Przemyślenia luźne

Rozmowę zaliczam do odbytych. Czy wyniknie z tego zatrudnienie – to się zobaczy.  Co prawda godziny pracy mnie przerażają (od 12 do 20), bo to nie mój czas aktywności, ale nie ma co na razie dzielić skóry na niedźwiedziu, kiedy biega jeszcze po lesie. Może będę tam pracować, a może  i nie. Nie będę rozdzierać szat. Na razie po prostu nie czuję się na siłach, żeby zacząć znów pracować na etacie.
Muszę sobie poustawiać grafik prac w domu (póki w nim siedzę), żeby zrobić jak najwięcej, bo na razie trochę ten czas przepuszczam między palcami. No, ale ja leniwiec pospolity jestem, więc przepuszczanie czasu na pierdoły jest dla mnie czymś normalnym.
Wczoraj myszka komputerowa zakończyła definitywnie swój żywot. Jeszcze w ostatnich tchnieniach dawała radę, przytrzymywana drugą ręką za kabel, ale to była męczarnia. Tak dla mnie, jak i dla niej. Teraz służy mi nowa: zielona, z motywem liści. Ta przynajmniej nie świeci po nocy, jak lampka nocna. No i ma osobny przycisk do dwukliku, co bardzo ułatwia poruszanie się pomiędzy folderami i stronami internetowymi. Klawiatura pozostaje na razie ta sama. Dziś nie dała znaku jeszcze, jaki klawisz sponsoruje dzisiejszy dzień. Na pewno nie każe mi na to długo czekać.
Jeśli chodzi o Domek, to możemy definitywnie o nim zapomnieć. Kiedy byliśmy na Hubertusie, widziałam jego nowych właścicieli, a z tablicy ogłoszeń biura handlu nieruchomościami znikło ogłoszenie z „naszym” Domkiem. Cóż, widocznie nie był nam pisany. Dziękuję wszystkim, którzy nam pomogli prowadzić sprawę zakupu i dopingowali nam głośno lub po cichu. Trzymajcie kciuki, byśmy wypatrzyli gdzieś coś równie urokliwego i tam w końcu się osiedlili.
Babci-Sąsiadki już od dłuższego czasu nie ma. Jej mieszkanie kupiła młoda para bardzo miłych i przyjaznych ludzi. A ja wciąż mam drgawki przy wychodzeniu z domu. Przecież nie będę już narażona na oszczercze zarzuty o rzekome zakłócanie spokoju. Przebywając w domu nadal staram się lewitować, zachowywać się tak, jakby mnie nie było, chociaż każdego dnia tłumaczę sobie, że przecież nie ma po co. Nowi sąsiedzi się nie patyczkują – jak robili remont, to robili go, a nie biegali na paluszkach. Teraz Sąsiadka ćwiczy się w śpiewie niekiedy i całymi dniami. Kurczę, nie mogę powiedzieć, że ma głos do tego… ale od czego jest wiecznie włączony komputer i zapas muzyki na dysku? Jakoś sobie radzić trzeba, a nie można przecież stawać między człowiekiem, a jego marzeniami, czyż nie?
Od dłuższego czasu cierpię na uwiąd weny. Przebłyski historii gdzieś tam się pojawiają od czasu do czasu, ale jakoś nie potrafią zagrzać miejsca na dłużej tak, żeby zostać spisanymi. Męczy mnie to, bo czuję się taka pusta, niedorobiona i w ogóle bzie. Strasznie mi brakuje nocy spędzonych nad zeszytami, w których powstawały nowe światy i rodzili się bohaterowie. Niby teraz już mam biurko, mam na czym pisać, bo jest wygodne (co prawda trochę zawalone różnymi szpargałami, które muszą być pod ręką), ale po wypadku z bronią parę lat temu, trudno mi jest pisać ręcznie dłużej niż parę minut. Potem zaczyna boleć palec (ten najmniejszy), a po chwili boli cała zewnętrzna część dłoni. Na komputerze nie umiem tak do końca pisać, bo muszę się skupiać na odpowiednim naciśnięciu klawiszy. Zacinają się po prostu, a to wybija z rytmu. Taaa… złej baletnicy i rąbek przy spódnicy…? Być może, ale do pisania muszę mieć spełnione odpowiednie elementy, bo inaczej uwaga się rozprasza niepotrzebnie. To tak samo, jak pracować na głodnego. Myśli są zajęte tylko tym, że jest się głodnym, że przydałoby się coś zjeść, a praca jest odpychana na dalszy plan. To samo dzieje się u mnie przy pisaniu – nie ma idealnego środowiska, nie ma możliwości odpowiedniego skupienia. I koniec…
A chciałam coś wrzucić na Wydaje.pl, żeby troszkę jeszcze się pochwalić i może i troszkę zarobić. Chyba nie pozostaje mi nic innego, jak sposiłkować się po raz kolejny starymi wytworami mojej wyobraźni.
Się pożyje, się zobaczy…
Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under hobbystycznie, praca zawodowa

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s