Jak pyszna sanna…

Zima, zima, zima
Pada, pada śnieg.
Jadę, jadę w świat sankami,
Sanki dzwonią dzwoneczkami:
Dzyń, dzyń, dzyń,
Dzyń, dzyń, dzyń,
Dzyń, dzyń, dzyń.

Jaka pyszna sanna,
Parska raźno koń.
Śnieg rozbija kopytami,
Sanki dzwonią dzwoneczkami:
Dzyń, dzyń, dzyń…

Zasypane pola,
W śniegu cały świat.
Biała droga hen przed nami,
Sanki dzwonią dzwoneczkami:
Dzyń, dzyń, dzyń…

Jako że zima sensowną się stała, bo i mróz, i śniegu sporo, Gospodarze zdecydowali się zapiąć Ontaria do sań.
Na pierwszy rzut poszły małe sanki, które już znał, bo je ciągał poprzedniej zimy. I wiecie co, poradził sobie świetnie. Zupełnie nie czuł chyba, że coś mu się doczepiło do uprzęży. Szedł lekko i pewnie.
Schody zaczęły się, gdy wpięto go w sanie. Takie porządne, solidne, ciężkie i o sztywnych dyszlach. Ontario zaczął dźwigać się na zadnie nogi, próbował uwolnić się z jarzma, widać było, że mu się to w ogóle nie podoba. I chwilę później doszliśmy, co mu przeszkadzało – owe dyszle, które wbijały się pod łokieć. Dlatego problemy były tylko, kiedy należało zakręcić, a po prostej wszystko szło, jak z płatka.
Kiedy już się przyzwyczaił do żgnięć dyszla i szumu za zadem, szedł żwawo i dziarsko, jakby zupełnie nie ciągnął za sobą ciężkich, drewnianych sani.
I wyglądał ślicznie.
Chyba zaprzęgi to jego żywioł…
Zresztą, zerknijcie do albumu.
Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under konno

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s