Nic nie robi człowiekowi tak dobrze jak…

… jak długa chwila spędzona na kontakcie z naturą.

Przez weekend dużo się zrobiło, oj dużo: a to pomidory wreszcie wyekspediowało pod folię (część wylądowała na Zielniku, tyle się tego naprodukowało), a to kalarepę, kalafior i brokuł wsadziło się w ziemię na grządkach. Obowiązkowo też wyskubałam wszystkie chwasty z warzywnika. Bez pośpiechu, bez niepotrzebnych nerwów – dwa dni i gotowe. Siedząc dwa pełne dni na działce trzeba było też i jakimś obiadem się nasycić, by sił do roboty starczyło. Zakupiłam mrożonek i na „kozie” wszystko się ładnie zagotowało, zasmażyło i zostało spałaszowane w trybie szybszym niż natychmiastowy. Oj, robota na świeżym powietrzu potęguje głód.

Rzodkiewki za niedługo będziemy mogli zbierać i jeść. Już wiążą się czerwone korzonki. Wiecie? Nie mogę się już doczekać. Taką mam ochotę na rzodkiewki z twarogiem, że aż mnie skręca!

Pisałam, że z buraczków nici? No to nie tak do końca. Jak wyskubałam chwasty, to się tego troszkę pojawiło. Co prawda nadal nie jest to wiele, ale zdecydowanie więcej niż trzy. Szału w tym roku z burakami nie będzie… Cóż, tak to jest, jak się bierze nasiona z marketu i na datę przydatności do wysiewu nie spojrzy ani nie zdziwi odmienny stan paczki. Trudno, mam nauczkę na przyszłość. Tak samo, jak z pomidorami i innymi rozsadami, których jest zatrzęsienie, a miejsca wiele nie ma. Cóż, miałam nadzieję na rekultywację ugoru, a tu – sru! – i ugór zabrali.

Bób rośnie w oczach: co przychodzę na działkę (a jesteśmy codziennie, jak tylko pogoda jest bez deszczu), to one są większe. Groch podżerają nam niedobre pomrowy. Listki wyglądają, jak znaczki pocztowe. Będzie trzeba jakiś sposób na nie wymyślić, bo nic nam z grochu nie wyrośnie, jak w takim tempie będą podjadane. W ruch pójdzie albo pułapka, albo sól, albo trutka… zobaczymy. Nie będzie ślimak wpylał nam grochu, o!

Sałata, rukola, pietruszka i por oraz cebula siedmiolatka już wyrastają zauważalnie i widocznie ponad ziemię. Jeszcze chwila i trzeba będzie przehakać ziemię między rzędami, bo ziemia u nas ma tendencję do tworzenia grubej i twardej skorupy. Rośliny przejdą przez nią bez większych problemów, w końcu nie raz widziałam, jak wyrastają wprost z asfaltu, ale dla ich prawidłowego życia i rozwoju potrzeba też napowietrzonej i przepuszczalnej w głąb gleby. A tak, jak się taka skorupa utworzy, to woda zostaje na górze tworząc tylko rozległe kałuże. A to nie sprzyja rozwojowi.

Nasze nowe krzaczki złapały mszycozę i trzeba będzie się tego tałatajstwa pozbyć jak najszybciej, zanim nie rozniesie się gdzieś dalej. Na razie stosuję terapię biedronkową, ale tym kropkowanym stworzeniom coś marnie idzie zjadanie szkodników. Chyba że tak szybko się bestie mnożą, że biedronki nie nadążają z konsumpcją? Jak biedronki nie dadzą sobie z tym rady, trzeba będzie je zebrać i zastosować wywar z tytoniu, który nie raz się sprawdził podczas uprawy parapetowej. Trzeba będzie wydać dyszkę na paczkę papierosów albo na mały zapas tytoniu.

Wiśnie pokazują coraz więcej owoców. Część z wolna się już zaczyna czerwienić. Nie, za mocno powiedziane: raczej zaczynają się zarumieniać delikatnie. Mam nadzieję, że ani się nie zepsują nim dojrzeją, ani szpaki na nie się nie połakomią, mając do dyspozycji wiele niepilnowanych drzew wokół. Brzoskwinia też zaczyna pokazywać na co ją stać. Zawczasu podparliśmy jedną z gałęzi, na której aż się roi od puszystych owoców. Też żywię nadzieję, że niewiele z nich spadnie nim dojrzeje. Ze śliwką sprawa ma się już nieco gorzej, bo trzeba bardzo wnikliwie szukać zawiązków owoców, by dostrzec wśród liści choć jedną, malutką i zieloniutką śliwkę. Za to orzech już wiąże owoce. Znów pewnie obdarzy nas hojnie 30 kilogramami orzechów włoskich. Ja tam nie mam nic przeciwko.

