Huśtawka

Nawiedza mnie właśnie coraz częściej wspomniana w tytule huśtawka. Nie taka, co się kołysze na takim drzewie na przykład. Chodzi o huśtawkę nastrojów.
Rano, przepełniona energią (nawet z nosem i zatokami pełnymi ropy), czuję się, jakbym mogła zdobyć każdy szczyt tego świata i jeszcze kilka innych, za to wieczorem, wraz z całodziennym podsumowaniem dnia dopada mnie czarna rozpacz. Myśl, że nie nadaję się do niczego, że nic nigdy mi się nie uda, że zawsze będę u kogoś żebrać o pieniądze na przetrwanie, staje się nieznośna.
Nawet tak wspaniałe wspomnienia z dnia, jak to ubrane na zimę drzewko:
 
w szalik i rękawiczki:
 
nie są w stanie napełnić mnie pozytywnymi uczuciami. Choć muszę przyznać, że widok tak ubranego, a pozbawionego liści drzewka wymusił na moich ustach uśmiech.
Próbuję jeszcze umówić spotkania, ale niestety, wciąż ponoszę porażki. Wciąż czuję się pozostawiona sama sobie, mimo wielu obietnic pomocy i pokazanie prawidłowej ścieżki rozwoju. Jakbym menadżerowi była potrzebna tylko po to, żeby zbił na mnie szybko dodatkową kasę, a potem – do śmieci, jak zużyte rękawiczki.
I jeszcze ta ciągnąca się w nieskończoność choroba.
Chociaż tyle, że ptasiory zdrowe i rozćwierkane…
Zdecydowanie mam dość wszystkiego.
I nie, nie umiem uwierzyć we własne siły i możliwości, gdy nie mam potwierdzenia, że faktycznie je posiadam.
I tym mało pozytywnym akcentem kończę kolejny, mało udany dzień.
Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under zaokienne życie

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s