Tag Archives: stokrotki

Praca wre…

Codziennie odwiedzamy nasz skrawek wsi w mieście. Codziennie widzimy, ile jeszcze pracy zostało, by ten skrawek wyglądał tak, jak w naszych myślach i wyobrażeniach. Codziennie walczymy o to, by choć te malutkie marzenia o własnych warzywach i owocach się spełniły. I codziennie widzimy, że warto się zmuszać do kolejnych prac, choć naprawdę się nie chce niekiedy wyłazić z domu, choć mięśnie bolą, bo nie są nawykłe do tego typu aktywności.

Jako że zielniczek jest już skończony, zajęłam się wysianiem ziół. I tak na pierwszy ogień poszły: cząber, kolendra, len i szałwia. Zapomniany, ugorowy rabarbar też się przeniósł. Będzie miał teraz towarzystwo swoich pobratymców i mam nadzieję, że przenosiny mu posłużą. Zacznę za niedługo też przenosiny zielnych „chwastów” na pozostałe „kubiki”, bo szkoda, by się zmarnowały rośliny, które mogą mi się przysłużyć swoimi właściwościami.

Na warzywniku zrobiliśmy wcześniejsze żniwa. Wiosna się spóźniła? To my przyspieszymy lato, a co! W sumie, to pomysł działkowego sąsiada, który podpowiedział nam, że lepiej będzie się kopać poplon (który nam solidnie wybujał), kiedy się go przystrzyże. I faktycznie – miał rację, jest łatwiej. Ale i tak do przekopania zostało sporo ziemi. I to na wczoraj, bo ziarna już się rwą do wysiania, a czas sobie płynie i nie chce się zatrzymać nawet na chwilę.

Zaskoczyła mnie brzoskwinia, która właśnie zaczyna się obsypywać kwieciem. Jeszcze przecież kilka dni temu miała zamknięte pąki i nawet ciężko było zawyrokować, które są kwiatowe, a które chowają w sobie liście. A tu – piękne, różowe kwiatuszki zdobią bezlistne jeszcze gałązki. Niestety, widać, że wiele gałęzi się nie obudziło po zimie i trzeba będzie je uciąć. Cóż, nie ma pod orzechem najłatwiejszego życia.

Wiśnia już dziś chyba będzie miała kwiaty rozwinięte, bo wczoraj już były tak nabrzmiałe, że tylko patrzeć, jak rozchylą się białe płatki. W ogóle wszystko się budzi, wszystko rozkwita, a owadów, jak na lekarstwo. Trzmieli kilka do nas zagląda, pszczół niemal w ogóle nie widać… jak tak dalej pójdzie, to oprócz warzyw, które zapylania nie potrzebują, nic więcej nie wyda plonu. Mam nadzieję, że się mylę.

Wczoraj po raz pierwszy wyciągnęliśmy pompę i podlaliśmy wszytko, co podlania potrzebowało. Głównie miejsca, w które wysiałam zioła oraz kwiaty, by trochę zagęścić rabaty, a przy okazji mieć takie rośliny, które mi się podobają. Mam nadzieję, że wyrosną szybko i będą ślicznie kwitły.

Moje dłonie, choć zdarza się skórze pęknąć na kłykciach, są w o wiele lepszym stanie, dzięki pomocy A. i jej podarunkowi kremowemu. Och, znaczna ulga po takim przesuszeniu rąk. Dziękuję bardzo za ten nieoceniony prezent. G. też się przydaje.

Ach, nie napisałam o dość ważnej i pozytywnej rzeczy: mianowicie wreszcie skończono remont naszego parkingu. Miejsc jest teraz od zakichania, każdy się zmieści bez trudu. No i wreszcie nie będzie takich jezior, jakie towarzyszyły każdemu deszczowi przed remontem. Kij z tym, że skończyli prace dwa miesiące później, że zrobili to trochę na odwal, bo się spieszyli. Ważne, że wreszcie parking wygląda, jak parking, a nie powierzchnia Księżyca.

Nic to, znikam do prac porządkowych, a Wam zostawiam garstkę wczorajszych zdjęć na pożegnanie.

Żniwa. Żyto wybujało, trzeba mu przyciąć końcówki.

Żniwa. Żyto wybujało, trzeba mu przyciąć końcówki.

Brzoskwiniowe kwiatki

Brzoskwiniowe kwiatki

Wiśniowe pąki, które lada chwila pękną, ukazując białe płatki.

Wiśniowe pąki, które lada chwila pękną, ukazując białe płatki.

Coraz więcej przekopanej ziemi na mniejszym warzywniku. Chwila-moment i będziemy siać.

Coraz więcej przekopanej ziemi na mniejszym warzywniku. Chwila-moment i będziemy siać.

Tulipany tuż po podlaniu. Oplecione brylantami kropel wody.

Tulipany tuż po podlaniu. Oplecione brylantami kropel wody.

Znów szafirki. Wybaczcie, ale kocham te kwiatki.

Znów szafirki. Wybaczcie, ale kocham te kwiatki.

Porzeczka też zaczyna kwitnąć. Ta akurat jest pierwsza w pokazywaniu kwiatów.

Porzeczka też zaczyna kwitnąć. Ta akurat jest pierwsza w pokazywaniu kwiatów.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie, prace ręczne, zaokienne życie