Zima na wiosnę

02-04

Wiosny nie ma. Zgubiła się. Albo ktoś ją gdzieś zatrzymał, bo nadal jej nie widać nigdzie indziej, jak w kalendarzu. No bo kto to widział, żeby rano było zaledwie dwa stopnie na plusie? Toż to skandal! Ma być co najmniej dziesięć. I słońce. Dużo słońca! Inaczej się obrażę i zacznę kochać lato, a nie wiosnę.

Zmiana czasu mnie zawsze wybija z rytmu. Zwłaszcza ta, w której „kradnie” się godzinę. Dopiero teraz zaczynam się przystosowywać do nowych warunków, choć wcześniej już miałam wyrobiony sposób na dzień. Takich zmian nie lubię.

Za chwilę święta. Kolejne. Ciekawe, czy spadnie śnieg? Wolałabym zdecydowanie móc cieszyć się ciepłem, niż dalej grzać w puchowej kurtce… naprawdę, idzie zamarznąć o poranku.

Przez to zimno tez nie jestem w stanie nic zrobić na działce. Ręce w narciarskich rękawicach potrafią mi zgrabieć podczas godzinnego spaceru z psem po lesie, a przecież w ziemi nie będę grzebać w grubych rękawicach! Jak ja nawet w cienkich, ogrodniczych mam problem, żeby wydajnie pracować, bo mam ograniczone czucie. Zapewne forsycja już się rozkwitła, bo osiedlowe już się zażółciły ślicznie. Liści zielonych coraz więcej w około, a temperatura, jak w zimie. Siewki z wolna wyrastają w doniczkach. Będzie co sadzić, kiedy urosną na tyle i nadejdzie ich czas, by się przeniosły z wygodnej, ciepłej miejscówki do naturalnego środowiska. Mam nadzieję, że ślimaków nie będzie tak dużo, jak w zeszłym roku. Inaczej plony znów będą mizerne…

A w czasie więcej wolnym, niż zajętym zrobiłam ostatnio skrzynkę-szufladę, żeby po zamontowaniu trzech takich w szafce ogarnąć kuchnię do końca. Jeszcze dwie takie i mam wreszcie szafkę, którą miałam dostać w zestawie, ale inteligentne inaczej szefostwo firmy meblarskiej „Cabała” jakoś nie umiało dopatrzeć się jej na planie rozrysowanym na wyrwanej z zeszytu kartce papieru.

Nic to, zjadłam sobie śniadanie. Nieco odpoczęłam po porannym spacerze (a raczej odtajałam) z psem, to mogę zabrać się za codzienne obowiązki.

PS.

Pisałam o śniegu? No i wykrakałam… posypało lepiej, niż w zimie. Nie wierzycie, to patrzcie:

Śnieg w kwietniu

04-04

Imieniny miesiąca.

Przygotowania do świętowania idą pełną parą. Co prawda namęczyć się zbytnio nie muszę nigdy, bo zwykle wszystko dzielone jest na dwa domy, więc i szaleństwa przedświątecznego nie ma. W tym roku na Wielkanoc moim zadaniem jest/było upiec chleb i ciasta. Jako że cukiernik ze mnie żaden, a kucharka marna, nie spodziewałam się po sobie sukcesów na polu słodkości. I jedno ciasto w ogóle nie wyrosło. Cóż, dawno go nie robiłam, choć jest proste w wykonaniu i się nie udało. Taka zdolna jestem. Nawet wodę potrafię przypalić 😉

Dlatego potrzebuję wielu ulepszaczy i ułatwiaczy w kuchennych pracach. Ostatnio sprowadziliśmy do domu wolnowar. Póki co, po pierwszym teście, po którym mogliśmy się uraczyć pyszną potrawką z kaszy gryczanej, warzyw i kawałków indyka. Wyszło naprawdę super. Wszystko wrzuciłam rano do maszyny i po południu już był gotowy obiad. Bez pilnowania co chwilę, żeby się nie przypaliło, nie wykipiało. Pełen luz. Dzięki temu mogłam się na spokojnie zająć innymi rzeczami, które też musiałam zrobić. Naprawdę, wolnowar jest rewelacyjny. Co prawda jest bardzo mało jeszcze przepisów na to urządzenie, ale też nie jest to problemem, żeby samemu coś wymyślić. Nabyłam go głównie z myślą o dniach, w których jestem poza domem przez większą część dnia i nie mam jak przygotować obiadu, bo na mrożonkach i gotowych daniach nie chce mi się tak naprawdę bazować. Rano przed wyjściem np. na zajęcia wrzucę wszystko, co trzeba do wolnowara, włączę i mogę iść się uczyć, a po powrocie będę mogła spokojnie zjeść coś gorącego i pożywnego. Od razu. Bez stania przy garach. I to właśnie był główny powód, dla którego dałam nieco ponad 80 zł ciężko zarobionych pieniędzy na kolejny sprzęt.

Wewnątrz się gotuje nasz obiad :)

Wewnątrz się gotuje nasz obiad 🙂

Nic, trza dokończyć, co do dokończenia i się szykować do wyjścia na święta.

05-04

Wesołych Świąt życzę wszystkim. Niechaj odradzająca się przyroda tchnie w nas życie i energię, by móc sprostać wymaganiom dnia codziennego.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under domowo, kuchennie

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s