Niecodzienny gość

Ciepło w domu. Nareszcie porządnie grzeją. I w kaloryferach, i słońcem. Można też nasypać zaokniennym pierzakom coś na ząb, a raczej na dziób.
Od świtu pod karmnikiem zbiera się brunatna hałastra i dalej ćwierkać, skubać i rozrzucać, i – podstawa – pokłócić się, podziobać, obskubać sobie trochę piór.
Jak na razie w tym małym stadku mazurków nie widać. Mam nadzieję, że wrócą i będą częstymi gośćmi w stołówce.
Dzisiaj też od rana świergot, przepychanki, fruwanie i udawanie kolibrów. Nagle, wśród całkiem codziennych odgłosów z wolierki i zza okna, pojawił się nowy, zupełnie obcy. Spojrzałam w stronę owego odgłosu i… wróbliczkę zobaczyłam. Tłukła się o szybę, próbując w panice wydostać się na zewnątrz. Wskoczyła do pokoju przez uchylone okno i zapomniała, jak może wrócić. Łatwo dała się zagonić ku wyjściu z sytuacji i już po chwili znalazła się na dworze. Jak szmyrgnęła! Poleciała prosto, jak strzała w stronę pobliskich drzew. Ani się nie obejrzała… w sumie, ciężko się dziwić…
Chibi zamurowało, kiedy wróbliczka furgotała na parapecie, za to Chico zaczął się wydzierać, jakby go z pierza skubano. I nawet po odfrunięciu naszego niecodziennego gościa nie dał się uspokoić.
Teraz już słychać tylko ciche trzeszczenie dziobami i cowieczorne przepychanki. W końcu każda papużka ma swój, ustalony kawałek gałązki. I tego kawałka broni niczym krzyżowiec Ziemi Świętej… ech… łiłatki…
Reklamy

2 Komentarze

Filed under zaokienne życie

2 responses to “Niecodzienny gość

  1. Metalania

    Interesujący blog, ciekawy wystrój.Pozdrawiam

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s