Prace w polu

Nogi wychodzą mi już uszami. Naprawdę. Od chodzenia. Mam trochę kilometrów do pokonania, by dotrzeć na działkę, to i nogi odpadają. Mają prawo. Zwłaszcza, ze całą zimę tyłek płaszczył się przy krośnie, kołowrotku, wrzecionie, czy innym kompie.

Początek sezonu zaczął się źle. Ksawery rozszarpał nam tunel, a jakiś brzydal zakosił nam wszystkie kable, przedłużacze, gwoździe i śruby oraz nowiutki sierp. Najgorzej ucierpiała nasza nowa, zakupiona w tamtym roku pompa do wody, która straciła cały, wielometrowy kabelek wraz z wtyczką. I lodówka. A dokładnie to, co w niej zostawiłam na zimę, bo w domu nie miałam miejsca na wszystkie warzywa. Przetrwała większość marchewek i czarnych rzodkwi, ale kapusta się rozpłynęła… oj, będzie dużo sprzątania.

Zaliczyłam też „opieprz” od władz RODu, że się opieprzam. Tylko po kij się ścigać w zawodach pt. „komu szybciej wyjdzie”… kiełek z ziemi? I tak w zimnej ziemi nasiono nie skiełkuje, więc po co się spieszyć? Jakieś zawody organizują na tych działkach? Jeśli tak, to poproszę o spis nagród, wtedy się zastanowię, czy warto w nich brać udział. Kupowałam ten skrawek ziemi, żeby móc zaoszczędzić na jedzeniu, a nie po to, żeby się ścigać z kimkolwiek o cokolwiek. I tak w trzy dni zrobiliśmy to, co innym zajęło trzy tygodnie, więc niech się odciptają. O!

Warzywnik już się szczyci równymi grządkami, z których część już jest „zamieszkana”. A rzodkiewki już pokazały pierwsze listki. Reszta czeka na swoją kolej, podzielona równymi (w miarę, ale bez przesady) ścieżkami. Pod tunelem już też połowa ziemi została zagospodarowana. Tak, tak, mamy nową folię na tunelu. Świeżutką, zieloniutką – cudo. Przez najbliższe cztery lata co najmniej będziemy się musieli nie martwić o uprawy pod osłoną. Pomidory już rosną i za jakiś czas przeniosą się na drugą połówkę „szklarenki”. Tym razem siałam z rozwagą, żeby nie narobić sobie takiego kłopotu, jak przy poprzednich przygotowaniach.

Na Zielniczku odżyły mięta, melisa i estragon. Czosnek niedźwiedzi już szykuje się do kwitnięcia, chrzan rozwija listki, len ozdobny się zazielenił, a rabarbar pokazał piękne liście i czerwone łodygi grubsze, niż moje palce. Na razie wyczyściłam ścieżki, które pójdą do poprawki, bo zarastają zielskiem, a miały być piękne, żwirowe i czyste. Niestety, w trakcie realizacji projektu nie wzięliśmy pod uwagę, że zwłaszcza trawa przeciśnie się z łatwością przez kamyczki. Cóż, uczymy się na własnych błędach.

Malinowy chróśniak został oczyszczony z perzu, który jest prawdziwą plagą na naszym skrawku ziemi, ale z wolna eliminuję kolejne kłącza przy każdym kolejnym plewieniu. Wszystkie zasadzone krzewinki malinowe wypuściły listki, więc chyba wszystkie wyrosną na śliczne, dorodne malinowe krzewy i dadzą choć garść owoców na spróbowanie. Wszystkie śliwki, które dostaliśmy, a zostały posadzone na jesieni również się zazieleniły, aczkolwiek pojawiły się im na liściach czerwone kropki. Będę musiała poszukać, co to takiego, czy trzeba się tym przejmować i jak sobie z tym poradzić. Gruszka nas zaskoczyła w tym roku obsypując się gęsto białym kwieciem. Spodziewałam się czegoś takiego najwcześniej na przyszłą wiosnę, bo w końcu ledwo co została posadzona. Oczywiście starsze drzewka zakwitły wszystkie, nie było gradobicia ani ulewnego deszczu, więc chyba będzie więcej owoców niż w zeszłym roku.

