Wkurzenie nadal trzyma…

Nie mogę się zabrać za robotę. Jakąkolwiek. I to jeszcze bardziej wkurza i frustruje.

W dublecie wciąż czekają do obrobienia dziurki. Papużki czekają na posprzątanie wolierki. Ba! Całe mieszkanie czeka na sprzątnięcie… a ja siedzę i się wkurzam. Na wszystko. A najbardziej na siebie.

Śnią mi się znowu sny. Dziwne są. Mało z nich rozumiem, pamiętam więcej. Po głowie kręcą się pomysły. Pojawiają się i znikają niemalże natychmiast. Są nie do uchwycenia na dłużej. Tak więc wszystkie próby napisania czegokolwiek, spełzają na niczym…

Tamborek czeka przykryty wzorek i mruga, żeby go chociaż zacząć…

Jeny, nie lubię takiego stanu…

W sobotę zostałam wyciągnięta z domu do kina. Na „Mroczne Cienie”. Do tej pory czuję jakiś brak… po Timie Burtonie spodziewałam się zdecydowanie więcej, niż pokazał to w tym filmie. Owszem, gra aktorska nie pozostawia nic do życzenia, zwłaszcza w przypadku Johnny’ego Deepa, który rewelacyjnie sprawdza się w rolach kostiumowych. Ale wciąż czuję się tak, jakbym obżarła się tortem, ale wisienki do tej pory nie skosztowałam, bo najzwyczajniej w świecie cukiernik o niej zapomniał. Nie będę zniechęcać do obejrzenia tego filmu, bo jeśli kogoś interesują mroczne, wampirze klimaty rodem z amerykańsko-angielskich mieścinek oraz sekrety starych, angielskich rodów, znajdzie tam mnóstwo ciekawych scen i zaskakujących zwrotów akcji oraz szczyptę humoru. A jeśli ktoś jest zakochany w Johnny’m, to spokojnie może pójść do kina i nie będzie żałował wydanych na bilet pieniędzy.

Długoweekendowe turnieje się pokończyły. Z zazdrością spoglądam na zdjęcia z Międzyrzecza, Grodźca i Będzina. Jestem strasznie rozżalona, że nie udało się nam pojechać na żaden z nich. Na pewno zabawa i klimaty były cudne. Zawsze tam takie są… spróbuję przekuć złość w energię potrzebną do pracy. Mieszkanie czeka na uprzątnięcie. I dublet trzeba skończyć. A ja mam tylko ochotę grać w Divinity II… no, naprawdę wciągnęła mnie ta gra… a deszczowa pogoda nie dodaje mi żadnej energii…

Jest mi źle, jest mi smutno, jest mi szaro. Każdy dzień ciągnie się, jak makaron…

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie, papużki, prace ręczne, rozrywka, turnieje, życie

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s