Postanowienia noworoczne

Tak po prawdzie, to nigdy takich postanowień sobie nie robiłam, bo i tak wszystkie moje plany dalekosiężne brały w łeb. Ba! Nawet te bliskosiężne. Wynikało to nie z mojej opieszałości w podejściu do sprawy, bo jeśli już coś sobie zaplanowałam, to mi na tym musiało zależeć, ale z przyczyn losowych. Zwykle w moim życiu jest tak, że nigdy nie mogę być pewna, co tak naprawdę będzie jutro. Nawet jak miałam jakieś stałe zajęcia (szkoła, praca), to i tak zdarzało się coś niespodziewanego, mniej lub bardziej przyjemnego. I zwykle całkiem zaburzało plan dnia. Rozkładając przy okazji plan na cały tydzień. I tak oto nauczyłam się żyć z dnia na dzień, by uniknąć nieprzyjemnych rozczarowań.

Teraz te plany wyszły same z siebie. Planowałam wybłyszczyć mieszkanie na ubiegłe święta. Nie udało się. Wyjechałam w trybie zaskakującym i natychmiastowym na roboty (historia się pisze w bólach i w krótkich seriach po parę zdań, bo czasu mi na wszystko nie starcza). I z planów nici. Jak zwykle. Wybłyszczam je teraz. Na razie naprawdę nic nie widać, żeby się zmieniło na lepsze, ale jest czyściej. Mam do spalenia (bo niszczarka do dokumentów została zajechana, niestety) cały, sześćdziesięcio-litrowy wór papierzysk. Będzie czym palić w kozie na wiosnę na działce.

Mogę rzec, że w bojach o szeroko pojętą normalność mieszkania osiągnęłam już ok. 75% w dużym pokoju i 90% w łazience. Została jeszcze kuchnia i mały pokój warsztatowy. W tym ostatnim pójdzie chyba najszybciej, bo niedawno był ogarniany w związku z pojawieniem się nowych mebli.

Druga rzecz, to niedzielne śniadania. Kiedyś były zawsze obecne w naszym domu. Obojętne, czy ktoś przyjeżdżał do nas w odwiedziny i zostawał na noc, czy byliśmy sami. Potem jakoś od tego odeszłam, zapomniałam o tej naszej małej „tradycji”. Teraz postanowiłam do niej wrócić. I nie dawać sobie na luz, nie popuszczać, bo znów zrobi się zimno i nijako. Co prawda poza sezonem nie ma na stole takich rarytasów, jak świeże pomidory, czy ogórki, ale pojawić się może zawsze ćwikła z naszych gigantycznych buraków, ogórki w musztardzie, czy zebrane jesienią i zamarynowane grzybki. A zamiast keczupu – przecier z naszych pomidorów. Póki ziemia żyzna, a lasy zasobne z głodu nie padniemy.

A w chwilach, kiedy już sił nie starcza na nic oprócz rozpłaszczania zadu przed kompem, bo jeszcze nie czas na spanie, gram w Aiona. Wczoraj zrobiliśmy sobie LAN Party ze znajomymi, którzy też w to grają i było naprawdę świetnie. Tyle mobów się zatłukło, tyle przy okazji zadań się zrobiło i… dwa poziomy w górę!

A oto nasza wesoła ferajna:

Od lewej: Kleryczka, Barbarzynka, Inżynier i Zaklinacz żywiołów.

Od lewej: Kleryczka, Barbarzynka, Inżynier i Zaklinacz żywiołów.

Aion Aion

Reklamy

2 Komentarze

Filed under hobbystycznie, kuchennie, rozrywka, życie

2 responses to “Postanowienia noworoczne

  1. mglisty sen candy

    Może napiszesz mi o co chodzi

    Wszystkie pozostawione komentarze pod postem z CANDY nie były oceniane , tylko losowane , a teść blogów nie była brana pod uwagę , tak jak to mamy w zwyczaju my blogerki. Może nie dokładnie zrozumiałam co miałaś na myśli w swoim pierwszym zdaniu. CANDY to zabawa w której wszyscy mogą brać udział , warunkiem jest pozostawienie komentarza pod postem i zamieszczenie u siebie podlinkowanego banerka , no i oczywiście liczy się termin. Przykro mi , że znów coś poszło nie tak.

    • Nie należy szukać dziury w całym.
      Komentarz pod postem rozstrzygającym był pisany bez złości, a z przymrużeniem oka i tak też należy go traktować.
      Nie jestem z „tych”, co wszędzie węszą spisek i złym okiem i spod byka patrzą na wszystkich tych, którym wiedzie się lepiej.
      Także – podsumowując – nic nie poszło nie tak, a wręcz przeciwnie: wszystko jest w jak najlepszym porządku. 🙂
      Twój blog już wrzuciłam do listy obserwowanych i nie mam zamiaru go stamtąd usuwać, bo fajnie mi się go czyta i ogląda 🙂 No, chyba że zażyczysz sobie, żebym to zrobiła, wtedy wykonam „egzekucję” z bólem serca. Ale i tak będę podglądać, co piszesz i co nowego zrobiłaś 😉
      Pozdrawiam cieplutko 🙂

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s