Krotochwila

Krotochwila, czyli żart, anegdota…
I właśnie coś takiego chciałabym dziś Wam opowiedzieć.
Od września nie pracuję w poprzednim miejscu pracy. Od września wszystko to, co tam się dzieje mam w du…żym poważaniu. Po prostu – nie moje zmartwienie.
Na początku listopada, tego listopada zaczęła wydzwaniać się do mnie kobieta, która moje miejsce w pracy zajęła, psując mi przy okazji dość dużo nerwów, tym samym spychając w ciężką i bolesną chorobę. W listopadzie, kiedy ja już myślami byłam w pracy innej, nowej, całkowicie odmiennej, poprzednią wymazując zupełnie z pamięci.
Zrobiło mi się gorąco, duszno, ciemno przed oczami. Nie odebrałam. Nie byłam w stanie rozmawiać. Za każdym razem tak samo – totalny stres i nerwy… Wreszcie przysłała SMSa, że mam natychmiast się z nią skontaktować w sprawie dokumentacji. Tej dokumentacji, którą bez słowa sprzeciwu przejęła po mnie, sygnując odpowiednie miejsca własnoręcznym podpisem.
Nie odpowiedziałam.
Tak, wredna jestem.
Ale jeśli ktoś na mnie szczeka i wyzywa, to czy mam grzecznie za takim kapcie nosić? Niedoczekanie.
W poprzedni wtorek dzwoni telefon z sekretariatu. No pięknie… jak nie tak, to z drugiej strony? Nic. Wzięłam głęboki oddech, zebrałam w sobie resztki spokoju i odebrałam. Z początku nowiny były neutralno-pozytywne, bo gotowe (o hosanna) jest już moje świadectwo pracy, ale potem już nie było tak pozytywnie. Poczułam się trochę, jak na przesłuchaniu, bo sekretarka wzięła mnie na spytki, gdzie dałam płyty instalacyjne (oryginały) Windowsa XP i MS Office’a. Gdzie dałam, gdzie dałam? W łapy jej dałam, kiedy tylko wszystko zostało zainstalowane. A co? Miałam do domu wziąć? W domu mam, choroba, się wykosztowałam na Win XP, żeby mieć spokój, a MS Office zastępuję Plus Office’em, bo za friko i ma te same funkcje i możliwości. Dobra, koniec reklamy 😉
Po chwili pojawiło się pytanie najciekawsze: czy posiadam dokumentację, wszelkie specyfikacje, jakie przez dwa lata pracy pisałam, a które zostawiłam w ślicznie ponazywanych folderach na komputerze przy moim stanowisku pracy. A po co się pytali? Bo „wszystko wiedząca wiedźma PlePle”, która mnie wykopała ze stanowiska nie zrobiła sobie kopii, kiedy wymieniano jej komputerek na lepszy. No patrzcie państwo! Taka mądra, inteligentna i doświadczona pracownica z mnóstwem dodatkowych kursów, studiów itp. papierków zapomniała, że trzeba dbać o dokumentację, o którą tak mnie ścigała w ostatnich dniach mojej tak pracy.
Sorry… nawet nie chce mi się szukać, czy coś na którymś pendraku mi zostało.
Żal mi tej kobiety.
I to nie z powodu nadrabiania dokumentacji z dwóch ostatnich lat…
Reklamy

2 komentarze

Filed under praca zawodowa

2 responses to “Krotochwila

  1. Sarenzir

    się w ogóle nie przejmuj, zostawiłaś w dobrym stanie a co z tym zrobili.. to już ich problem a świadectwo pracy niech Ci łaski nie robią , bo mają obowiązek i zażycz sobie poczta , żebyś nie musiała gadzin oglądać .Tylko po dostaniu w swoje łapki sprawdź czy absolutnie wszystko się zgadza… bo jak taki maja porządek…
    a z tą dokumentacja nieprzegrana sobie na nowy komputer to … sprawiedliwość losu ?…. 😉

    • No umarłam, jak to usłyszałam. Moja następczyni wciąż mi się chwaliła, jakie to ona studia nie pokończyła, jakie to ma doświadczenia w pracy i w ogóle… ech… rzeczywistość trochę zrewidowała powyższe…

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s