I stało się…

No i stało się. Nasze marzenia o własnym domu, gdzieś na peryferiach znalazły ujście. Właśnie staliśmy się dzierżawcami 3,60 ara ze starą szopką z powodzeniem udającą domek. Z drzewami, kwiatami, tunelem foliowym i rzeczką pluszczącą tuż obok.

Działka wymaga wkładu pracy, bo poprzednia właścicielka nie miała czasu, by się nią zajmować, bowiem większość swojego czasu spędzała w pracy w Holandii. Nie miała też nikogo, kto by chciał ją wspomóc w pracach ogrodniczo-sadowniczych. Pierwsze zbiory będziemy mieć bez żadnego wkładu pracy: dojrzewają orzechy włoskie, brzoskwinie i winogrona, a w foliowym tunelu czają się w kąciku rachityczne pietruszki.

Wypróbowaliśmy pompę, która pomogła mi nawodnić ziemię pod tunelem. Mam nadzieję, że pietruszki odżyją i jeszcze choć nać z nich będzie. Do tego wysiałam pod folią sałatę masłową, rzodkiewkę i koper. Mam nadzieję, że coś z nasion jeszcze wyrośnie na jesień. Będziemy mogli się rozkoszować pierwszymi, własnymi warzywami jeszcze w tym roku. Żeby ziemia była w miarę mokra, tak na co najmniej 10 cm, musiałam stać około 20 minut z wężem i lać wodę, a kiedy wąż się zbuntował i pękł (był sparciały w jednym miejscu), dolałam jeszcze 9 konewek. Pod folią była po prostu Sahara.

G. ze swoim ojcem pobawili się podkaszarką, by wypróbować, czy działa. Co prawda nie było na czym próbować, bo na ugorze za żywopłotem trawa wyrosła wyższa ode mnie, a na działce trawka już równo skrócona. Niemniej wszystkie sprzęty, jakie dostaliśmy wraz z ziemią, działają i mają się dobrze.

Zerwałam też podeschłe i podpleśniałe porzeczki, pozostawione na rachitycznych, podeschniętych krzewach. Wydaje mi się, że z większej części z nich w przyszłym roku jeszcze coś wyrośnie. W kącie, za stertą desek odnalazłam jeszcze jeden krzew porzeczki czerwonej, ale nie byłam w stanie się do niej dostać. Tuż obok desek zauważyłam jedną, samotną gałązkę maliny.

Będziemy naprawdę mieli co robić: od przygotowania ziemi pod drzewa owocowe (brakuje mi jabłoni i gruszy w zestawie, jaki zastaliśmy – śliwa, wiśnie dwie, orzech i dwie brzoskwinie), dla warzyw na przyszły rok i krzewów. A ja mam tylko mgliste pojęcie o tym wszystkim. Cóż, mam motywację, żeby się uczyć 😛

Wrzucę Wam garść zdjęć, byście mogli choć trochę wyobrazić sobie, o czym piszę 😉

       

Reklamy

2 komentarze

Filed under hobbystycznie, prace ręczne, zaokienne życie

2 responses to “I stało się…

  1. Kwerkus

    Gratuluję! Trochę pracy i będziecie mieli bajkowy ogród 🙂

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s