Tag Archives: zniszczenia

Mokro, kurka, mokro…

Się postanowiłam i się wybrałam na działkę. Miałam – głupia – nadzieję, że, kiedy dojdę na miejsce, przestanie padać z chmur to mokre paskudztwo zwane deszczem i pseudośniegiem (popularnie deszcz ze śniegiem). Niestety, nadzieja zawsze jest matką głupich i akurat mnie nie kocha, zatem lało przez całą drogę, a i wcale nie przestało, kiedy już przemoczona otworzyłam furtkę. Zapomniałam dodać, że towarzyszyła mi Hera. Bez niej chyba bym nie odważyła się pójść. Taki uraz mi się zrobił, niestety, że przebywając na działce bez towarzystwa, czuję się co najmniej niekomfortowo.

Zmoknięte wypiłyśmy sobie co nie co: Hera wodę z miski, a ja ciepłą herbatę. Dobrze, że była woda i prąd, i przedostatnia saszetka. Po obejściu całości najżałośniej wyglądał tunel. Oj, Ksawery nie zostawił na nim wielu spłachetków nierozerwanej folii. Cóż, w tym roku musimy już zakupić nową, bo tego załatać się już nie da. Zresztą, zobaczcie sami:

Zniszczenia, jakich dopuścił się pan Ksawery Orkan klasyfikują się na kryminał ;)

Zniszczenia, jakich dopuścił się pan Ksawery Orkan klasyfikują się na kryminał 😉

Tego się już nie da posklejać… nawet amerykańska, srebrna taśma, z której „Pogromcy mitów” zrobili sobie łódź nie dałaby sobie z tym rady. Stelaż też nadaje się do renowacji. Myślę, że druciana szczotka, nowa warstwa farby da sobie z tym radę.

Grządki już okopane, czekają na nowy sezon, by móc wykarmić kolejne pokolenie roślin. W sumie, to sama też nie mogę się doczekać, kiedy będzie ciepło, wiosennie lub letnio i będę mogła siedzieć sobie wśród przyrody (i ryku silników motocykli, których dosiadają tzw. „mielone”), skubać grządki z chwastów i patrzeć, jak sobie to wszystko na nowo rośnie. A potem zbierać, zbierać, robić przetwory i dania ze świeżutkich warzyw i owoców. Ależ się rozmarzyłam!

Ziemia odpoczywa przed kolejnym zasiewem.

Ziemia odpoczywa przed kolejnym zasiewem.

Na zimę zostawiłam w gruncie nadwyżkę pietruszki i pory.

Na zimę zostawiłam w gruncie nadwyżkę pietruszki i pory.

Na powyższym zdjęciu widać, jak bardzo zniszczona została folia. W sumie… liczyłam się z tym już rok temu, bo plastik stary, twardy już i sztywny. Szczęściem jeszcze przez rok wytrzymała: poklejona, połatana. Ale czas na emeryturę, a raczej na wieczny spoczynek. Następnym razem zdejmę ją całkiem z rusztowania, bo lepiej wygląda sam szkielet, niż takie smętne resztki wiszące i furgoczące na wietrze.

Nie tak dawno posadzona maliny na razie śpią. I dobrze. Cieszę się, że nie obudziła ich ta pseudowiosenna pogoda, bo byłoby źle. Za chwilę będzie noc na minusie (już jutro zapowiadają -1*C, może nie dużo, ale to początek zimy), a pod koniec stycznia (czyli już za chwilę) przyjdzie śnieg i ujemna temperatura nawet w dzień. A tak się prezentują malinowe patyczki:

Takie malutkie... sztuk ponad pięćdziesiąt. Jeśli wszystkie odbiją...

Takie malutkie… sztuk ponad pięćdziesiąt. Jeśli wszystkie odbiją…

Widząc to, co się dzieje na osiedlu (wiosna w pełni niemalże) obawiałam się, że i na działce drzewa i krzewy zaczęły rozwijać pąki. Na szczęście obawy okazały się płonne, a działkowe drzewa i krzewy mądrzejsze od miastowych i spokojnie czekają na prawdziwą wiosnę:

Śpiąca w najlepsze wisienka.

Śpiąca w najlepsze wisienka.

Okazało się, że tunel, to nie koniec zniszczeń. Jedno z okien prawie straciło szybę, więc czeka nas szybkie łatanie dyktą lub kartonem, żeby zimą nie nasypało śniegu do środka, a gdy się ociepli – wymiana szyby.

Pęknięcie przez całość i dziura w prawym górnym rogu. Ot, się spsuło... będzie trza naprawić...

Pęknięcie przez całość i dziura w prawym górnym rogu. Ot, się spsuło… będzie trza naprawić…

Ogólnie jestem wkurzona, bo poszłam z zamiarem zrobienia wiele, a nie zrobiłam w sumie  nic… próbowałam nieco ogarnąć tunel (który tunelem już nie jest), ale dłonie bardzo szybko mi zgrabiały przez zimno i deszcz.

Wróciłam z chlupiącymi butami, a Hera wyglądała, jak wyjęta spod prysznica. Siedzimy teraz w cieple i się suszymy. Ech, zakończę pozytywnie ten dzień i choć trochę uprzędę wełny…

 

Reklamy

4 Komentarze

Filed under rolniczo