Winogron obsypuje się nie tylko liśćmi, ale i kwiatostanami. Jeśli każdy z nich zostanie zapylony i wyrosną z nich grona, to… trzeba będzie zamrażalkę kupić… jednak nie wierzę, że tak będzie. Nie wszystkie kwiaty wydadzą owoce – to pewne. Za dobrze by nam było. Porzeczki rosną sobie spokojnie. Trochę z nich owoców będzie. Będę musiała chyba troszkę prześwietlić krzaki i je zasilić nawozem, żeby były bardziej plenne. Truskawki zawiązują owoce. Jeszcze są zieloniutkie, ale już widać, że do ułomków należeć nie będą. Co prawda szału z ilością nie będzie, ale do przekąszenia się trochę znajdzie. Tak, na złapanie smaku.

G. zabrał się za naprawę naszej Ruderki, by trochę jeszcze nam posłużyła, jako schowek na narzędzia i schronienie przed deszczem. Poprawiliśmy mocowania papy i linoleum, które zalega na dachu, uszczelniając dziury. Poszedł w ruch młotek i gwoździe z podkładkami, deski, kamienie i teraz już żaden wiatr nie poderwie tych prowizorycznych łat. Dodatkowo poprawiona została rynna, by woda deszczowa spływała do beczki, a nie na trawę, niszcząc ją. Nawet podstawianie wiadra nic nie pomagało i w tamtym miejscu jest łysy placek bez trawy. Półrury z PCV, które udają rynnę, zostały ułożone na nowo, a ich łączenia zasklepione silikonem. Teraz już nic nie powinno przeciekać pomiędzy, ja to się działo do tej pory. Jeden koniec rynny zaślepiliśmy, żeby jeszcze bardziej zmusić wodę do spływania w stronę beczki. Pozostaje jeszcze obić Ruderkę z zewnątrz, naprawić kawał spalonej, połatanej byle jak ściany i zamontować „kozę” na stałe wewnątrz, wyczyścić i odnowić meble, poukładać wszystko na nowo i już można się cieszyć w pełni działką. Na nowy domek trzeba będzie trochę poczekać, bo na raz nie wyłożymy tyle pieniędzy, by zapłacić za materiały i ewentualną pomoc fachowców. A pomysłów kilka już mamy…

Słońca też trochę złapałam, a ono złapało mnie. Nawet mimo kremu z filtrem +50.  Już nie pamiętam, kiedy moja skóra miała okazję do zmiany koloru. Dotąd każde lato było spędzane na turniejach lub w pracy, czy w mieszkaniu, więc z dala od słońca. Jedyne, co dawało radę się opalić na turniejach, to dłonie. Nic więcej. W tym roku będzie ciut inaczej, bo i turniejów wiele mnie nie czeka (finanse w tragicznym stanie), a i działka domaga się codziennej uwagi, więc będę za jakiś czas „skwarką” prosto z naturalnego solarium „Pod Chmurką”.

A na koniec zbiorcze zdjęcia z weekendu. Miłego oglądania.

Sobotni obiad: pierogi z cebulką i działkową zieleniną (pietruszką i czosnkiem niedźwiedzim). Pycha :)

Sobotni obiad: pierogi z cebulką i działkową zieleniną (pietruszką i czosnkiem niedźwiedzim). Pycha 🙂

Konwalie

Konwalie

Skalniaczek, który nie wie, że będzie skalniakiem

Skalniaczek, który nie wie, że będzie skalniakiem

Widok na Zielnik

Widok na Zielnik

Na rabatach robi się coraz bardziej kolorowo

Na rabatach robi się coraz bardziej kolorowo

Białe gwiazdeczki

Białe gwiazdeczki

Puchate brzoskwinki

Puchate brzoskwinki

Jaskry na trawniku

Jaskry na trawniku

Wisienki zieloniutkie jeszcze

Wisienki zieloniutkie jeszcze

Rachityczne pomidory. Ale z dnia na dzień wyglądają coraz lepiej.

