Coś o Motku

Szok popostrzyżynowy minął już bez śladu. Co prawda miało to miejsce już na drugi dzień po tym traumatycznym przeżyciu, ale teraz dopiero jakoś tak mnie nagrało, żeby o tym napisać.

Motek po pozbyciu się futra stał się bardziej komunikatywny, ruchliwszy, jakby weselszy i… zaczął produkować więcej nawozu. W sumie je niemal na okrągło, więc nie ma się co dziwić. A najbardziej wygodną pozycją do jedzenia jest „pozycja rzymska”:

Motek zajada się sianem po rzymsku.

Motek zajada się sianem po rzymsku.

Zadowolony, najedzony królik z parasolką nad głową.

Proszę wybaczyć za brak sterylnej czystości, ale czysto w jego klatce jest tylko parę minut po porannym sprzątaniu. Po okresie ochronnym dla czystości, następuje zerwanie banderoli i siano zostaje wywleczone z paśnika wszędzie, gdzie tylko się da. Ot, Motek ma inne pomysły na zagospodarowanie przestrzeni, niż ja. Przynajmniej nie przesuwa już kuwety po całej klatce i nie rzuca miskami, kiedy nie ma w nim najsmaczniejszych kąsków. Dorasta chyba i mądrzeje.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under króliki

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s