Taki nie taki początek…

Nie podoba mi się początek świąt.
Najpierw odszedł Papiółek – duma wolierki, a dziś nad ranem znalazłam martwą Ginger…
Wcale mi się to nie podoba, choć śmierć papużek, to nie moja wina. I tak się zastanawiam, czy nie mogłam zrobić więcej?
Papiółek miał raka przełyku. Mimo dokarmiania przez Duszyna i Psota chudł i słabł. Z 58 g pod koniec życia doszedł do 32 g – piórka i kostki. Przy życiu tak naprawdę trzymała go chyba wola życia i glukoza, którą go podpajałam, mając nadzieję, że to tylko przejściowy problem i Papiółek wróci do swojej roli wolierowego bibelotu.
Ginger, wyciągnięta ze śmietnika w połowie stycznia, miała zaparcie jaja. Najgorsze było to, że nie pokazała po sobie w ogóle, że będzie się nieść. Jajo pękło podczas niesienia i… Ginger umarła.
Nie podobają mi się już te święta…
Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under papużki, życie

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s