Rachityczne pomidory. Ale z dnia na dzień wyglądają coraz lepiej.

Zielone truskawki

Zielone truskawki

I kolejna porcja koloru rabatowego

I kolejna porcja koloru rabatowego

Orliki

Orliki

Orliki... strasznie lubię te kwiaty.

Orliki… strasznie lubię te kwiaty.

Nie, to nie róża. To tulipan podszywający się pod różę.

Nie, to nie róża. To tulipan podszywający się pod różę.

Orlikowa rabata

Orlikowa rabata

Rzut oka na Mniejszy Warzywnik podczas przerwy w skubaniu chwastów.

Rzut oka na Mniejszy Warzywnik podczas przerwy w skubaniu chwastów.

Winobluszcz nie dość, że się zieleni, to jeszcze rozrasta się na potęgę.

Winobluszcz nie dość, że się zieleni, to jeszcze rozrasta się na potęgę.

Rzut oka na Mniejszy Warzywnik zza winogrona.

Rzut oka na Mniejszy Warzywnik zza winogrona.

A oto i pędy winogronowe.

A oto i pędy winogronowe.

A tak prezentuje się rabata przyruderkowa.

A tak prezentuje się rabata przyruderkowa.

I konwalie raz jeszcze.

I konwalie raz jeszcze.

A oto obiad niedzielny: porcja dla G. Koniecznie z kawałkiem mięsa.

A oto obiad niedzielny: porcja dla G. Koniecznie z kawałkiem mięsa.

Niedzielny obiad dla jarosza: kluski śląskie bez mięsa, za to z podsmażaną cebulką i obowiązkowo działkową zieleniną (czosnkiem niedźwiedzim i nacią pietruszki).

Niedzielny obiad dla jarosza: kluski śląskie bez mięsa, za to z podsmażaną cebulką i obowiązkowo działkową zieleniną (czosnkiem niedźwiedzim i nacią pietruszki).

Ręczne skubanie grządek. Czysto ekologicznie ;)

Ręczne skubanie grządek. Czysto ekologicznie 😉

Reklamy

4 Komentarze

Filed under hobbystycznie, prace ręczne, zaokienne życie

4 responses to “Nic nie robi człowiekowi tak dobrze jak…

  1. Tatsu: piekna masz hacjende 🙂 A zdjecia pieknie wykonanych posilkow sposodowaly, ze stalem sie glodny przed poludniem…

    Pozdrawiam!

    • Oj, przepraszam, że zgłodniałeś przeze mnie! Nie było to zamierzone.
      A chata, czyli Ruderka wygląda bardzo tragicznie. Tak z zewnątrz, jak i w środku. Specjalnie jej nie fotografuję w całości, bo… nie ma czego pokazywać… 😦 Mam nadzieję, że uda nam się nazbierać potrzebną sumę pieniędzy, by zbudować ładny, aczkolwiek skromny domek, który posłuży nam za miejsce letnich wypadów z dala od murów kamienicy. Bo – niestety – nie z dala od miasta…

  2. Z przyjemnością obejrzałam zdjęcia z Twojej działki Tatsu. Bujnie Ci roslinki rosna.I smakołyki na talerzach apetycznie wyglądają. Podoba mi sie ten pomysł z ogródkiem w kształcie koliistym, na cztery częsci podzielonym. Musiałaś sie przy tym naprawdę sporo napracować.
    Zeby tylko cieplej sie zrobiło, bo jak tak chłodno, to sie chce w domu siedzieć a nie na dworze pracować.
    Miłego tygodnia!:-)
    Olga Jawor

    • Dziękuję bardzo za pochwały 🙂 Jest mi bardzo miło, że komuś też się podoba nasza praca, a raczej jej efekty 🙂 Staramy się, jak możemy.
      Z wolna – na szczęście – się ciepło robi: coraz więcej słońca, coraz mniej deszczu i już na termometrze widnieje 20 stopni 🙂
      Przy Zielniku najcięższą pracą było przekopanie i przygotowanie ziemi. Wcześniej trawa tam rosła, ognisko palili, więc – jałowo było. Ale teraz to już tylko do przodu 🙂

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s