Kuchenne nowości i zaokienne zamieszanie

Zaryzykowałam…

Zaryzykowałam niewiele, bo trochę mąki żytniej i nieco letniej wody, ale opłaciło się. Z tej mieszanki powstał przez pięć dni zakwas żytni, który dziś został niemal w całości użyty do wypieczenia pierwszego w życiu chleba na zakwasie. Pierwsze próby kończyły się narośnięciem pleśni na zakwasie. Tym razem wszystko poszło, jak z płatka, dzięki dokładnym instrukcjom zawartym na blogu „Smakowity Chleb„. Z pewną obawą podchodziłam do upieczenia chleba z udziałem zakwasu, bo nigdy tego jeszcze nie robiłam. Posłużyłam się jednym z przepisów zamieszczonych w firmowej książce kucharskiej Thermomixa, nie wierząc, że w ogóle cokolwiek wyjdzie na plus. Zwłaszcza, że ciasto wcale nie chciało rosnąć… dopóki nie trafiło do pieca. Co prawda początki były ciężkie i spodziewałam się wielkiego zakalca, ale nadzieja pojawiła się wraz z lekką i bardzo powolną zmianą objętości ciasta umieszczonego w foremce. Rezultat przeszedł wszelkie moje oczekiwania. Już dawno nie jadłam tak pysznego chleba! Ta chrupiąca skórka! Ten lekko kwaskowaty, pulchny miąższ! Żałuję, że zakwasu miałam tylko na jeden bochenek.

A oto, jak się prezentują chleby przygotowane na nadchodzący tydzień:

Chleby domowe

Chleb żytni na zakwasie

A za oknem śnieg, chmury i mazurki. Codziennie, co parę godzin przylatuje pokaźne stado na ziarnistą przekąskę. Nie wiem, ile ich dokładnie jest, ale chyba nie skłamię, jeśli napiszę, że jest ich około dwudziestu. Robią naprawdę mocny harmider i bajzel dookoła karmnika. Potrafią przekrzyczeć nawet ptaszydła w wolierce. A jak te ostatnie nieco się uciszą, to słychać stukot dziobków po parapecie.

Mazurki w porze karmienia

Mazurek

Reklamy

4 Komentarze

Filed under kuchennie, zaokienne życie

4 responses to “Kuchenne nowości i zaokienne zamieszanie

  1. Kwerkus

    U mojej mamy pod oknem kuchennym kilka razy dziennie się odbywa przedstawienie 🙂 Najpierw w karmniku wyposażonym w antyśniegowe progi co moment niczym peryskop wyskakuje nad nimi uważnie się rozglądający łepek, który po sekundzie niknie w dole, zastąpiony innym łebkiem w innej części karmnika. Na pierwszy sygnał alarmu przez próg przelewa się brązowoszary wodospad w pośpiesznym spadku do tui kulistej nad którą ptasia stołówka stoi. Jeśli alarm jest fałszywy, fala przelewa się z powrotem w górę, do karmnika. Jeśli miał poważne podstawy (polujący krogulec), po kilkudziesięciu sekundach z tui pojedyńczo, parami, trójkami wyrywają w różnych kierunkach pośpiesznym lotem do krzaków brązowe kulki. Jeśi powodem alarmu była wychodząca mama i zbyt długo się kręci w okolicy, uniemożliwiając posiłek, tuja zaczyna głośno i wyraźnie informować ją, co na ten temat sądzi. 😀
    Jak do tego dodasz kilka gatunków sikorek, dzwońce, szczygły, grubodzioby, kosy, rudzika, dzięcioła i bażantowe (bażant jakoś ostatnio mamy nie zaszczyca swoim widokiem) to główny problem w tym, że czasaem od tego okna odejść trzeba… 🙂

    • U nas tylko stado mazurków się żywi. Od czasu do czasu trafi się jakiś wróbel albo gołąb i sikory (bogatki i modraszki). Sierpówka głównie przylatuje, by sobie pogruchać w okno 😛
      Na początku zimy chyba była jemiołuszka, ale totalnie przelotem. Był tez kowalik i grubodziób, ale to sporadyczne bardzo przypadki…

  2. Chleb na zakwasie moje marzenie żeby taki upiec! Kiedyś na pewno udam się do Ciebie na naukę 😀

    • Wiesz, to nawet nie było takie trudne, jak się spodziewałam. A jeśli masz czas i możliwość, to zaglądnij w przyszłą sobotę do nas. Będę na pewno piekła następny 😉

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s