Pazerność bez granic

Wiem, że Wy też macie już powyżej uszu, dziurek w nosie itp. organów tematu o Smoleńsku i podobno ukartowanym tam spisku putino-tuskim, ale musze się wygadać, bo mnie jasna krew zalewa, kiedy słyszę, jak się wszyscy trzęsą nad rodzinami tych, co zginęli w katastrofie, jak im dogadzają przyznając renty i odszkodowania, grzebiąc zmarłych na koszt firmy (czyli Państwa, czyli tak naprawdę za nasze ciężko uciułane pieniądze), a teraz jeszcze chcą każdemu rozdać po 250 tysięcy polskich złotych za cierpienie, jakiego doznali.
Nie, nie powoduje mną zazdrość o pieniądze, bo żadna kwota nie wróci życia zmarłym. Nie zazdroszczę też sytuacji, w jakiej wszyscy się znaleźli, bo nie chciałabym być nigdy na ich miejscu, ale szlag mnie jasny trafia, kiedy widzę niesprawiedliwość, z jaką się traktuje Polaków.
Rodziny osób, które zginęły podczas zawalenia się Hali podczas wystawy gołębi w Katowicach nie zostały potraktowane z taką pompą. Słusznie teraz podnoszą głowy i zgłaszają się po równie wielkie odszkodowanie za cierpienia, jakie ma przysługiwać rodzinom 96 (podobno) „poległych” (cóż za patetyczne i przesadzone słowa!) w Smoleńsku.
Rodziny górników z Halemby, którzy zginęli w czasie swojej pracy, bo zmieniono bezprawnie ustawienia mierników metanu, otrzymały – a i owszem – ale ochłapki.
Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, ale i tak te trzy przykłady wystarczą, by pokazać w jaki sposób traktuje się w Polsce zwykłego Kowalskiego, a jak takiego Nowaka, który bryluje na świeczniku i blasku fleszy.
I jeszcze mnie doprowadziło do szewskiej pasji stwierdzenie, że te proponowane 250 tysięcy złotych jest kwotą „(…) w ogóle nie do przyjęcia (…)”, jak miał czelność powiedzieć adwokat Dubieniecki, prywatnie mąż córki Pana Prezydenta.
I nie wierzę, że były to słowa podyktowane niechęcią przyjęcia pomocy z myślą o tych, którym taka kwota mogłaby uratować życie lub/i zdrowie, tylko pazernością. No bo skoro już wydrapali z państwowego skarbca tyle, to dlaczego nie drapać jeszcze? Kto by się przejmował jakąś durną dziurą budżetową, kiedy właśnie wygrało się los na loterii, prawda?
Ostatnio na szkoleniu poruszyliśmy właśnie tę kwestię. Nie warto się ubezpieczać (chodzi o ubezpieczenie na życie). Warto za to ginąć w katastrofach z kimś ważnym ze świata polityki. Wtedy rodzina będzie ustawiona na całe życie i kilka pokoleń.
Reklamy

2 Komentarze

Filed under życie

2 responses to “Pazerność bez granic

  1. Voqo

    Ech… Kwota została „rzucona” publicznie przez rząd, by media miały się czym zająć – zamiast spoglądać krytycznie na właściwe poczynania (lub raczej ich brak) owego rządu. Jak widać – podziałało. Ludzie od razu zaczęli dyskusje, protesty, kontestacje itp. A gospodarka pada sobie dalej…

    • Masz rację. Pada i będzie padać, bo nie ma chyba w rządzie nikogo, kto miałby i głowę na karku i odpowiednią siłę przebicia, żeby ten cały bajzel posprzątać i na nowo poukładać klocki, rozrzucone przez ludzi bez pomysłów na lepszą Polskę dla wszystkich, a nie tylko dla wybranych i wazeliniarzy.
      A media zawsze wrzeszczą grzecznie wiadomościami, które koniecznie mają odciągnąć uwagę od tego, co najważniejsze.

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s