Żniwa

Nasz skrawek ziemi oddaje nam z nawiązką to, cośmy mu dali od siebie. Nagle wszystko zaczyna dojrzewać i gotować się do zbiorów, a ja powoli za tym wszystkim nie nadążam. Ale nie narzekam, bo samo patrzenie, jak wszystko tak się zieleni, rośnie i dojrzewa jest miodem na mą duszę. Widzę, że nasza ciężka praca w pocie czoła nie poszła na marne.

I tak mamy już dojrzewające cukinie, rosnące dynie, groszek gotujący się do zbioru, takoż fasolkę szparagową. Ogórki rosną, pomidory też, szczaw buja, sałata się głowi, kalarepy już można zbierać. Trawa się zieleni, a chwasty rosną na potęgę.

Wczoraj, dzięki pomocy O. posprzątany został spory kawałek ugoru, a dokładnie części, którą Sąsiad nam odstąpił. O. pomógł nam też przykosić trawę i poprawić wygląd trawnika, za co jesteśmy mu dozgonnie wdzięczni. W sobotę nastąpiło komisyjne odgrodzenie naszych działek nową siatką, więc można było bezproblemowo wyczyścić nieużytek z niepotrzebnych rzeczy. Sterta śmieci udająca do tej pory kompostownik poszła nad rzekę użyźniać glebę w trzcinach. Szkoda było mi trochę takiego ładnego czarnoziemu, ale cóż, kiedy w tej stercie było wszystko od szkła i plastiku zaczynając, po rośliny niewiadomego pochodzenia i stanu zdrowotnego? Za płotem, w trzcinach lepiej posłuży. A my kompostownik zrobimy i  będziemy mieć użyźniacz z prawdziwego zdarzenia.

Mamy obecnie mały problem z podlewaniem… dogorywa nam pompa i nie ma już takiej siły, jak dawniej. Z początku myśleliśmy, że to membrana się zużyła, ale po bliższych oględzinach okazało się, że powodem tak słabego ciśnienia jest szczelina w obudowie. Akurat teraz, kiedy trzeba solidnie podlewać… Na razie, póki nie uda nam się znaleźć nowej, radzimy sobie nosząc wpierw wodę do beczki na deszczówkę, a z niej czerpie do konewki i idzie między grządki. Zajmuje to bardzo dużo czasu, ale przynajmniej nie wysychają nam rośliny. Gorzej rzecz ma się z trawnikiem, bo na niego najczęściej nie starcza już czasu. Sił niekiedy też. No cóż, trzeba się trochę pomęczyć. No, chyba że ktoś ma pożyczyć taką „ruską” pompę do wody…?

Ptasiaste mają się dobrze. Nie mogą wprost uwierzyć, że codziennie na półce coś się pojawia. Głównie koper, nać pietruszki i sałata, ale za chwilę będą buraczki i marchewka, więc się dieta „półeczkowa” trochę się urozmaici.

Na kapustnej grządce zamieszkała u nas Kuma. Mała ropucha wykopała sobie jamkę w cieniu kapuścianych liści. Nie gonię jej, bo przecież upoluje nam szkodniki: ślimaki, muchy, czy motyle. Jaszczurka, która mieszka w tunelu upodobała sobie dietę zwłaszcza z tych ostatnich, bo co chwilę natrafiam na nowe motyle skrzydełka. No cóż, są jedzący i zjadani…

A tak wyglądają nasze bezkrwawe łowy oraz nasza rosnąca bujnie zielenina:

Pszczoła na kolendrze

Pszczoła na kolendrze

A to muchówka. Kolendra przyciąga owady, jak magnes

A to muchówka. Kolendra przyciąga owady, jak magnes

Na trawniku zostało trochę kwitnącej koniczyny, by zwabiać trzmiele.

Na trawniku zostało trochę kwitnącej koniczyny, by zwabiać trzmiele.

Malutka cukinia

Malutka cukinia

A ty cukinia trochę większa i kolorowsza

A ty cukinia trochę większa i kolorowsza

Strąk grochu. Prawie tak długi, jak moja dłoń

Strąk grochu. Prawie tak długi, jak moja dłoń

I jest tych strąków więcej

I jest tych strąków więcej

Motyl na kąkolu

Motyl na kąkolu

Kolejny motyl

Kolejny motyl

Motyl weteran

Motyl weteran

Rosnące pomidory

Rosnące pomidory

Początki łowów warzywnych. To naprawdę dopiero początek...

Początki łowów warzywnych. To naprawdę dopiero początek…

Pierwszy ogórek.

Pierwszy ogórek.

Kuma. Kapuściana ropucha

Kuma. Kapuściana ropucha

Krwawnik i dziurawiec zebrane z zapuszczonej działki. Będzie co suszyć.

Krwawnik i dziurawiec zebrane z zapuszczonej działki. Będzie co suszyć.

Kwiaty nagietka również zerwane na owej działce.

Kwiaty nagietka również zerwane na owej działce.

Kocia sielanka na kociej działce

Kocia sielanka na kociej działce

Reklamy

2 Komentarze

Filed under hobbystycznie, prace ręczne, zaokienne życie

2 responses to “Żniwa

  1. Piekne okolicznosci ogrodowe!

    Powdzenia w „warzywnych lowach”!

    • Dziękuję… dziękujemy 🙂
      Teraz będzie ciężkie zastanawianie, co też z tym wszystkim począć… na szczęście mamy internet, a w nim mnóstwo dobrych przepisów, które już zdążyłam sprawdzić 🙂
      Będzie trochę przetworów na zimę 😀

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s