Stagnacja

Niby wszystko rośnie, się rozwija i w ogóle żyje, a mnie jakoś tak wszystko się zapętliło, zamotało i stanęło w miejscu. Dni są takie same, jeśli nie licząc zmian w pogodzie, a i to wydaje się być ostatnio monotonne: jeden dzień słońce, drugi dzień deszcz, trzeci dzień słońce, czwarty… i tak w kółko. Ani się nie można porządnie za robotę w polu zabrać, ani w domu, bo w deszczową szarówkę odechciewa się wszystkiego…

Udało się zebrać wiśnie przed szpakami. Zebrało się tego ledwie małe wiaderko, ale i tak jestem zadowolona, bo spodziewałam się, iż w tym roku nic nie zbierzemy. Długa zima, potem ulewy tuż po zakwitnięciu drzew i jeszcze grzyb… teraz pozostaje wyszukać w Internecie jakiś łatwy przepis na coś z wiśni…

Działka otrzymała nowe ogrodzenie frontowe i drugą bramkę. Postawiona została w miejscu, w którym łatwo będzie dostrzec, czy ktoś wchodzi na teren, czy nie. No i w ogóle ogrodzenie wygląda o niebo lepiej i się nie łamie w rękach, jak poprzednie. I jest zielone, a nie czarno-rdzawe. I wyższe. Mam nadzieję, że przez to nie rozkażą nam go demontować.

Kuba, jak tydzień temu zniknął za oknem, tak do tej pory się nie pojawił. Niestety… Jest mi tak ogromnie wstyd, że się to zdarzyło, że dopuściłam do tego zdarzenia. Nie jestem sobie w stanie wybaczyć… Żywię nadzieję, że ktoś go przygarnął i staram się nie dopuszczać myśli, że został zadziobany przez rodzime ptaki…

Jeśli chodzi o prace ręczne, to na razie nic się nie zmieniło. Uprzędłam, ile mogłam i miałam naczesanej wełny, tkanie „kratki” z wolna się kończy, ale staje się coraz bardziej problematyczne. Cóż, końcówka zawsze stwarza problemy: słabo się rozdzielają nici osnowy i coraz ciężej przecisnąć miedzy nimi czółenko. Ale trzeba dokończyć, zdjąć i zacząć robić coś nowego…

A tu trochę zdjęć z naszego zakątka:

Połówka z nowym ogrodzeniem i furtką.

Połówka z nowym ogrodzeniem i furtką.

A tak prezentowało się stare.

A tak prezentowało się stare.

A to jedna z działkowych jaszczurek. Jedna z mniejszych.

A to jedna z działkowych jaszczurek. Jedna z mniejszych.

Coś podobnego do dziewanny... zapomniałam, jak to to się zwie... czas pogrzebać znów w zielnikach.

Coś podobnego do dziewanny… zapomniałam, jak to to się zwie… czas pogrzebać znów w zielnikach.

To chyba samosiejna rudbekia.

To chyba samosiejna rudbekia.

Czyżby niecierpek?

Czyżby niecierpek?

A to koper, który nie miał prawa wyrosnąć, bo przydatność do wysiania minęła jesienią 2010 roku. A rośnie, jak głupi.

A to koper, który nie miał prawa wyrosnąć, bo przydatność do wysiania minęła jesienią 2010 roku. A rośnie, jak głupi.

Sałaciszcze. Uwolnione od ślimaków pokazuje, co potrafi.

Sałaciszcze. Uwolnione od ślimaków pokazuje, co potrafi.

Czarne porzeczki. Jeszcze na krzewie.

Czarne porzeczki. Jeszcze na krzewie.

Kwiat ogórka.

Kwiat ogórka.

Kalarepiszcze. Jeszcze całe stado pozostałych roślin rośnie i pęka od nadmiaru wody.

Kalarepiszcze. Jeszcze całe stado pozostałych roślin rośnie i pęka od nadmiaru wody.

Zagon kalarepowy

Zagon kalarepowy

Dynia się rozrasta na grządce. Jedyna, która z nasion wykiełkowała.

Dynia się rozrasta na grządce. Jedyna, która z nasion wykiełkowała.

A cukinia już zaczęła kwitnąć.

A cukinia już zaczęła kwitnąć.

