Tag Archives: chłód

Zaprzeszła rocznica

Wiecie, że przegapiłam rocznicę spełnienia fragmentu marzenia? Od 25 sierpnia poprzedniego roku jesteśmy działkowcami! Całkowicie wyleciało mi to z głowy. Aż wstyd…

Wiele się na działce przez ten rok nie zmieniło: ot, warzywnik został zagospodarowany, tunel również, dosadziliśmy gruszę i jabłoń. Niestety, kwietniki nieco zarosły, bo puściłam je luzem, skupiając się na grządkach warzywnych. W sumie i tak kwiatów nie mam gdzie w wazonie w domu postawić, a na działce mogą rosnąć nawet z zielskiem, bo wszystko i tak pszczoły i trzmiele przyciągnie.

Wydaje mi się, że murarki się wzięły i zagnieździły w kilku „mieszkaniach” w domku dla owadów. Miejmy nadzieję, że to dobry początek współpracy między owadem, a człowiekiem.

Dziś może zbyt wiele się nie zrobiło na działce, ale pomidory zerwałam już wszystkie, włącznie z zielonymi, bo powoli zaczynają już gnić łodygi. Nie ma sensu więc czekać „a może jeszcze dojrzeją”, bo im się to nie uda, mimo ciepła, jakie panuje w tunelu. Za krótki dzień, za mało światła. Zerwałam też wszystkie papryki, które rosły poza tunelem, bo chyba był przymrozek i je trochę zwarzył. Głównie liście, bo owoce są twarde. Niestety, też zielone. Ale akurat zielone papryki można jeść bez groźby późniejszych problemów gastrycznych. Do wora poszły też bujnie rosnące pietruszki. Znaczy nać. Będzie Motek miał co wcinać, bo uwielbia strasznie taką zieleninę. Brzoskwinie też zerwałam i zebrałam wszystkie. No prawie… G. musiał po mnie poprawiać, bo ja ślepa jestem i nie zauważyłam pozostałych na gałęziach owoców.

G. przy okazji wyciągania butli na wino, posprzątał nasz składzik na narzędzia. Kurczę, nareszcie widać, co mamy! I wiecie, co jeszcze znalazł przy okazji sprzątania Ruderki? O, takie coś:

 

Śpiąca, kolczasta kulka. Dostała swój kącik i kocich chrupków, jakby zaszła potrzeba uzupełnienia braków w żołądku.

Śpiąca, kolczasta kulka. Dostała swój kącik i kocich chrupków, jakby zaszła potrzeba uzupełnienia braków w żołądku.

 

Do przerobienia są jeszcze truskawki, bo trzeba je przerzedzić przed zimą (wiem, wiem, powinnam to zrobić dawno temu), jeszcze uporządkować Zielnik, zebrać kapusty, pozostałe brokuły, wyłuskać nasiona, wyciągnąć z ziemi buraki, rzodkiew, marchew, może trochę porów, bo czytałam, że te mogą zostać na zimę w glebie i na wiosnę odrosną bez problemów. Pietruszki też by się wyciągnęło, i sałatę trzeba wyciąć i szczaw, co został. No i to wszystko wreszcie przekopać… I zdążyć z tym przed zimą, a ma być wczesna i mroźna. Miejmy nadzieję, że śnieżna, to w tym momencie wszystkie rośliny nam przetrwają. Jeśli nie, trzeba będzie zaprząc do pracy włókninę.

Trzeba przy następnym pobycie na działce kozę znów uruchomić. Bo i zimno, a i popalić jest co, a ognisk rozpalać nie można. No i non stop gorąca herbata też się zawsze przyda przy pracach polowych na mrozie. Dziś strasznie zgrabiały nam dłonie. I nawet Galeria się przydała, bo ma toalety z gorącą wodą, pod którą można było przywrócić palcom czucie i pełną sprawność.

Czekają mnie dłuuuugie dni w kuchni, by te wszystkie dobrodziejstwa przerobić na coś, co przetrwa dłużej niż tydzień.

I tak na koniec trochę jesienności:

Ostatnie pomidorki w tym roku...

Ostatnie pomidorki w tym roku…

Papryczki tunelowe

Papryczki tunelowe

Winorośl trochę zetlała od chłodu. Trzeba szybko robić winobranie!

Winorośl trochę zetlała od chłodu. Trzeba szybko robić winobranie!

Jeszcze zieloniutka i dorodna marchewka rośnie na polu.

Jeszcze zieloniutka i dorodna marchewka rośnie na polu.

Pory na pierwszym planie, a dalej pietruszka - wciąż zielone i chrupiące, mimo chłodów.

Pory na pierwszym planie, a dalej pietruszka – wciąż zielone i chrupiące, mimo chłodów.

Kolorowy, jesienny żywpłot.

Kolorowy, jesienny żywpłot.

Ostatnie zioła czekają na podcięcie i suszenie.

Ostatnie zioła czekają na podcięcie i suszenie.

Ostatni chyba już kwiat lnu.

Ostatni chyba już kwiat lnu.

Bazylia poszła już spać. Rabarbar do niej dołącza.

Bazylia poszła już spać. Rabarbar do niej dołącza.

Winorośl w ostatnim blasku słońca.

Winorośl w ostatnim blasku słońca.

Reklamy

4 Komentarze

Filed under hobbystycznie, prace ręczne, zaokienne życie