A czas sobie płynie…

… wolniutkim „tik – tak”… na przedłużonych feriach.
Siedzę w domu i… cierpię. Ba, wręcz zdycham.
Kaszel, gorączka, bóle mięśni, karku, głowy… słowem: masakra. Leki nie bardzo pomagają. Zatem czas przyjdzie na kolejny eksperyment z antybiotykami i innym świństwem. A w pracy? Pewnie jakoś sobie radzą.
Ech… aby do wiosny.
A powietrze już nią pachnie (tyle co się nacieszę, kiedy jadę do lekarza), sikorki dzwonią wśród bezlistnych gałęzi. Tylko patrzeć szpaków.
Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under życie

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s