Wiosenna Równonoc

Wiosna za oknem: słońce świeci, jak szalone, termometr również oszalał i wciąż pokazuje ponad 10 stopni na plusie. Ja zwariowałam też i wzięłam się ostro za najbardziej chyba zabałaganiony kąt w kuchni. Powyciągałam szpargały, posegregowałam, co do śmieci, a co się przyda na potem i pogoniłam tłuste, objedzone molami spożywczymi pająki i pajęczaki. To ostatnie mocno odbiło się na mojej psychice, bo jako osoba z wszczepioną farmaceutycznie arachnofobią, ruszające się ośmionogie stworzenia są porażająco przerażające. Ale nie dam biedactw zabić, bo w końcu to nie ich wina, że mój mózg wariuje na ich widok, a powolne mu ciało szykuje się do panicznej ucieczki, niczym przed tygrysem szablastozębnym.

Po tych wszystkich emocjach i całym wysiłku, kąt wygląda zdecydowanie lepiej. Kaloryfer też będzie grzał zdecydowanie mocniej, bo nie jest już zarzucony kupą reklamówek z pobliskich sklepów. Ha! Jestem z siebie dumna, że mimo pajęczej paranoi dałam radę wszystko wyczyścić. Co z tego, że chyba ze sto razy uciekałam ze zduszonym piskiem do pokoju, żeby odetchnąć, uspokoić zwariowany mózg i poszarpane nerwy i wrócić na pobojowisko z nowymi siłami. Aż znów moje kaprawe oczy nie zlokalizują uciekającego w popłochu przed szmatą, czy szczotką ośmionogiego przedstawiciela owadziego drapieżnika w chitynowym pancerzu. Podłoga też pozbyła się plam, które za niedługo by domagały się prawa do skrawka kafelka z racji zasiedzenia. Nie ma tak dobrze, dzikim lokatorom mówimy stanowcze: „wynocha!”.

Mazurki z sikorkami rozprawiają się z kuleczką tłuszczowo-ziarenkową uczepioną do karmnika, a wróble w najlepsze rozsypują popapuzie resztki, śmiecąc przy tym niezgorzej niż wolierowce. Za to na okiennym parapecie wiosna kwitnie, a raczej się zieleni. Posiane warzywa rosną, jak na drożdżach i za chwilę pozbawię ich ochronnej folii, by mogły bez przeszkód wyciągać się do słońca. Tylko seler się obija nie chce w ogóle rosnąć, choć widziałam dziś kilka maleńkich korzonków, więc może jeszcze nie warto stawiać na nim „krzyżyka”? No i na dniach trzeba będzie wysiać kolejne, marcowo-kwietniowe rośliny. W końcu dziś pierwszy dzień wiosny!

Kiełki kalarepy i brokuła

Kiełki kalafiora

Reklamy

4 Komentarze

Filed under ogólnie, prace ręczne, zaokienne życie, życie

4 responses to “Wiosenna Równonoc

  1. Kwerkus

    Takiej to dobrze… U mnie śnieg leży, mróz trzyma, słonko czasem próbuje się pokazać, ale maaaarnie mu to idzie… 😦 No ale Ty masz klimat morski, trochę łagodniejszy 🙂

    • Morski? No, w sumie port u nas jest… rzeczny. A miasto od dawna żąda dostępu do morza, tylko jeszcze nie jest pewne, którego 😛 W sumie śródziemnomorskie jest chyba bliżej XD

      • Kwerkus

        Ano morski, morski, a konkretnie atlantycki. Przynajmniej tak w szkole na geografi nauczali 😛
        Jak przystało na kraj będący środkiem Europy, mamy również granicę pomiedzy klimatem kontynentalnym a oceanicznym. Przebiega w przybliżeniu wzdłuż koryta Wisły, może z lekkim wskazaniem na zachód. 🙂

        • No bo widzisz… ja z geografii pamiętam niewiele 😛 Głównie to, jak nauczyciel musiał z klasą się męczyć, by w ogóle usadzić nas na zadach, a wiadomości, wiedza? Eeeee… jak wiedza? 😛

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s