Reklamy

10 Komentarzy

Filed under hobbystycznie, prace ręczne, zaokienne życie

10 responses to “Stagnacja

  1. Droga Pani Tatsu!

    Z miejsca przesylam wirtualnego „przytulasa” (jak powiada moja meska latorosl !) . Mam nadzieje, ze nie uchybia to Pani godnosci (ani tez nie beda za mna posylane europejskie listy goncze za molestowanie seksualne w sieci 😉 . Jest to wyraz mojej sympatii i wspolczucia dla wspol-meteopatki.

    Stagnacja, jakos w naturze nie wystepuje (i z Pani wpisu wynika, ze cierpi Pani na brak fajerwerkow raczej niz na calkowity zastoj) – a i w Pani zyciu jest pewna stabilizacja. Fajerwerki w naturze raczej niczego dobrego nie zwiastuja – sa to najczesciej: pioruny (towarzyszace burzom), erupcje wulkanow (na pewno widowiskowe ale jak juz sie jest w strefie razenia takiego wulkanu, to juz to jest moze nie mniej widowiskowe za to bardziej niebezpieczne) lub upadki meteorytow (jak powyzej przy wulkanach 😉 .

    Codzienna konsumpcja szampana z truskawkami i/lub kawiorem (szczegolnie kilka razy dziennie) tez moze okazac sie nudna (a nudnosci na pewno wywola 😉 .

    Szczescie (jak i cierpienie) to stan ducha. Dlatego zycze Pani duchowej przemiany (oraz slonecznej pogody 🙂 .

    • Problem w tym, że wszystko sobie po prostu jest, ale bardzo obok. Daleko, za szybą i to pancerną i dźwiękoszczelną… Owszem mam świadomość obowiązków i wiem, co powinnam robić, ale… nie mam sił ani tym bardziej chęci do robienia czegokolwiek poza siedzeniem i bezmyślnym klikaniem. A to marnotrawienie czasu mierzi mnie okrutnie, bo robota leży i kwiczy… 😦
      A gonić, drogi Falconie, nikt nie będzie za wirtualne uściski 😉 Na pewno 😀

  2. Kwerkus

    To co podejrzewasz o bycie niecierpkiem, jest floksem wiechowatym 🙂
    Moim zdaniem Kuba znalazł gdzieś mieszkanie. Sama pisałaś że dobrze lata, a nimfy potrafią używać skrzydeł. Zresztą, gdyby zginął byś go znalazła, choć ślad po nim, jakieś piórka. A przystojny, zadbany nimfol lądujący na parapecie mógł wzbudzić niechęć do szukania poprzedniego opiekuna.

    • Dobrze wiedzieć, że mylę się co do nazw kwiatów… wciąż się uczę tego, co mam na działce. Niekiedy czuję się przez to zagubiona, bo boję się, że przez moje niedouczenie zrobię coś źle i niechcący zniszczę roślinę.
      A Kubę chyba nosi z gołębiami po Koźlu, ale to informacje niepotwierdzone nas 100%, choć nimf wyglądał kubowato. Niestety, po tym, jak zjawiłam się na miejscu zdarzenia po gołębiach i nimfe nie było ani śladu 😦

      • Kwerkus

        Trzymam kciuki za powodzenie w polowaniu na gołąbka z antenką 🙂

        • Naprawdę nie wiem, czy uda się go złapać i sprowadzić do domu. To dziki ptak jest, bo ja nie chciałam na siłę oswajać… :/ teraz tego żałuję 😦

          • Kwerkus

            A nie da rady go zwabić na głos Roku? Albo ma samego kumpla. Tylko trzeba by dwie klatki – jedną z papugą i drugą większą, z zatrzaskiwanymi z daleka drzwiczkami.

            • To Roku tęskni na Kubą, nie na odwrót. Kuba resztę nimf miał zawsze w du…żym poważaniu i, jak tylko nadarzyła się okazja, zrzucał je z gałęzi. 😦
              Nie wierzę, że przyleci na gwizdanie jakiejkolwiek nimfy 😦

              • Kwerkus

                Mógł mieć w poważaniu, jak były pod dziobem. Ale stado to stado, jak nawet nie tęskni za jego członkami, to może sobie zajarzy, że gdzie było inne nimfy słychać, tam jedzenie zawsze było pod dziobem.

                • Może… jak na razie go tam nie widziałam wczoraj. Same gołębie tylko 😦
                  Może poleciał na Cisek, na wioskę i pola…?
                  Zostawiłam info w sklepach zoologicznych, jakby ktoś się przyturlał, by sprzedać nimfę.

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s