Z(a)lana

Akurat kiedy kończyłam zmianę, wzięło się uwzięło i zaczęło lać. I nie chciało przestać. A miałam dużo rzeczy zaplanowanych po pracy, więc nie mogłam za długo czekać na przejaśnienie. Chciałam pojechać do redakcji Gazety Lokalnej, w której to czekał na mnie bon o wysokości 50 zł do księgarni Matras. Potem trzeba było pojechać na pocztę, by odebrać paczkę od E-Dziewiarki i jeszcze zdążyć przed kurierem, który miał dostarczyć paczkę z firmy Hodowlapapug.pl z ziarenkami dla pierzaków. I to wszystko w godzinę. A do pokonania miałam około 5 km. W ulewnym deszczu, głównymi drogami bez ścieżek rowerowych. Oczywiście inteligentni inaczej kierowcy pomogli mi zmoknąć jeszcze bardziej, chyba specjalnie wjeżdżając w kałuże tak, by mnie ochlapać wielką, brudną falą wody deszczowej. Nie wiem, na co liczyli? Na pokaz mokrego podkoszulka? Może gdybym miała na sobie biały T-shirt, to może, może, ale miałam na sobie czarne dżinsy i czarną koszulkę z grubej bawełny. Przyjechałam do domu, szybko wskoczyłam pod ciepły prysznic, potem zrobiłam sobie gorącą herbatę ziołową i już mi było lepiej.

A tak się prezentuje mój prezencik od lokalnej gazety:

Mój prezencik! Już myślę, jaką książkę (lub książki przy łucie szczęścia) uda mi się za niego kupić. Pierwsze kupione, nowe książki od pięciu lat...

Mój prezencik! Już myślę, jaką książkę (lub książki przy łucie szczęścia) uda mi się za niego kupić. Pierwsze kupione, nowe książki od pięciu lat…

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie, życie

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s