Jeszcze mnóstwo pracy zostało, ale póki słońce, póty czas na prace w polu. I już zaczynam się opalać. Czas najwyższy pomyśleć o kremie z filtrem, żeby się nie poparzyć. Normalnie lato się robi!

A oto garść najnowszych zdjęć, żeby nie było, że to, co napisałam powyżej, to wyssane z palca bzdury:

Mój ulubiony krzew wiosenny :)

Mój ulubiony krzew wiosenny 🙂

Pajączek poszedł na pyłek? ;)

Pajączek poszedł na pyłek? 😉

Kępka gruszkowych kwiatków.

Kępka gruszkowych kwiatków.

Malutkie kwiatuszki brzoskwini. Może i kwiatki malutkie, ale za to owoce - niczego sobie :)

Malutkie kwiatuszki brzoskwini. Może i kwiatki malutkie, ale za to owoce – niczego sobie 🙂

Wściekle czerwone (a raczej czerwono-pomarańczowe) kwiaty pigwy/pigwowca...? Nie umiem tego odróżnić :P

Wściekle czerwone (a raczej czerwono-pomarańczowe) kwiaty pigwy/pigwowca…? Nie umiem tego odróżnić 😛

Obsypana kwieciem wiśnia.

Obsypana kwieciem wiśnia.

Kwiecie wiśni :)

Kwiecie wiśni 🙂

Białe tulipanki.

Białe tulipanki.

To moje ulubione kwiatki wiosenne. Zaraz po fiołkach ;) Czy można nimi farbować tkaniny lub przędzę?

To moje ulubione kwiatki wiosenne. Zaraz po fiołkach 😉
Czy można nimi farbować tkaniny lub przędzę?

Jeden jedyny żonkilek. Aż się zdziwiłam, bo w tamtym roku żadnego nie było.

Jeden jedyny żonkilek. Aż się zdziwiłam, bo w tamtym roku żadnego nie było.

Jeszcze czerwony tulipan się uchował. Tutaj w towarzystwie szafirka.

Jeszcze czerwony tulipan się uchował. Tutaj w towarzystwie szafirka.

Czyżby to były fioletowe pierwiosnki?

Czyżby to były fioletowe pierwiosnki?

Nowa, świeżutka folia na odświeżonym stelażu. Prawda, że prezentuje się całkiem, całkiem?

Nowa, świeżutka folia na odświeżonym stelażu. Prawda, że prezentuje się całkiem, całkiem?

Większy warzywnik w całej krasie :)

Większy warzywnik w całej krasie 🙂

Zaraz po deszczu, a raczej jeszcze podczas deszczu.

Zaraz po deszczu, a raczej jeszcze podczas deszczu.

I żółciutki tulipanek. Świeżo wykąpany w deszczu.

I żółciutki tulipanek. Świeżo wykąpany w deszczu.

Kwiatuszek truskawkowy.

Kwiatuszek truskawkowy.

Kolejne kwiaty truskawek. Miejmy nadzieję, że z każdego będzie jeden, dorodny owoc.

Kolejne kwiaty truskawek. Miejmy nadzieję, że z każdego będzie jeden, dorodny owoc.

Maluśka rzodkieweczka. Ledwo ją posiałam, a już pokazała listki.

Maluśka rzodkieweczka. Ledwo ją posiałam, a już pokazała listki.

Warzywnik i wyczyszczone z chwastów krzewy porzeczek i agrestu.

Warzywnik i wyczyszczone z chwastów krzewy porzeczek i agrestu.

Nasz trawnik z mnóstwem jedzenia dla naszych trawożernych zwierzaków.

Nasz trawnik z mnóstwem jedzenia dla naszych trawożernych zwierzaków.

Zagon truskawek.

Zagon truskawek.

