Skłute palce

Tak, pokłułam się igłą i szpilkami składając do kupy multum części, z jakich złożony jest dublet. Zrobiłam sobie jeszcze lepsze puzzle, bo robię dwukolorowy, gdzie błękit i czerń przeplatają się niczym na szachownicy. Ale już mam wszystko sfastrygowane, przymierzone – działa. Czyli jutro zabieram się już do zszywania tak na porządnie. Oczywiście”polecę” ręcznie, bo z maszyną ostatnio mi nie po drodze 😦 A przy okazji będzie historycznie. Dwa motki błękitnej nici lnianej są, więc powinno starczyć. Najwyżej czarną uzupełnię, bo i tak wewnątrz nie będzie tego widać.

Czekam na odpowiedź odlewnika, czy moje zamówienie jest bliżej, czy dalej, ale na razie, jak grochem w płot. Albo zmienił adresy, albo odcięli mu internet. Może telefonu nie odcięli, to jutro spróbuję się dodzwonić w wolnej chwili. Może nie będzie na żadnym turnieju. Bo już się zaczynam stresować, że się nie wyrobię z podwiązkami dla znajomej na czas i będzie przykro i niemiło… naprawdę, niekiedy żałuję, że nie potrafię wszystkiego zrobić sama, że muszę być zależna od innych, którzy mają swoje sprawy do załatwienia, a niekiedy mają mnie po prostu w nosie, bo nie zamawiam hurtowo, po 100 sztuk.

Dowiedziałam się wczoraj, że „mój” lekarz, do którego jeździłam przez ostatnie kilka lat do odległej o 25 minut jazdy pociągiem mieściny, nie będzie dłużej przyjmował w tamtejszej przychodni. Chyba czas poszukać kogoś na miejscu…

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under prace ręczne, życie

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s