Hola! Hola! Rolnicza dola!

Jak zauważyliśmy, jesteśmy nieco spóźnieni w pracach w stosunku do ogółu. O jakiś tydzień. Cóż, start nam się nie udał, bo chyba zima na wiosnę trochę nas wystraszyła. Ale cóż, teraz będziemy to nadrabiać.

Jeden z warzywników już z wolna zaczyna się przekopywać rękami G. i za niedługo już będzie można obsiewać grządki warzywami. Będzie z tym nieco zabawy, ale na pewno skórka jest warta wyprawki. Już na jesieni własne rzodkiewki, koper i sałata trafiły na nasz stół i zawładnęły naszymi kubkami smakowymi, jak jeszcze żadne warzywo kupowane w sklepie. I dlatego, po tej udanej próbie będziemy rzecz ze zdwojonym wysiłkiem kontynuować. Choćby tylko dla samego smaku.

Wszystkie kwietniki zostały pozbawione suszu i chwastów. Pozostawiłam tylko siewki, o których nic nie umiem powiedzieć i mniszka lekarskiego, który docelowo trafi na zielnik. Teraz kwiaty mogą się rozrastać bez przeszkód i kwitnąć bez walki o wodę i słońce.

A słońce naprawdę ładnie świeci i… opala! Serio. Jak wróciłam do domu, to po przejrzeniu się w lustrze widziałam, jak zmienił mi się lekko kolor skóry na dekolcie. No, patrzcie państwo, niby wiosna, a już lato.

Zielnik na chwilkę przystopował. Czeka go jeszcze wysypanie trzech pozostałych ścieżek żwirem (a raczej otoczakami) i zrobienie płotka plecionego. Na ten ostatni już paliki się szykują, wysychając po kąpieli w pokoście lnianym. Skubańce wypiły pół puszki oleju. Takie spragnione były. Zioła z wolna rosną w „siewnikach”, za chwilę zostaną przesadzone do rozsady, by nabrać sił do rośnięcia na działce, pod gołym niebem. Aż się nie mogę doczekać, jak to wszystko będzie wyglądało.

Agrest wesoło zakwitł. Ma martwą tylko jedną gałąź, a wyglądał, jakby już nigdy po jesieni miał się nie obudzić. To samo (prawie) tyczy porzeczek, na których bujny rozrost, z racji ich zaniedbania nie liczyłam. Zaskoczyły mnie krzaczki pozytywnie. Ciągle i ciągle nie mogę się nadziwić tej niesamowicie silnej woli przetrwania, jaką mają rośliny. Niby są martwe, ale wystarczy lekko o nie zadbać i już mienią się wszystkimi kolorami zieleni. Maliny na ugorze też mają się coraz lepiej. Trzeba będzie je przeciągnąć na właściwą stronę działki, żeby rosły sobie dalej, ale w lepszych warunkach. Bardzo cieszę się, że udaje nam się znaleźć rośliny użytkowe na ugorze, bo dzięki temu nie musimy wydawać pieniędzy na nowe. Mam tylko nadzieję, że owady będą nas odwiedzać licznie, by zapylić kwiaty na drzewach i krzewach, byśmy mogli się cieszyć ich owocami. Co prawda widzieliśmy już kilka porządnych, wielkich trzmieli i parę pszczół, ale to raczej ciut mało, jak na potrzeby roślin. Przynajmniej tak mi się wydaje.

Jeszcze wiele pracy przed nami: trzeba przekopać wszystkie warzywniki, ziemię pod tunelem foliowym, oczyścić trawnik i trochę go dopowietrzyć i zasilić, by rósł jeszcze lepiej niż rok temu. Śliwę opryskać, Ruderkę naprawić i doprowadzić do stanu niestraszącego przechodniów i zamontować w niej „kozę”. Zrobić kompostownik, bo poprzednikom nie był on chyba zupełnie potrzebny. Ogarnąć do końca ugór, by można tam było zaczynać prace rekultywacyjne (czy jak tam to to się zwie) i móc część upraw wielkopowierzchniowych tam przenieść: np. ziemniaki, czy len lub zboża. Tylko to na pewno nie stanie się w tym roku. Będzie trzeba poczekać co najmniej do przyszłej wiosny. Ale zrobimy. Nie ma innej opcji.

Ach, czy pamiętacie może naszego jesiennego uciekiniera i chwilowego lokatora w ptasiej klatce? Tak, tak, o szarego, długouchego Benka chodzi. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że skubaniec znów nawiał. Tym razem zrobił to na tyle skutecznie, że już go nie odnaleziono. Mam nadzieję, że trafił do kogoś, kto się nim zajął i po prostu nie powiadomił nikogo o tym, że znalazł królika w myśl zasady „znalezione – nie kradzione”. I tej myśli będę się trzymać.

Nic, czas się zabrać za roboty porządkowo-rozsadzeniowe. Zostawiam Wam zatem garść najnowszych zdjęć. Miłego oglądania!

Część już skopanego warzywnika z wyznaczonymi przyszłymi grządkami

Część już skopanego warzywnika z wyznaczonymi przyszłymi grządkami.

Szafirki

Szafirki

Żółte tulipany. Już jutro na pewno rozchylą płatki.

Żółte tulipany. Już jutro na pewno rozchylą płatki.

Kwiaty agrestu

Kwiaty agrestu

Zawiązki kwiatów na wiśni

Zawiązki kwiatów na wiśni

Złota forsycja

Złota forsycja

Zawiązki kwiatów na krzewie porzeczki.

Zawiązki kwiatów na krzewie porzeczki.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie, prace ręczne, zaokienne życie, życie

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s