Trawnik, wiśnia, kawałek zarośniętego jeszcze Zielnika i nieprzycięty żywopłot. Dzikość :P

Trawnik, wiśnia, kawałek zarośniętego jeszcze Zielnika i nieprzycięty żywopłot. Dzikość 😛

Reklamy

8 komentarzy

Filed under hobbystycznie, prace ręczne, rolniczo, zaokienne życie

8 responses to “Prace w polu

  1. jejku poraz pierwszy widze białego zonkila!!! zawsze myslalam ze sa tylko całe zołte… nie, nie mysle o narcyzach…

  2. mp

    ROD się nie przejmuj, chyba wszędzie w zarządach siedzi dawna „skamielina” , która w ten sposób próbuje uzasadnić wątpliwą konieczność i ważność swojego istnienia 🙂 Fajnie zagospodarowujecie swoją działkę, aż miło popatrzeć . To fioletowe to faktycznie pierwiosnki, a pigwa ma formę drzewka i spore owoce, natomiast pigwowiec to krzew z malutkimi owockami (ale też nadają się na nalewkę 🙂 Zazdroszczę takiego dużego foliaka, moja szklarenka ma metr na metr 😦

    • No włąśnie o różnicach między pigwą a pigwowcem czytam, czytam i mi się to za Chiny nie chce pamięci zatrzymać, a różnice przecież takie widoczne i jasne 😛
      A z tym wyścigiem szczurów, to po tej stronie RODu tak mają, że każdy musi być lepszy, piękniejszy, szybszy, większy i w ogóle naj… :/ Wkurza mnie to, bo nie po to kupowaliśmy działkę, żeby się z kimkolwiek ścigać i komukolwiek cokolwiek udowadniać. Jeśli zrobię coś źle, nie będę miała plonów albo będą marne i w następnym roku się poprawię – proste. Tylko my na tym ucierpimy i nikt więcej, więc po co ta spina? I cały cyrk?
      A tunel nam się taki fajny trafił w spadku. Bo to, co robią dziś i oferują w sprzedaży, to plastikowe nic jest, a drogie, jakby było z tytanu :/

  3. W.

    Tatsu, a to niespodzianka! Czy to ta sama Tatsu, ktora spedzala godziny w swiecie Destination of Heroes? Co tam sie stalo? Z ciekawosci co kilka miesiecy/lat zagladalem tam, sprawdzic czy jakies znajome twarze jeszcze sie pojawiaja – az tu pustka. Nie ma!

    A ja o bialych zonkilach slyszalem! Chociaz i tak nigdy bym nie rozpoznal, gdybym zobaczyl gdzies na lace.

    • Tak, dobrze kojarzysz 😀
      Karczma w DoHowym Galimorze była swego czasu drugim moim domem 😛
      Niestety, gra już nie ruszyła na nowo 😦 Ludziska przenieśli się do innej MMORPG, tylko nazwy nie pamiętam… :/ Niby stworzyłam i tam konto, tylko, kurtka felek, nie mam już czasu na godzinne posiedzenia oraz przesiadywanie po nocach i karczmienie, niestety 😦 Cóż, życie realne nie daje za wygraną i absorbuje mnie w każdym niemal aspekcie 😉 Robota w polu, w warsztacie, to turniej, to pokaz, a jeszcze zwierzaki obrobić, dom oporządzić, oj, jest mnóstwo rzeczy do ogarnięcia 😛
      Proszę się ładnie rozgościć na moim blogu 🙂 Będzie mi miło poczytać komentarz od czasu do czasu 😉

  4. Piękny blog. Zostanę codziennym gościem, aby czytać i czytać. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za to, że miałem okazję tutaj zawitać. Jest to pierwsza moja wizyta, ale jestem na prawdę pod wrażeniem. Powodzenia w życiu!

    • Dziękuję serdecznie za miłą opinię 🙂
      Cieszy mnie, że moje pisanie się komuś podoba 😀
      Co prawda będąc teraz rozrywaną przez nawał pracy nie mam czasu na uzupełnianie tego swoistego pamiętnika, ale postaram się wrzucać jakąś notkę (krótszą, czy dłuższą) trochę częściej niż raz na miesiąc 😉

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s