To już jest koniec…

… nie ma już nic. Jesteśmy wolni, możemy iść…

Tak, moje kochane, obrotowe krzesło, wygrane w konkursie radiowym hektar czasu temu właśnie wydaje ostatnie tchnienia. Wcześniej, mimo jednego brakującego kółka jakoś jeszcze dawało radę, ale dziś się załamało – dosłownie. Pękła jedna z podpór tak, że siedzenie na krześle przy nierozważnym, szybkim ruchu, kończy się bolesnym lądowaniem na podłodze. Mam już siniaka na udzie i obitą stopę. I obolały kręgosłup od sztywnego siedzenia, żeby tylko nie zaliczyć kolejnej wywrotki… Ma ktoś może taśmę? To sobie naprawię chwilowo, bo na nowe to jeszcze trochę zmuszona jestem poczekać. Są ważniejsze wydatki, jak na razie…

Kończę z wolna też sakiewkę. Pozostały tylko dziurki do obszycia i będzie gotowa. Ale dziś już jest za ciemno, żeby bawić się igłą i nicią. Powinno mi się udać dokończyć ją do wyjazdu… no tak, w weekend jadę na turniej. Ostatni  w tym roku, niestety… Cóż, w tym sezonie sobie nie pojeździłam. Ale mam nadzieję odrobić to w przyszłym. I to z nawiązką.

Nic, popatrzę sobie, jak G. zabija UFOków w Crisis 2 😛

Reklamy

2 Komentarze

Filed under Uncategorized

2 responses to “To już jest koniec…

  1. Chyba znajdę jakąś zbrojoną 😀 napiszę jutro.

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s