Re(y)mont cz. 16

Już widać koniec. Remontu oczywiście.
Dziś to była naprawdę tragedia. Najpierw okazało się, że śruby, które kupiliśmy są nie takie, jak trzeba, bo kibelek chwieje się, jak pijany. Jak przyszło do montowania kabiny prysznicowej, to się okazało, że Panowie Pakowacze „zapomnieli” dołączyć do zestawu wszystkich śrub! Obiecuję, że pojadę tam i zrobię wpis do księgi zażaleń. Co najmniej.
Nie było też instrukcji, jak to wszystko poskładać do kupy, jak poustawiać, żeby wszystko ze sobą grało. Dobrze, że Pan Majster dostał od Kolegi skserowaną instrukcję i się to to łatwo do kupy poskładało.
Na domiar złego gdzieś w transporcie ciecie uszkodzili osłonę brodzika, a Pan Majster tego nie zauważył i ściągnął osłonę z zaczepów tak na raz. I naraz zrobiło coś „trzask” i „zgrzyt”, no i się wzięło i zrobiło większe. Trudno. Skleiło się to to „Kropelką” i na razie się trzyma kupy. Nawet nie widać, że coś jest nie teges.
Świetnie się wspólnie składało kabinkę. Pan Majster miałby problem, próbując dokonać tego samotnie – do tego potrzebna była pomoc. Bez dwóch zdań.
Po śrubki Pan Majster pojechał do swojego domu. Pół godziny w plecy. A ile paliwa, to już przemilczę. A ile „mięska” przy okazji poleciało, to już insza inszość…
No, kabina cała, teraz trzeba rurki i wężyki poprzyłączać. Trochę się Pan Majster poobijał o junkers, pomoczył spodnie, zahaczając o kranik, bo miejsca mało było. Wężyki na miejscu, ale gdzie są uszczelki? No tak… po co komu uszczelki? Niestety, bez nich prysznic sikał na dwie strony: tam, gdzie powinien i zza panela. Nosz kurka mać!
No nic, to zostawiamy kabinę na razie i zajmujemy się umywalką. No wszystko jest tutaj na szczęście… hmmm… a gdzie jest rurka do odpływu? Kurtka no!
Nic, Pan Majster wsiadł był w samochód i pojechał do marketu po brakujące części.
Kran otrzymał srebrne zaślepki, kibelek – odpowiednie śrubki, kabina – uszczelki.
Niestety, nie mogło być różowo i wspaniale, bo by nie było dnia do opisania. Kiedy przyszło do odkręcania zaślepki odpływu, pojawiły się kolejne problemy. Mimo starań, sekretnych „zaklęć” stosowanych przez Pana Majstra, nie chciała się ruszyć ani o mikron. Normalnie zacięła się i koniec. Dopiero pięciokilowy młot przełamał jej opór. Teraz tylko pozostało trzymać kciuki, żeby odpływ był drożny. Jeśli nie będzie, to… trza będzie kombinować. Czyli kolejne godziny pracy. Ech…
Jednym pocieszeniem jest to, że kibelek działa. Jeszcze mu brakuje klapy, którą dostarczą nam jutro, ale wszystko inne jest już sprawne.
Drugim jest to, że kabina też już działa. Nawet przetestowaliśmy ją w pełnej rozciągłości… ha ha! Wreszcie jestem czysta! Naprawdę czysta, wymyta i w swojej własnej osobistej łazience!
No ale nie mogło być przecież idealnie, więc okazało się, że bez silikonu kabina będzie ciec podczas prysznicowania, a opcja „mgiełka” w „słuchawce” dodatkowego prysznica nie jest w stanie uruchomić junkersa, czyli leje się lodowata woda.
Przynajmniej lampki już wiszą (i to zamontowane bez najmniejszego problemu) i ślicznie oświetlają łazienkę. Wybraliśmy żarówki diodowe, bo są bestie mnogo oszczędne. Te „energooszczędne” mogą się przy nich schować, o. Do tej pory używaliśmy ich tylko w kuchni i rachunek nam „zjechał” o parędziesiąt złotych. Ha!
A tak wygląda obecnie łazienka:
 
Nasza zdeczko cieknąca, ale pachnąca nowością i zagospodarowana kabina.
 
 
A tu miejsce na szafkę i wywietrznik (to tam, gdzie kable widać). Lampka już jest osadzona ładnie, już nie wisi na kablu. Jednak – co dziwne – nadal świeci… 😛
Reklamy

6 komentarzy

Filed under życie

6 responses to “Re(y)mont cz. 16

  1. Sarenzir

    śliczniutko!!!! Pan Majster , sadząc z jego przemilczanych przez Ciebie epitetów , majstrem jest z prawdziwego zdarzenia i na pewno wszystko będzie działać :))) Nie dziwie się ze się lekko zdenerwował, ale jak widać nie było takiej rzeczy , która mogła go zatrzymać 🙂 Ten patent z silikonem dotyczy absolutnie wszystkiego , wiec się nie martw ze to tylko tak u Was 😉

    • Dzięki za podbudowanie, bo niekiedy mnie tak podszczypuje niepewność… Pierwszy Pan Majster (Obecny Pan Majster nazywa go Magikiem) niby też się znał, wiedział co robi, a teraz wypełzły takie kwiatki, jak zaspawywanie gwintów rur.
      Bardziej się bałam, że pociekło gdzieś z odpływu. Bo tam, to już i do Babci Sąsiadki mogłoby się przedostać, i to już byłby poważny problem. A tak się poprosi Pana Majstra, coby silikonem pociągnął wzdłuż łączeń i będzie gites 🙂

  2. Inaz

    Nie no ładnie 🙂

  3. Calleh

    Witam
    To ja tu wchodzę, myśląc sobie, że poczytam o kolejnych perypetiach z papugami, a tu o remoncie 🙂 Nic to, też mi sprawy bardzo bliskie. Zapewne i o pierzastych znajdę sporo. Powolutku 😉
    pozdrawiam

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s