3 dzień zabawy

Wyszywałam bez ustanku, dzięki czemu dzień zleciał mi jak z bicza trzasł. A taka terapia zajęciowa dużo mi daje radości. Naprawdę się cieszę, kiedy mogę oddać się takiej pracy. I kiedy zgrabnie mi to wszystko wychodzi, chociaż z początku wydawało mi się, że to zbyt trudne dla mnie.

Zapomniałam wczoraj dopisać, że zadzwonił do mnie tato z życzeniami… walentynkowymi. Nie powiem, że nie zrobiło mi się ciepło i przyjemnie.
Listonosz przyniósł wygrany w konkursie kalendarz i teraz pozostaje mi odszukać odpowiednie miejsce, by go zawiesić. Zdjęcia są naprawdę śliczne.
Zaczął padać śnieg. Ba! Sypie wręcz, popędzany wiatrem. Może juro G. nie da rady dotrzeć do pracy i będziemy razem w domu? Ha! Marzenia ściętej głowy.
Napisałam i wysłałam opowiadanie na konkurs. Wygram, to wygram. Nie, to nie. Chociaż nie powiem, że wygrana lub wyróżnienie podbudowałoby moją samoocenę.
Ptaki wariują, ganiają się po wolierce, znaczy – wiosna idzie. Niunia radośnie anektuje karmnik na budkę…
Odzyskałam, dzięki G., pozostawione w szkole rzeczy. Teraz już mogę mieć to miejsce zupełnie gdzieś i najzwyczajniej w świecie olać temat. W sumie już mnie to ani grzeje, ani ziębi.
Tak oto przebiegł dzisiejszy, śnieżny dzień.
Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under prace ręczne

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s