Katastrofa lotnicza…

Gruchnęła wieść: samolot prezydencki runął na ziemię.
Pierwsza reakcja – niedowierzanie. No bo to przecież niemożliwe, żeby Prezydentowi coś się stało. Działo się innym – nie jemu.
Z każdą napływającą informacją z serwisów informacyjnych prawda stawała się coraz bardziej wyraźna. Coraz bardziej… nieunikniona. I coraz mniejsza stawała się szansa na przeżycie.
87… 132… 88… 96…
Statystyka, za którą schowani są ludzie, którzy już nie odezwą się ani słowem, nie wykonają żadnego gestu…
Tyle małych, osobistych światów zginęło w jednej chwili. Tyle słońc ich prywatnych, wewnętrznych planet zgasło.
Nie wyobrażam sobie bólu ich rodzin. Mimo mojego nadrozwoju wyobraźni i przerostu empatii… nie daję rady. Może nawet nie chcę, bo się boję, że nie udźwignę ich ciężaru?
Mimo powyższego zdania o Prezydencie nie zmienię. Nie był moim Prezydentem. Nie był dobrym politykiem. Skłócał wszystkich, wolał bawić się w lustracje, zabieranie emerytom pieniędzy tylko dlatego, że mieli nieszczęście pomagać Polsce pracując w służbach wywiadowczych. Był niegrzeczny, żeby nie pisać chamski. Przecież nie da się zapomnieć słynnych cytatów: „Spieprzaj dziadu”, czy ” małpa w czerwonym”, lub „wykształciuchy”. Niestety, tego nie da się zapomnieć.
Jego osoba nadal skłóca ludzi, którzy wyrażają swoje poglądy na forach internetowych…
Wiem, o zmarłym tylko dobrze albo wcale, ale… już mi się niedobrze robi od peanów na cześć Prezydenta, że był kochany przez cały świat, że był przyjacielem Żydów… wybaczcie, ale trochę to przesadzone.
Zalatuje to okropną hipokryzją.
Strasznie denerwują mnie też ikonki świeczek. Jakie to płytkie, „gadulcowate”, płaskie. Wygląda to tak: no, jest tragedia, trza coś zrobić. To pierdyknę trzy znaczki i sprawa załatwiona. Nikt mi nie wygarnie, że jestem z boku. Odbębnione, można iść do swoich zajęć. Cyk cyk i po sprawie. Kliknięcie trzech klawiszy i z grzywki. Zero refleksji, zadumy, prawdziwego smutku…
Płaskie, zimne…
Jest mi przykro. I smutno. Bo śmierć zawsze jest przykra i smutna.
Współczuję rodzinom. Składam tu, z tego swojego bloga składam im kondolencje.
Przykro, ze zginęło tyle osób.
Nie musiało się tak stać, gdyby podjęto inne, może bardziej trafne decyzje…
Może winą obarczyć zawiesistą mgłę? Albo przykrótki pas startowy? Wymuszenie na pilocie lądowania w Smoleńsku, bo Mińsk za daleko i się cała impreza by opóźniła? Może zawiódł jednak wyremontowany kapitalnie samolot (Tupolewy mają chyba te same silniki, co Iły, a one miały tendencję do awarii podczas podchodzenia do lądowania)? Może trzeba było jego wymienić w pierwszej kolejności, a nie kupować drogich samochodów dla każdego z wyższych oficjeli?
I pytanie na koniec: czemu wszystkich najważniejszych ludzi w kraju wsadzono do jednego samolotu? Przecież po awarii śmigłowca parę lat temu ustalono, by takich rzeczy nie robić. Kategorycznie…
A jednak…
Niech im ziemia lekką będzie.
Jeśli wierzyli w Niebo i Piekło, niechaj pójdą tam, gdzie ich zaprowadzi serce i uczynki.
Jeśli wierzyli w reinkarnację, niech przyszłe życie będzie godne ich przeszłego.
Jeśli nie wierzyli w nic, niech spoczywają w pokoju.
Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under życie

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s