Tag Archives: skansen

Dzień za dniem

W oczekiwaniu na różne rzeczy (zwłaszcza na oficjalne wyniki egzaminu zawodowego) płyną mi dni dość wolno. Głównie przy kołowrotku i z serialami na ekranie komputera.

Gdyby nie przecinające codzienną jednakość zajęcia, nie zauważałabym poszczególnych dni. Jednakże i to się skończyło. Dziś odbył się ostatni egzamin w szkole. Pomachaliśmy sobie na wzajem i rozeszliśmy się do domów… jeszcze się spotkamy na pewno na rozdaniu świadectw. A potem? Potem każda z nas znajdzie swoją ścieżkę. Trochę tak smutno, że się już kończy nasza wspólna ścieżka… choć jeszcze nie tak dawno tęskniłam z tym dniem… a teraz chciałabym, żeby jednak nie nadchodził.

Od jutra trochę trudniej będzie się ze mną skontaktować. W związku z zżerającą mnie chorobą muszę poddać się badaniom w szpitalu. Pewnie, jak zostawią mnie w spokoju, a sił będę miała na tyle, by sobie „posiedzieć w necie”, to i się zaloguję na Facebooku i Messengerze…

Próbuję też przeforsować pomysł budowy grodu średniowiecznego, skansenu archeologicznego w moim mieście, a projekt ma być sfinansowany z budżetu obywatelskiego. Jeśli to się uda, będziemy mieli gdzie ćwiczyć, urządzać turnieje i różnego typu imprezy, a także rozwijać nasze zainteresowania i umiejętności rzemieślnicze. Jeśli tylko się uda…

schemat01

Teraz pozostaje mi tylko uporządkować notatki, podręczniki, powtórzyć jeszcze to i owo i poczekać aż wszystko się we mnie zagoi, wyleczy i odnowi… i zacząć wszystko od nowa…

Dodaj komentarz

Filed under domowo, nauka, życie

Po 10 latach na starych śmieciach… czyli turniej w Bierkowicach :)

Turniej w Opolu-Bierkowicach był jak powrót do przeszłości. Spotkałam tam wielu znajomych, z którymi nie widziałam się od wielu lat, a z którymi stawiałam pierwsze kroki w odtwórstwie. Doprawdy, wieczory spędzone przy gorącej herbacie pod wiatą chroniącą przed uciążliwym deszczem, czy przy pseudo-ognisku z kuflem piwa w dłoni są moim najmilszym wspomnieniem z tego festynu. Reszta, to deszcz.

Było naprawdę zimno tak w dzień, jak i w nocy. zwłaszcza pierwszej nocy, gdzie deszcz uznał za stosowne, by nas podtopić. Szczęściem w dzień zdarzało się kilka przejaśnień, dzięki którym mogłam się ogrzać choć na chwilę. A G. zajął drugie miejsce w turnieju łuczniczym! I zgarnął nagrodę! Sama chciałam też pójść do turnieju, ale okazało się, że cięciwa mojego łuku jest niekompatybilna z osadami w strzałach, a w takim wypadku, to można sobie (lub innym) tylko krzywdę zrobić, a nie wstrzelić się w wyznaczony cel. Trochę szkoda, bo chciałam zobaczyć, czy bez treningu uda mi się coś z siebie wykrzesać. Ale w przyszłym roku staniemy co najmniej we trójkę do zawodów. A może nawet i w piątkę…? 😉 Czas głównie spędziłam na kramie, pilnując, by deszcz nie zniszczył sakw i innych naszych dóbr. W większości mi się to udało 😛

Tak podsumowując turniej i porównując go ze wspomnieniami, to – niestety – wychodzi na minus. Dobrze pamiętam pierwszy turniej w Bierkowicach, kiedy miałam na głowie swoją cześć organizacji imprezy, przy okazji pomagając innym w ogarnięciu ich obowiązków. Trzeba było się uwijać, jak w ukropie. No i było multum atrakcji, oprócz standardowych konkurencji turniejowych. Teraz czuć coś na kształt wypalenia w OBRze, a szkoda, bo zawsze było mnóstwo zabawy i śmiechu, a teraz… jakoś tak… czerstwo… szkoda…

Nie mniej jednak powrót do Skansenu w strojach (teraz już o wiele lepszych niż  dziesięć lat temu) wywołał lawinę przyjemnych skojarzeń i wspomnień. No i zobaczenie starych kumpli i kumpel, z którymi zaczynałam moją przygodę ze średniowieczem. Już nie było ubranek z zasłonki, namiotów „igloo” i współczesnych wynalazków typu glanowijacze, ale i tak było strasznie sympatycznie. I po raz kolejny okazało się, że to nie miejsce tworzy klimat, a ludzie, którzy tam przebywają.

Dziękuję za poranne i wieczorne posiedzenie pod wiatą, za anegdoty o Elfach i Elficach, za śmiech do łez i za to, że wtedy, dzięki Wam nie zwracałam najmniejszej uwagi na deszcz i fatalną pogodę.

Dziękuję i z utęsknieniem czekam na nasze kolejne spotkania.

A zdjęcia możecie pooglądać w galerii Najemnej Kompanii Grodu Koźle. Zapraszam serdecznie 🙂

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie, podróże, turnieje