku żako.

Ptak gadatliwy, ale nie pieszczoch. Ma Bella charakterek 🙂

Zdjęcie nieco niewyraźne, bo na zoomie cyfrowym robione i przy oświetleniu byle jakim 😦

A na dowód, że to nie jest zdjęcie ściągnięte z internetu, proszę:

To Bella i ja – zainteresowały nas wróble za oknem 🙂

Dodaj komentarz

Filed under papużki, podróże, życie

Szlag jasny wszystko trafił….

Wczoraj się załamałam totalnie… dwa lata wytężonej pracy poszły się paść…

Czemu?

Ano temu, że nie było aktualizacji programu antywirusowego w szkole. Na serwer wlazły świrusy i rozniosły się po sieci – w tym i na mój komp…

Od dyrektora dostałam nowy program do prowadzenia biblioteki z czego straszni się ucieszyłam i w te pędy go chciałam zainstalować. Starą wersję trzeba było wykasować z dysku, więc zrobiłam archiwizację, sprawdziłam, czy dyskietki z danymi są sprawne, a pliki dobrze zgrane (wszystko było OK) i zabrałam się za wykasowanie starej wersji i instalację nowej. Niby wszystko było w porządku, ale nowa wersja nie dała się uruchomić mimo usilnych moich starań… odinstalowałam i zainstalowałam na powrót – to samo – błąd aktualizacji bazy danych…

No to stwierdziłam, że wrócę do starej, a jak będę miała więcej czasu, to zajmę się nową.

Stara także nie dała się uruchomić… wczoraj sprawdziłam dyskietki… jedna nie działa… ta najważniejsza, pierwsza z archiwum… dwa lata pracy poszły się paść…

A w domu wszyscy zdrowi…

Dodaj komentarz

Filed under życie

No i pierwszy miesiąc za nami…

Pierwszy miesiąc szkoły uważam za zamknięty 😀

Jeszcze dziewięć – i wakacje 😛

Co zdarzyło się od ostatniego wpisu? Ano – dużo.

Wolierka postawiona, pti w niej urzędują już od niedzieli. Widać, że im pasuje, bo mogą niszczyć co pod dziób podpadnie, ganiać się po patyczkach i ćwierkać do siebie. Lara klipsika zastąpiła Hermim – teraz on ją myzia po łebku 🙂

Jeszcze nie poznały wszystkich zakamarków wolireki – nowe miejsce, to są trochę zaniepokojone, ale za kilka tygodni/miesięcy będą buszować już wszędzie 😛

Tak właśnie wygląda wolierka – ledwo w niej widać te kolorowe frytacze 😛

28 września przybył do nas pti o imieniu To-no doshi, czyli towarzysz partyjny. Jest bardzo pracowitym ptiptużkiem i wyrabia 500% normy na przodku w karmniku (pół minuty i ziarenek nie ma w karmniku, tylko są wszędzie dookoła – w klatce i poza nią). Jest to kolejne, czwarte już pti z „odłowu gołębnikowego”.

Ta dumnie wypięta pierś do orderów, ten dumny wyraz dzioba… po prostu – To-no doshi.

30 września przybyły kolejne pti.

Śliczny, oliwkowy samczyk z Katowic i zaniedbana samiczka z „odłowu gołębnikowego”.

Oliwier jest baaardzo dużym, młodym samczykiem ma chyba ok. roku, bo strasznie żywotny i ćwierkliwy – jak Piripiri.

To jest naprawdę DUŻY samczyk. Wygląda jak taki wystawowy/hodowlany falistek. Ma śliczne, wielkie korale, gładkie piórka i mnóswo falek na łebku i grzbiecie.

Druga pti, to strasznie zaniedbana samiczka. Nazwaliśmy ją Pućka (skrót od „papućka”).

Jest bardzo zaniedbana. Ma zaawansowanego świeżba na woskówkach, dziobku i oczkach, łyse czółko ze źle wyrośniętym piórkiem, które odstaje od główki tworząc „fiołka”.

Była bardzo wychudzona, ale mając pełny karmniczek tylko dla siebie powoli przybiera na wadze i kształtach.

Jest bardzo wesołą ptiptużką, ślicznie ćwierka (choć niewiele – jak na samiczkę przystało) i nie czuje zbytniego strachu przed ręką.

Od razu po pracy poszliśmy z Pućką do weta. Dostałą lekarstwo na robale i na świeżba. Strasznie źle się po tej mieszance poczuła: wymiotowała, osłabła, miała straszną biegunkę i zarazem problemy ze zrobieniem kupki 😦

Ale teraz jest radosnym pti. Lubi ćwierkać do Oliwiera i innych pti latających po wolierce.

Będę musiała dziśiaj posprzątać wolierkę. Wymienić wodę w baseniku, wymieść łuski po prosie, wymyć podłogę i inne optiptane sprzęty ptasiego użytku, dodać trochę cieniutkich gałązek, żeby miały na czym dziób ćwiczyć.

Idem… może wrócem 😛

Dodaj komentarz

Filed under papużki, życie