Wielkie odgruzowywanie

Plany były inne, ale z powodu chwilowej śmierci spowodowanej totalnie kiepskim samopoczuciem, za odgruzowywanie szafy zabrałam się dopiero wczoraj.
Najpierw trzeba było zlikwidować hałdę rzeczy do prasowania rzuconą w bezładzie w szczelinę pomiędzy łóżkiem z rzeczoną szafą.
Uporałam się z tym. Okupiłam całodniowym staniem przy desce do prasowania. Teraz jednak jest ciut więcej miejsca. W pokoju. W szafach – ścisk.
W tej jedynie nas interesującej panował kurz i pajęczaki… oj… dawno chyba się tam nie zaglądało… widocznie garnitury i koszule „pod krawat” to nie to, czego używa mój luby.
Wszystko to zostało spowodowane przygotowaniami do wyjazdu na wesele mojej rodzonej siostry. No przecież w dresach się nie pokażemy, prawda?
Koszule wybrane, poszły do prania. Garnitury – odkurzone. Część rzeczy została zapakowana do worka i pójdzie do kontenera z ubraniami. Niech ktoś inny się z nimi męczy. Albo sobie je poużywa.
Jeszcze fryzjer. Trzeba obciąć zbędne kudły i zacząć wyglądać, jak człowiek współczesny, a nie piętnastowieczny użytkownik obozu.
No i – niestety – obowiązkowo nowe, sztuczne pazury. Te naturalne się wzięły i skróciły na różne przedziwne sposoby…
A potem tylko się spakować, wsiąść w pociąg, potem przesiąść do samochodu i… w drogę… szkoda, że G. będzie musiał jechać dzień później… można podziękować tylko „kochanemu” Preziowi…
Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under podróże, życie

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s