Re(y)mont cz. 14

Powoli widać już koniec prac remontowo-przebudowlanych.
Czuję się już wyschnięta na wiór, bo nie piję. Nie piję nic, żeby nie musieć później biegać do pobliskiego marketu za potrzebą lub nie narażać pęcherza na rozsadzenie. Kibelka na razie nie ma. Gehenna…
Ale wytrzymam. Silna jestem. Cel uświęca środki, znaczy moje wnętrzności. O.
Przy cięciu kafelków podłogowych nie można było użyć maszyny do cięcia płytek ceramicznych, bo w przedpokoju podłoga miała przechył i chłodzenie wodą nie działało. Pan Majster ciął więc szlifierka kątową. Jeny, tyle kurzu, to jeszcze nie widziałam. W całym mieszkaniu było siwo. Mimo pozamykanych drzwi. Normalnie początek burzy piaskowej. Kurde, to będzie dużo sprzątania…
A tak wygląda już prawie w pełni opłytkowana podłoga:
 
Co prawda syf jeszcze straszny, ale się posprząta. I będzie ładnie.
Reklamy

2 Komentarze

Filed under życie

2 responses to “Re(y)mont cz. 14

  1. Inaz

    To ten sprzęt nie ma specjalnych nóżek regulowanych? Pewnie zagraniczny.

Drapnij

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s